Wings For Life 2017

W trakcie zaledwie czterech edycji ten wyjątkowy wyścig stał się bardzo popularnym i medialnym wydarzeniem na całym świecie. Oczywiście ogromna w tym zasługa samego Red Bulla, który potrafił nagłośnić całą imprezę, ale również tysięcy biegaczy w ponad dwudziestu krajach, którzy zdecydowali się wesprzeć zacną i szczytną ideę zbierania funduszy na badania nad leczeniem urazów rdzenia kręgowego. Hasło „Biegniemy dla tych, którzy nie mogą!” od początku przyświeca całości akcji i powoduje, że w tym wyjątkowym wyścigu także osoby niepełnosprawne biorące licznie udział w zabawie, czują się pełnoprawnymi uczestnikami wydarzenia, o czym chyba najbardziej dobitnie świadczy tegoroczny zwycięzca klasyfikacji generalnej wyścigu szwedzki wózkarz Aron Anderson.
20170506_120639
Po raz czwarty z rzędu poznańska Malta gościć miała uczestników polskiej edycji jedynego biegu na świecie, w którym to meta goni zawodników. Po raz kolejny za kierownicą samochodu pościgowego miał zasiadać nasz wyjątkowy mistrz Adam Małysz! Dla mnie była to okazja trzeciego startu w tej imprezie, w 2015 w debiucie, udało się pokonać ponad 29 kilometrów trasy, w 2016 po walce z kontuzją dobiegłem tylko do 25 kilometra. W tym roku była więc okazja rozprawić się z zaklętą granicą 30 kilometrów! Pomimo,  faktu, że Wings For Life jest jednym z najdroższych wyścigów w Polsce, a wpisowe na poziomie 120 zł mieści się w górnym progu opłat za biegi w naszym kraju, po raz pierwszy w historii już na kilka tygodni przed samym eventem wyprzedano zakładany limit 6000 miejsc startowych! Spowodowało to ogromne poruszenie w mediach społecznościowych a posty rozpoczynające się od „Kupię Voucher na Wings For Life” zalały Facebooka. To kolejny dowód na popularność tego wydarzenia, od kilku edycji sukcesywnie promowanego także przez telewizję TVN która także w tym roku miała prowadzić transmisję LIVE z całości imprezy.

20170506_120244-01
Dla mnie Wings For Life 2017 był wyjątkowy z jednego głównego powodu. Po raz pierwszy zdecydowałem się utworzyć DRUŻYNĘ On The Move, czyli zaprosić do swojego Teamu Moversów także innych biegaczy, po to aby wspólnie uczestniczyć w tym wyjątkowym wydarzeniu. Już od lutego na swoim Fanpage rozpocząłem więc informowanie o Teamie i zapraszałem do dołączenia do grupy. Postanowiłem przygotować dla mojej drużyny kilka atrakcji. W sobotę poprzedzającą bieg, chciałem zorganizować wspólny networking i poznanie się w trakcie Pizza Party, w dzień imprezy zaś, wspólną rozgrzewkę i pamiątkowe foto. W międzyczasie udało się nakłonić Mateusza Jasińskiego jedną z najbardziej charyzmatycznych postaci polskiej blogosfery biegowej, oraz Marcina Kęsego jednego z najlepszych poznańskich długodystansowców, zdobywcę 2 miejsca w Wings For Life 2016 w Poznaniu do pomocy przy tym wydarzeniu. Dodatkowo z pomocą pośpieszyła Kasia Klimek z firmy NU. Okazało się, że plan artystyczno- kulturalny jest bardzo urozmaicony i zapowiadał się naprawdę udany weekend. Wings For Life w tym roku zmienił się więc dla mnie ze zwyczajnego biegu w organizację sporej imprezy dla grupy prawie 50 Moversów na cały weekend! Ale jak się później okazało, było warto po stokroć!

18387096_1359310787480977_1812506555_n
Po raz pierwszy w historii weekend w którym miał się odbyć bieg, nie był pełny słońca i wysokich temperatur. Wiosna w tym roku nie rozpieszcza, więc zarówno w sobotę jak i w niedzielę dominowały chmury a temperatura wahała się w okolicach 10-12 C no i co jakiś czas padał delikatny deszcz. Zdecydowałem się odebrać pakiet startowy już w sobotę rano, aby uniknąć problemów i tłoku w niedzielę tuż przed startem. Na miejscu, po podpisaniu deklaracji, w kilka sekund otrzymałem numer startowy, stylową koszulkę, która jak to w tradycji Wings For Life bywa, miała zawyżone rozmiary, oraz skromny pakiet startowy składający się z worka WFL oraz Red Bulla. Scena i strefa startowa powoli montowały się w strugach deszczu…

20170506_115730

20170506_115909

20170506_120437

20170506_121522-01

Po zamienieniu kilku zdań we znajomymi na miejscu zdecydowałem, że uciekałem dalej, bo przecież już o 17:00 rozpoczynało się integracyjne Pizza Party naszego Zespołu On The Move.

