11 Półmaraton Słowaka

Grodziska impreza przez dekadę budowała sobie status jednego z najważniejszych półmaratonów w Wielkopolsce. Zaangażowanie w to sportowe wydarzenie praktycznie całego miasta przyniosło spodziewane efekty, bo już od kilku lat Półmaraton Słowaka to bieg rozpalający umysły i ciała biegaczy w całym regionie. Umysły, bo prawie 3 tysiące miejsc przygotowanych przez organizatorów tegorocznej edycji rozeszło się w niecałe 22 godziny ustanawiając kapitalny rekord zapisów, a ciała bo sukcesywnie od kilku lat w dzień wyścigu panują afrykańskie warunki z temperaturą w okolicach 30 stopni i pełnym słońcem. Taka karma!

Nie planowałem startu w Grodzisku w tym roku. Miałem przyjemność biec na trasie tych zawodów w 2013, kiedy dostałem pogodą prosto w nos i dotarłem wypocony i wymęczony do mety w czasie 1:32 po bieganiu szczerymi polami wokół urokliwego miasteczka. Oferta startu w tegorocznej edycji pojawiła się od Bartka, który jako koordynator odpowiedzialny był za obsadę grupy Pacemakerów czyli zajęcy do 11 edycji Słowaka. Po krótkiej rozmowie, uznałem, że to może być fajna przygoda, bo do tej pory w swoich startach nie miałem nigdy okazji znaleźć się w roli oficjalnego rozprowadzacza. Co prawda termin 11 czerwca kolidował mocno z datą wypłynięcia do Szwecji na Biegowy Potop Szwedzki ze StenaLine, ale dzięki sprawnej organizacji i pomocy Piotrka Tomczyka z ZaLiniąMety, który podobnie jak ja miał biec w Grodzisku a potem ruszał do Gdyni, udało się wszystko spiąć terminowo.  Oficjalnie zostałem przydzielony do grupy pacemakerów na 2:00 czyli wspierającej biegaczy w walce z psychologiczną barierą złamania 2 godzin w Grodziskim półmaratonie.

11 czerwca czyli dzień wyścigu przywitał piękną pogodą, która zgodnie z tradycją imprezy zapowiadała upał i tropiki na trasie. W towarzystwie Agi i Piotrka dojechaliśmy samochodem do Grodziska już w okolicach 7:30, jako że od kilku lat rozpoczęcie półmaratonu zostało przesunięte z południa na 9 rano co dawało trochę więcej szans na przeżycie biegu dla dużej części biegaczy. Strefa zawodników mieściła się jak co roku w Liceum i pobliskich budynkach, a miasto było już pełne wędrujących w tą i z powrotem biegaczy, którzy przygotowywali się do zbliżającego się wyścigu.

20170611_073306

Jako pacemakerzy dostaliśmy szczegółową rozpiskę godzinową na ostatnie 90 minut przed startem więc udaliśmy się do budynku LO gdzie mieliśmy swoją własną klasę w której spokojnie mogliśmy się przebrać i przygotować do czekającej pracy. Na miejscu czekały na nas pakiety startowe a w nich kultowe grodziskie piwo, stylowa koszulka, oraz super fajny ręcznik plażowy z logo wyścigu. Dodatkowo otrzymaliśmy oryginalne dedykowane koszulki dla Pacemakerów oraz słynne skrzydła husarii z nadrukowanym czasem na który biegliśmy, gdyż Grodzisk śladem innych wielkich polskich wyścigów zrezygnował z baloników stawiając właśnie na to wygodne i praktyczne rozwiązanie.

20170611_073905

Po krótkim briefingu i odprawie, przy dźwiękach pianina, była okazja wyjść na kilka minut przed budynek aby zobaczyć co dzieje się w strefie zawodnika. Trochę szybkich zdjęć, selfiaków, piątek i wymiany zdań z startującymi, którzy czytają On The Move i chcieli porozmawiać osobiście, motywowało i zapowiadało fajną zabawę w otoczeniu znajomych w zbliżającym się biegu :)

20170611_074915(0)

collage2

Czas leciał szybko, więc po zrobieniu wspólnego zdjęcia wszystkich Pacemakerów przed szkołą i przygotowaniu wszystkich elementów wyposażenia udaliśmy się po krótkiej wizycie na sali gimnastycznej na drogę przed szkołą, z której jak tradycja w Grodzisku każe, na kilka minut przed planowanym startem, przeszliśmy w uroczystym pochodzie wszystkich biegaczy, prowadzeni przez orkiestrę dętą na miejsce startu czyli rynek miasta.

