Wojny Biegaczy…

Coś zmienia się w środowisku polskich biegaczy. Mamy coraz więcej influencerów, rozpoznawalnych i wpływowych osób, które łączą bieganie na dobrym poziomie z prowadzeniem intensywnych i spójnych działań w kanałach Social Media. Osób, które budują swoją społeczność, które generują zasięg i kształtują opinie innych.  Na masowym poziomie. Na poziomie amplifierów.

20170809_083504-01

To bardzo fajnie. Żyjemy w czasach w których to właśnie media społecznościowe stanowią podstawowy łącznik i kontakt ze społecznością, z innymi biegaczami. Facebook, Instagram, Snapchat. Blog ze statycznymi długimi tekstami staje się powoli jedynie bazą, takim osiadłym obszernym almanachem wiedzy na którym opieramy cały szereg innych doraźnych działań i komunikacji. A do tych wykorzystujemy już kanały mediów społecznościowych. Ale za tym idzie także ciemna strona historii. Idzie rywalizacja o wpływy, idzie zazdrość, idzie walka o zasięg, idzie kolejny wyścig. O popularność liczoną na lajki…

20170715_085720-01

Do napisania tego tekstu skłoniły mnie dwa wydarzenia, które miały miejsce w ostatnich dniach. Jedno z nich to spięcie pomiędzy Kasią Gorlo autorką bloga RunTheWorld.pl, prywatnie dziewczyną Bartka Olszewskiego znanego jako WarszawskiBiegacz a Dominiką Stelmach multimedalistką mistrzostw Polski, trzykrotną zwyciężczynią Wings For Life. Nieporozumienie personalnie o uszczypliwe inwektywy stało się przyczyną fali hejtu, która rozlała się po profilach social media obu biegaczek przy znacznej uciesze gawiedzi i dodatkowym nakręcaniu przez obserwujących je innych biegaczy. Dzisiaj zaś WarszawskiBiegacz.pl po aferze ujawniającej na grupie Ultrarunning, że jeden z innych blogerów wykorzystał w swoich wpisach jego teksty, ruga publicznie osobiście Łukasza, który skopiował całe akapity jego tekstu wykorzystując go w swoim blogu jako własny, autorski wpis. Nie chcę oceniać w żadnym z tych wypadków potrzeby i słuszności tych decyzji. Oczywiście zdecydowanie uważam działania Łukasza za godne potępienia i naganne. Ale chcę zwrócić wam uwagę na fakt, wielkiej zmiany, która następuje w środowisku blogerów, biegaczy prowadzących aktywne działania w social media. Fakt walki o swoją pozycję i swoje prawa, który wyraża się w wykorzystaniu siły popularności, siły przekazu i sposobu publikowania własnych treści.

20170715_103002-01

Spięcia w środowisku występowały zawsze. Sławne starcia biegaczy z ekscentrycznym redaktorem Biegologi są tylko jednym z  przykładów. Ale teraz te konflikty przenoszone są na forum publiczne i to nie grup ale do ich zasięgu i budowania skali, blogerzy wykorzystują swoje własne kanały. Powoduje to oczywiście chęć dotarcia do jak największej rzeszy społeczności, ale idzie za tym smutna konstatacja zmiany jakości tego co jako środowisko tworzymy. Czasami łapię się bowiem na tym, że konflikty problemy biegowego środowiska w Polsce powoli zaczynają przypominać wojny blogerek modowych, celebrytek i pudelkowe afery rozdmuchiwane w mediach śniadaniowych. Czy to źle czy dobrze? Czy to oznaka słabości czy cecha osiągnięcia kolejnego poziomu i oczywisty efekt wybicia się biegania i biegaczy do mainstreamu, do odbiorcy masowego?