18301001_1539186116152621_7696258898540456147_n
Party zorganizowane było w Pizzeri Tivoli na Wronieckiej, gdzie do swojej dyspozycji mieliśmy całą piwnicę ze stołami na ok 40-45 miejsc. Wstępnie planowałem grupę na max 30-35 osób ale dopisujący się kolejni biegacze, którzy po prostu MUSIELI TAM BYĆ spowodowali, że liczba zapisanych do grupy zbliżała się do 50 osób i miałem obawy czy uda nam się pomieścić w wynajętym lokalu. Ostatecznie na naszej wieczornej integracji pojawiło się ok 35 osób które spędziły czas w super atmosferze przy dobrym włoskim jedzeniu, i motywujących wystąpieniach zaproszonych gości. Mateusza Jasińskiego, który opowiadał o tym co jest w bieganiu i w życiu najważniejsze, oraz Marcina Kęsego który powiedział kilka słów o swoich doświadczeniach z treningami i biegiem Wings For Life. Moversi otrzymali również upominki kosmetyczne od Kasi z NU Beauty Line oraz z mojej strony, świeżutkie, wyjątkowe, limitowane i jedyne w swoim rodzaju buffki On The Move w których pobiegliśmy jako zespół w dniu wyścigu.

18342081_1489640157720949_8323290462771397537_n18221969_1489640064387625_920448929544253826_n18301871_1489640177720947_91921119838773246_n                                                                 ( foto Katarzyna Klimek)

Czas płynął szybko, mnóstwo nowych znajomości, mnóstwo śmiechu i wspomnień, kultowe akcje, Kasia Ząbki TEAM, to było naprawdę sympatyczne godziny i wspomnienia! Moversi – Dziękuję Wam wszystkim za to, że zechcieliście poświęcić swój czas na to aby być tam z nami! Jesteście WIELCY! Impreza skończyła się w okolicach 20 a my naładowani węglami i zmotywowani,  udaliśmy się na odpoczynek bo w niedzielę w południe czekał nas przecież start wyjątkowego biegu Wings For Life!

18222652_1489638927721072_3697908531178204509_n
W niedzielę przybyłem na miejsce startu już w okolicach godziny 9 więc miałem spokojnie kilka godzin aby przygotować się do imprezy. Jako, że większość biegaczy zdecydowała się na odbiór swoich pakietów startowych właśnie w ten dzień, w okolicach godziny 10-11 do punktu organizatorów utworzyła się ogromna kolejka i trzeba było poświęcić kilkadziesiąt minut na odbiór pakietu startowego. Na szczęście wolontariusze dawali sobie radę więc obyło się bez problemów.

18222293_1540058812732018_3014015382868441248_n20170507_104245
Jak to bywa w ostatnim czasie, zaczepiało mnie mnóstwo osób które chciały zamienić kilka słów, zrobić wspólne zdjęcie, przybić piątkę, powiedzieć że obserwują, czytają On The Move! To naprawdę bardzo miłe i daje mi całe mnóstwo motywacji! Dzięki wielkie za to, że jesteście i że dajecie mi siłę!

collage11

20170507_110421-01

W oczekiwaniu na okolice 11:30 kiedy umówiliśmy się z całym zespołem On The Move na wspólne pamiątkowe zdjęcie i rozgrzewkę którą przeprowadzić miał z nami Mateusz, porozmawiałem chwilę z Tomkiem Walerowiczem, zwycięzcą Wings For Life 2016, który zdecydował się biec także w tym roku w Poznaniu. Tomek był świetnie przygotowany, mówił że chciałby zdecydowanie ugryźć swoje 75 kilometrów z zeszłego roku i jak się potem okazało uczynił to w wielkim stylu. Wynik 85 kilometrów i 5 miejsce w klasyfikacji generalnej na świecie robi wielkie wrażenie! Gratulacje wielkie Tomek za ten wyczyn!

18199527_10155406970584917_4109382143679752993_n
W tym roku Polacy, którzy potraktowali ten bieg prestiżowo rządzili w Wings For Life. Dominika Stelmach dwukrotna zwyciężczyni biegła w Chile a Bartek Olszewski, który wygrał w Kanadzie w zeszłym roku, a dwa lata temu w Poznaniu, tym razem poleciał do Mediolanu aby twarzą w twarz zmierzyć się z zeszłorocznym zwycięzcą całego Wings For Life włochem Calcaterrą. Na całym świecie zapowiadały się więc pasjonujące pojedynki z Polakami w rolach głównych!