20170611_080841

20170611_084317-01

Jako, że wraz z Mateuszem i Damianem stanowiliśmy ekipę prowadzącą na 2:00 podzieliliśmy się obowiązkami. Damian został naszym zegarmistrzem i odpowiedzialny był głównie za trzymanie tempa i czasu biegu. Mateusz lapował i był naszym zwiadowcą z przodu grupy, ja przyjąłem rolę głównego motywatora, więc biegłem jako trzeci przez całą drogę motywując i skłaniając słabnących biegaczy aby trzymali się z nami i nie gubili zasięgu do naszej grupy. Równe tempo w okolicach 5:40 czyli dające czas na 1:59 jest niższe niż moje standardowe tempo treningowe, więc było to nowe doświadczenie. Biegać wolniej niż na treningach. Wyzwanie, prawda? :) Dawało to jednak szansę na skupieniu się na innych elementach takich jak wsparcie i doping, co starałem się przez cały dystans czynić. Zdarte gardło na mecie i chrypka są dowodem na to , że chyba się udało :)

Równo o 9 wystrzał z armaty rozpoczął wyścig. Lokalizacja w okolicach biegaczy na czas 2:00 dawało nam kilka minut, zanim mogliśmy przekroczyć start i rozpocząć bieg. Wystartowaliśmy ok 9:05 ruszając żwawo do naszego celu, który tym razem nazywał się 2h a nie „jak najszybciej”… Rynek i pobliskie uliczki wypełnione żywiołowo dopingującymi kibicami zapowiadały świetną atmosferę na trasie, co zresztą potwierdziło się po kilku minutach. Zorganizowane zespoły tańca nowoczesnego, cheerleaderki, zespoły tańca ludowego, strażackie syreny, trąbki, gwizdku, czego tutaj nie było, co tutaj się działo!!! :) Miasto pulsowało i płynęło razem z biegaczami. Biegałem w życiu na wielu wyścigach ale Grodzisk to zdecydowanie była jedna z najlepszych atmosfer i dopingów na które można liczyć. Grodziszczanie i okoliczni mieszkańcy, byliście wielcy!!! Ogromne Chapeau Bas za wasze wsparcie, po prostu serce roście!

20170611_100007-01

Trasa w Grodzisku to dwie identyczne ponad 10 kilometrowe pętle, które rozpoczynają i kończą się w centralnym punkcie miasteczka czyli na rynku. Pierwsze i ostatnie kilometry każdej z nich biegną przez miasto, dzielnice domków jednorodzinnych na przedmieściach, aby w okolicach 3-4 kilometra każdej z pętli wybiegać zupełnie poza Grodzisk. To najtrudniejsze odcinki trasy, w szczerym polu, na rozgrzanym przez palące słońce asfalcie, wielu zawodników stoczyło z sobą najcięższą walkę. Naszym zadaniem było sprawić aby dla jak najwięcej z nich była to walka wygrana. Na całej trasie na szczęście bardzo gęsto rozstawione były punkty z wodą, kurtyny wodne oraz jak co roku w Grodzisku niezastąpieni okazali się mieszkańcy, bo większość z nich całymi rodzinami dopingowała biegaczy przed swoimi domami, zlewając nas wodą ze swoich domowych szlaufów ogrodowych! Oczywiście nie zabrakło także dzikich punktów z nawodnieniem rozstawionym w szklankach wyniesionych z domu czy domowych ciast wystawianych na stoliki przed swoimi mieszkaniami przez urocze Panie domu!

20170611_095700

Właśnie dla takich chwil warto pobiec w Grodzisku. Dla poczucia, że tutaj wszyscy, praktycznie wszyscy, angażują się w to aby to była świetna impreza. Biegacz startujący w Półmaratonie Słowaka czuje, że jest gościem, oczekiwanym i serdecznie witanym a nie intruzem, co ma niestety coraz częściej miejsce w wielkich masowych wyścigach, gdy tabuny poddenerwowanych kierowców stojących w korkach wygrażają i psioczą na przebiegających obok biegaczy.

dsc6944_(1497527807)                                                     (Foto by Krzysztof Górecki)

Przybijanie piątek, rozmowy, całe rodziny przy grillu i niedzielnym piwie dopingujące biegnących zawodników na trasie z szerokimi uśmiechami. Wybiegnięcie z tego brzęczącego ula na odcinek na polach był swoistym szokiem i całkowitą zmianą klimatu. Tym bardziej, że kilka kilometrów później, podczas drugiej pętli sytuacja się powtarzała. W naszej grupie było sporo rotacji, cześć zawodników niestety nie wytrzymała tempa i przez ostatnie kilometry zbieraliśmy i próbowaliśmy utrzymać do końca tych, którzy słabli na ostatnich metrach. Każda z postaci to oddzielna historia, bardzo miłe było to, że w trakcie biegu także kilkanaście osób podbiegło porozmawiało chwilę, wyraziło swoją opinię o blogu i samym On The Move. Wy wiecie kim jesteście! Dziękuję Wam wszystkim za dobre słowa!