20842278_10155761043404917_8583568233601628219_n

Nie wiem. Wiem tylko, że czasami jest mi coraz bardziej nieswojo. Jest mi coraz bardziej dziwnie, kiedy widzę osoby, które cenie za to co robią jako sportowcy, za to jak wspaniałymi motywatorami i pozytywnie inspirującymi są osobami, kiedy przerzucają się publicznie najgorszym błotem na forum publicznym. Kiedy widzę ludzi, który są dla mnie wzorem, totalnym symbolem pasji i zaangażowania, wolności, inspiracji, radości tego co robią, wrzucających smutne, lokowane posty ze sprzętem i produktami sponsora, no bo przecież hajs musi się zgadzać a miały być trzy posty z logo w tym tygodniu no to będą! Jest mi wtedy jakoś smutno. Mówię szczerze…

DCIM/100MEDIA/DJI_0533.JPG
Nie wiem, może niepotrzebnie. Przecież fajnie że bieganie i biegacze są dostrzegani. Że moda na aktywność jest tak wielka, że najwięksi motywatorzy w sieci przyciągają uwagę mass mediów i dużych marek. Że stają się zauważalni. Że współpracujemy z coraz większymi markami i partnerami, dzięki czemu możemy realizować nowe, lepsze, ciekawsze projekty. Ale naprawdę super byłoby móc dobierać swoich partnerów tak, aby to co chcemy promować u siebie było zgodne z naszym prawdziwym ja. Z tym co sobą reprezentujemy. Z tym jakimi jesteśmy. Żeby nie współpracować z produktem albo firmą która przystaje do nas jak kwiatek do kożucha. Wierzę, że jest to możliwe. Wierzę, że tak właśnie będzie. Że wybierzemy jasną stronę mocy a nie arenę walk  między sobą w błocie i kisielu, oklejeni naklejkami z nazwami promowanych firm w bagienku z napisem celebryci obserwowani przez tysiące internautów zajadających popcorn…

Chris Kwacz

Reklamy

6 uwag do wpisu “Wojny Biegaczy…

  1. wojna, wojną ale nikt nie patrzy na lata -2010 kiedy bieganie w polsce nie było takie popularne, mnie i innych wytykano palcami bo „debile nie mają co zrobić”. Teraz jest bum na zdrowe życie, nie ważne czy to rower, bieganie rolki pływanie powinno się poświęcać czas na to by to promoować, zachęcać ludzi do tego, a nie przyciągać kłotniami itp.Lepiej jakby Ci bardziej doświadczeni dzielili się wiedzą nie tyle jak trenować czy jeść ale jak unikać kontuzji bo one są najgorsze. Mnie szkoda czasu na kłotnie z innymi bo wolę robić swoje i nie patrzeć sie na innych. w końcu sport to zdrowie, prawda ?

    Polubienie

  2. Kasa rządzi wszystkim i wszędzie. Są oczywiście wyjątki, ale pod wpływem blogerów biegowych zaczynający przygodę z bieganiem wydają niepotrzebnie dużo pieniedzy na sprzęt i elektronikę będąc przekonanym, że to zdecydowanie przyspieszy ich rozwój. Odnoszę wrażenie, że dla większości blogerów najważniejsze jest to, żeby przyciągnąć jak największą liczbę reklamodawców.

    Polubienie

  3. Raczej nie dawał bym tu za przykład Bartka Olszewskiego. Jeśli czytałeś tekst musiałeś zauważyć, że napisał o tym bardzo kulturalnie i zaznaczył, że wszelki hejt czy bluzgi w komentarzach będą usuwane, mimo, że miał pełne prawo zagotować się na taką oczywistą kradzież. Sprawy jego dziewczyny nie znam, nic o niej nie słyszałem więc się nie wypowiem. Pozdrawiam.

    Polubienie

  4. Sportu to już w tym wszystkim nie ma. Są wpływy, gadżety, lokowanie produktu, smutna i może czasem nieuświadomiona walka o popularność. Ja uprawiam sport od zawsze, podobnie cała moja rodzina. Ale nie znajdziesz tego w social media. Bo robimy to dla siebie. Czasem, z ciekawości, zajrzę na jakiegoś bloga, ale głównie w poszukiwaniu nowych tras, proponowanych przez innych biegaczy. Bawi mnie robienie zamieszania wokół tego, że się ktoś rusza. Śmieszy mnie, a czasem drażni, dorabianie do tego całej ideologii. Ile można? Wszystko na sprzedaż.

    Polubienie

  5. I właśnie dlatego cieszę się, że na mój blog zaglądają tylko znajomi. Nikt mnie nie skopiuje i nie dosięgnie mnie gównoburza. Mogę biegać w tym, w czym chcę :) bycie znanym blągerem ma swoją cenę… ja jej nie chcę płacić. Pozdrawiam!!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s