20170507_113822
O 11:30 w Strefie spotkań zespołów zebrali się moi Moversi! Na meetingu pojawiły się też osoby, które nie mogły dotrzeć na sobotnie pizza party. Okazało się, że jeśli chodzi o liczbę osób jesteśmy 7 grupą w Polsce, a 48 zapisanych do teamu biegaczy to zdecydowanie jedna z najbardziej szalonych i wesołych ekip na całym Wings For Life! Kilka wspólnych zdjęć z widokiem na Maltę i strefę startu a potem już tylko wyjątkowa i niepowtarzalna rozgrzewka z Mateuszem Jasińskim i Bombi z Polska Biega! Co tam się działo to wiedzą tylko Ci którzy tam byli! Jeśli jednak nasza ekipa trafia do głównego wydania Faktów TVN dwa dni pod rząd to musiało być coś na rzeczy! Zresztą, tutaj sami możecie zobaczyć jak to wyglądało! OGIEŃ Z DUPY! Jesteśmy NAJLEPSI! :D
20170507_114600
Na zegarze kilka minut po 12 więc czas pędzić do strefy, zostawiam w depozycje plecak i ustawiam się w grupie 2 chyba najbardziej licznej, tuż za elitą. W tłumie jak tradycja każe, spotykam się z Arturem z TRIofUS, z którym trzeci rok z rzędu spotykamy się w strefie startowej :) I jak potem się okazało, trzeci rok z rzędu wracamy na metę tym samym autobusem :) Na wielkim telebimie widzimy podglądy z pozostałych dwudziestu kilku krajów, w których biegacze starują do Wings For Life w tej samej chwili. Wczesny ranek w Kalifornii w USA i późny wieczór w Australii. U nas równo 13:00 strzał startera i ruszamy na trasę mając równo 30 minut przewagi nad Adamem Małyszem :)

18342827_1553958207970438_1368245500366875203_n
Logistycznie niestety wąskie ścieżki Malty nie są przystosowane do biegu 6000 zawodników, więc pierwszy kilometr to ogromny ścisk i dopiero po wybiegnięciu na ulicę Baraniaka możemy zacząć normalny bieg. Tak jak w poprzednich edycjach pierwsze 10 kilometrów trasy przebiega centrum Poznania na ulice którego tradycyjnie wyległy tłumy Poznaniaków dopingować walczących na trasie! Cudowny klimat, super atmosfera, więc biegło się znakomicie. Po zrobieniu kółeczka przez Aleje Niepodległości, Solną i Rondo Śródka, wypadaliśmy na 12-13 kilometrze na trasę na Gniezno. Co tu dużo pisać, trasa Polskiej Edycji Wings For Life nie należy do najłatwiejszych. Długie kilkukilometrowe proste z delikatnymi albo bardziej stromymi podbiegami nie są materiałem na łatwy płaski bieg. Na szczęście w tym roku pogoda była idealna i uniknęliśmy powtórki z poprzednich lat kiedy rozgrzane do temperatury 30-40 stopni pola wyglądały jak patelnie do smażenia biegaczy.

18403631_1972220603001699_4089148374783803370_n                                                         ( foto Kacper Skubiszewski )

Punkty odżywcze ustawiono co 5-6 kilometrów trasy, na nich standardowo woda, izotonik, banany i czekolada. Jako, że za kilka dni startuję w GWiNT Ultra Cross i mam 110 kilometrów do pokonania, z tyłu głowy miałem zakodowane, że nie mogę się zarżnąć w tym biegu i muszę po prostu rozsądnie dysponować siłami. Cały bieg ułożył się znakomicie, pełna kontrola mocy, prędkości i dystansu. Zacząłem w okolicach 4:30-4:40 i przez trzydzieści kilometrów trasy w sumie nie wychodziłem poza swoją strefę komfortu. Dało mi to bardzo fajny klimat całego biegu, bo przez całą drogę wyprzedzałem i przesuwałem się do przodu stawki, a po przekroczeniu zakładanego w głowie 30 kilometra, po prostu lekko zwolniłem powoli oczekując już nadjeżdżającego samochodu pościgowego. Ten dopadł mnie na 33 kilometrze, gdzie z flagą oznaczającą 33 kilometr trasy przywitałem uśmiechem i gestem tryumfu  samego Adama Małysza! Osobisty rekord w Wings For Life bez zbytniego przeciążania organizmu. Idealny scenariusz na ten bieg został zrealizowany!