20170611_103057-01

Były też bardzo fajne epizody. Na 18 kilometrze trasy chłopak którego zaczęły łapać skurcze, który wylewnie dziękował za podarowany my przeze mnie płynny SHOT magnezowy Chela, który ratował mi skórę podczas takich niespodzianek na biegach Ultra. Kilkaset metrów wcześniej dopadam zmęczonego chłopaka w koszulce Maratonu Lisboa. Mijając go krzyczę: Hey Lizbona pozdrowienia! Dawaj, nie poddawaj się dałeś radę w piekącym słońcu Lizbony a teraz chcesz się poddać na kilka kilometrów przed metą? Odpowiada, że i tak już nie uda mi się zrealizować celu… Ale po 3 sekundach, podnosi głowę i mówi, Kurde masz rację! Nie dam się! i przyśpiesza wyprzedzając mnie i lecąc do przodu. Przez ostatnie kilometry widziałem jego koszulkę z przodu, więc mam nadzieję, że dotarł szczęśliwie do mety łamiąc 2:00! Takie małe motywacje co kilkadziesiąt metrów.  Takie małe historie przy każdym z biegnących. Zatrzymywanie się przy punktach z wodą i kurtynach bijąc brawo, dopingując i wrzeszcząc na biegaczy aby nie odpuszczali i trzymali się flag. Motywowanie, że nie po to przebiegli 18-19 kilometrów aby odpuścić na ostatnich metrach. Tak wyglądała moja praca w tym biegu :)

Ostatnie kilkaset metrów już na pełnym wrzasku i wpadamy na ostatnią prostą przed metą. Staję i przepycham ludzi do przodu aby łapali ostatnie cenne sekundy. Nasza grupa wpada na metę w 1:59 a ja zanim przekraczam ostatecznie linię mety, jeszcze biję brawo, cieszę się z biegaczami i dopycham ostatnich maruderów do przodu. Robota wykonana!

20170611_110356(0)

Tuż za metą z rąk wolontariuszek odbieram ciężki klasyczny medal i siadamy spokojnie na ławkach łapiąc chwilę odpoczynku. Rynek Miasta zapełniony szczęśliwymi biegaczami, którzy korzystają z obfitego cateringu. Tu także Grodzisk jest wyjątkowy. Tu nie ma porcji, biletów, ograniczeń. Chcesz dodatkowe piwo? Proszę! Chcesz trzy porcje chleba ze smalcem i ogórkiem zamiast jednej? Proszę! Chcesz cały talerz ciasta zamiast jednego kawałeczka? Nie ma problemu! Czym chata bogata! :)

20170611_111126-01

Podchodzą kolejni biegacze i osoby, które biegły z nami. Udało się! Tak dobiegłam dzięki!!! Podchodzą kolejni Moversi, którzy chcieliby zrobić wspólną fotę i zamienić kilka słów. Świeci słońce, jest południe, jest satysfakcja, jest dobry nastrój, jest jedzenie, jest pięknie!

collage3

Po kilkunastu minutach razem z grupą innych pacemakerów i koordynatorem Bartkiem udajemy się w dobrych humorach do budynku szkoły aby przebrać się i odebrać swoje bagaże z naszego pomieszczenia klasowego. Dyskusje, żarty, uwagi na temat biegaczy i samego biegu krążą od ust do ust. To był dobry dzień, fajna zabawa i fajne nowe doświadczenie. Dobrze jest poznawać coś nowego. Fajnie jest czasami pobiec bardziej dla innych niż dla siebie.

18955117_468809616813010_3366230106091354529_o22

Podsumowując 11 Półmaraton Słowaka w Grodzisku Wielkopolskim, bez kozery uznam go za jeden z najlepiej zorganizowanych półmaratonów w Polsce. Na pewno zaś za jeden z najprzyjaźniejszych i najbardziej pozytywnych jeśli chodzi o mieszkańców, klimat i wspomnienia. Zawsze jest też jednym z najcieplejszych. Śmialiśmy się nawet, że pewnego dnia, kiedy w dzień półmaratonu będzie zimno, organizatorzy wyślą maila, że muszą go przełożyć na inny termin, bo przecież nie pobiegniemy bez upału… Jeśli nigdy jeszcze nie startowaliście w Grodzisku, to naprawdę warto spróbować w czerwcu przyszłego roku. Musicie jednak być bardzo uważni, bo czuję, że tegoroczny rekord szybkości zapisów czyli sławne 22 godziny, nawet przy powiększeniu ilości miejsc do ponad 3000 zostanie bez dwóch zdań pobity. Warto jednak walczyć i znaleźć się w ten wyjątkowy dzień, wśród tych wyjątkowych ludzi w tym wyjątkowym mieście!

Chris Kwacz

 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “11 Półmaraton Słowaka

  1. :) stojąc rok temu i kibicując biegaczom obiecałam sobie, że w następnym roku też biegnę!też chciałam „to” przeżyć I…pobiegłam! :) czas się nie liczył, chciałam poczuć radość biegania jaką daje ten Półmaraton. Jestem dumna z mojego Miasta, które dzień startu traktuje jak prawdziwe święto biegania! Do zobaczenia!

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s