WFL17_1124

Po chwili radości zaczyna się najgorszy element tego biegu czyli powrót na Maltę. Niestety będąc w szczerym polu z grupką kilku innych biegaczy musieliśmy dotrzeć do punktu w którym mógłby odebrać nas autobus. Postanowiliśmy iść do przodu i tak dotarliśmy do oficjalnego punktu w centrum Pobiedzisk gdzie stało innych kilkudziesięciu biegaczy. W punkcie włodarze miejscowości przez megafon zapraszali nas do wspólnego zdjęcia, ale my chcieliśmy 100 razy bardziej folie termoizolacyjne i wodę których tam niestety nie było. Zazwyczaj po skończonym długim biegu zawodnik chce tylko ciepła, picia i jedzenia. W Wings For Life dostaje zimno, czekanie na autobus, a po jego przyjeździe kolejną godzinę stania w zatłoczonym busie i czekania kiedy wreszcie dojedziemy do Malty i będę mógł usiąść…

3334KM                                                   ( Strefa  33/34 kilometra! Pobiedziska )

W autobusie spotykam się tradycyjnie z Arturem, który także zrobił życiowy dystans i wyziębieni, zmęczeni, ledwo stojąc na zmęczonych nogach jedziemy z kilkudziesięcioma innymi biegaczami zatłoczonym busem na Maltę. Na wysokości Bałtyckiej łapiemy dodatkowy postój bo jedna z biegaczek w naszym busie zasłabła i jest potrzebna pomoc lekarska. Na szczęście wszystko jest w porządku. Grubo po 17 docieramy na Maltę. Jest mi przeraźliwie zimno, temperatura powietrza to 8C a ja jestem na krótko, po długim biegu i długim staniu w autobusie. Odbieram plecak z depozytu, odbieram medal na mecie, pamiątkowa fota i ubieram się w ciepłe ciuchy. Uff f,od razu trochę lepiej! Jeszcze kilka zdjęć z napotkanymi fanami bloga i postanawiam pędzić do domu bo czołówka biegaczy na świecie wciąż walczy, a wśród nich biegną Bartek Olszewski i Tomek Walerowicz! Chce to zobaczyć już z gorącą herbatą w ręku w swoim telewizorze :)

18300829_1540535866017646_6998831255242110391_n
Niestety nie zaglądałem do strefy cateringowej do której miałem talon na posiłek, bo spieszyłem się zmęczony do domu, ale nauczony doświadczeniem poprzednich lat i ogromnymi kolejkami do wydawania posiłków odpuściłem sobie przyjemność zjedzenia makaronu po 40 minutach stania w kolejce :) Jak zwykle w przypadku Wings For Life najlepsi zawodnicy mają niestety najgorzej, bo ludzie po powrocie na Maltę i odebraniu medali oraz depozytów rozchodzą się po prostu do swoich domów. I jak w przypadku zwykłych zawodów zwycięzcy są na mecie pierwsi, tak w przypadku Wings For Life przyjeżdżają z trasy ostatni, spotykając na mecie jedynie grupki najbardziej gorliwych kibiców :) Taka karma!!!

20170507_165659
Po pasjonującym finale oglądanym w TV wśród kobiet zwyciężyła dominatorka Dominika Stelmach pokonując w Chile 68 kilometrów trasy ustanawiając rekord imprezy wśród Pań! Najlepsze jest to, że w Chile wygrała także w kategorii OPEN i zabawne było obserwowanie  jak na dekoracji obok niej stoi pierwszy mężczyzna w tym kraju z dystansem gorszym od niej… Bartek Olszewski pokonał w bezpośrednim starciu włocha i z dystansem 88,1 km został pierwszym biegaczem wyścigu! Generalkę wygrywa jednak szwed Anderson, który na wózku inwalidzkim przejechał na trudnej trasie w Dubaju ponad 92 kilometry zanim dopadł go samochód pościgowy! KOSMOS!

18301017_1540611166010116_5546304343935558492_n

Podsumowując tegoroczną edycję Wings For Life. Dla mnie Wyjątkowa! Ze względu na TEAM MOVERSÓW który biegł w imprezie po raz pierwszy! Ze względu na to, że w klasyfikacji generalnej zespołów na całym świecie zajęliśmy 99 miejsce czyli weszliśmy do TOP100 najlepszych zespołów Wings For Life! Ze względu na osobisty rekord trasy i pokonanie po raz pierwszy 33 kilometrów i dotarcie aż do Pobiedzisk! Ze względu na to, że po raz kolejny okazało się, że Wings For Life to niesamowita energia, klimat i wyjątkowy na skalę światową wyścig! Za rok widzimy się ponownie w Poznaniu a Was już teraz zapraszam do dołączenia do naszego On The Move TEAM, zapewniam że BĘDZIE SIĘ DZIAŁO!

Chris Kwacz

Reklamy

7 uwag do wpisu “Wings For Life 2017

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s