I Poznański Bieg Niepodległości

Biegi Niepodległościowe od kilku lat stały się nieodłącznym elementem obchodów Dnia Niepodległości w naszym kraju. Dlatego informacja o tym, że także Poznań w tym roku będzie miał swój wyjątkowy wyścig, została bardzo dobrze przyjęta przez uprawiających ten sport Poznaniaków. Co prawda, początkowo w mieście miały odbyć się w tym dniu dwie konkurencyjne imprezy, co było absurdalne, ale ostatecznie na polu boju pozostał tylko I Poznański Bieg Niepodległości. Poprzeczka została zawieszona przez organizatorów bardzo wysoko, bo zakładali zgromadzenie aż 10.000 biegaczy na starcie inauguracyjnej edycji biegu w dniu 11 listopada. Sama kampania informacyjna przebiegała nad wyraz intensywnie, duża aktywność w social media, reklamy, znane postaci z środowiska biegowego stojące za organizacją całej imprezą (ludzie z KB Maniac) spowodowały, że kilka dni przed biegiem ostatecznie udało się osiągnąć zakładaną ilość biegaczy i szykowało się duże biegowe święto w stolicy Wielkopolski.

20161111_094103

Pakiet startowy odebrałem w dniu 10 listopada po południu, bo co bardzo nietypowe dla biegu na tak krótkim dystansie, nie było możliwości odebrania pakietu w dzień samego wyścigu. Rozumiem jednak decyzję organizatorów bo mogę wyobrazić sobie, że 90% startujących poznaniaków zdecydowałoby się właśnie na ten scenariusz, a wydanie 10.000 pakietów w kilka godzin przed biegiem spowodowałoby pewnie dantejskie sceny. Tak więc udałem się po odbiór pakietu na teren MTP w czwartkowe popołudnie. Dziwi mnie jedynie fakt, że biuro zawodów otwarte było dopiero od godz 16:00 co z pewnością stwarzało ogromne problemy dla osób pracujących popołudniami. Sam odbiór pakietu startowego odbył się bardzo sprawnie i szybko, na hali nie tworzyły się ogromne zatory czy kolejki.

20161110_170052

Pakiet nie należał do najbogatszych, w jego skład wchodził numer startowy, worek do depozytu, woda i kilka fasolek z orzełkiem. No ale jak wielokrotnie już pisałem, w większości wyścigów poza granicami naszego kraju, takie pakiety to standard i rodzimi biegacze są trochę rozpieszczani przez organizatorów pakietami przypominającymi prezenty mikołaja pod choinkę.

20161110_170402

Problemem natomiast była „afera pępkowa”. Okazało się, już w pierwszym dniu wydawania pakietów startowych, że koszulki techniczne w których biegacze zgodnie z regulaminem, zobowiązani byli biec cały wyścig są delikatnie mówiąc niewymiarowe. Damskie rozmiary były bardzo małe, a męskie koszulki były niesamowicie krótkie. Przy zamówieniu tak wielkiej partii warto było na pewno sprawdzić testową serię, bo bieganie w temperaturze w okolicach 0 Celsjusza z odsłoniętym pępkiem nie należy do przyjemnych. Ostrzeżony wieloma wątkami opisującymi problem na Faceboooku i stronie wydarzenia chciałem wymienić rozmiar koszulki na miejscu przy odbiorze pakietu, jednak okazało się, że nie jest to możliwe. Organizatorzy nie przygotowali się na taką ewentualność. Szkoda, że nie było zatem jasnej, klarownej informacji, która pozwalałaby skorzystać ze swojej, sprawdzonej koszulki w kolorach białym albo czerwonym w samym biegu. Wymogi regulaminu (bieg w koszulce z zestawu startowego) w połączeniu z problemami dopasowania koszulek powodował duże zamieszanie i sporą nerwowość wśród startujących. Jak się później okazało, duża część z nich zdecydowała się pobiec w swoich ciuchach…
14937223_1287427454661823_5296303724916804883_n
11 listopada przywitał nas pochmurną jesienną pogodą z lekkimi opadami drobnego śniegu. Start wyścigu zaplanowano na godzinę 10:00 z Alei Niepodległości, spod budynku Akademii Ekonomicznej. Trasa biegła pętlą wokół Cytadeli i składała się z dwóch długich podbiegów i dwóch długich zbiegów. Ogólnie bardzo fajny profil, który przebiegał przez Winogrady, czyli miejsca w których biegam na co dzień co dawało mi trochę poczucie, takiego domowego wyścigu. Przyjezdni biegacze mieli szansę odebrać pakiety startowe w dniu imprezy, organizator pozwolił także ostatecznie na wymianę za małych koszulek co spowodowało, że w biurze zawodów przed samym wyścigiem było tłoczno i nerwowo. Biegacze gromadzili się powoli  w strefie startowej. Umieszczenie jej w samym centrum Poznania tuż przy rozpoczynającym się Jarmarku Świętego Marcina było bardzo fajnym pomysłem, bo zdecydowanie uatrakcyjniało całość wydarzeń związanych z obchodami Dnia Niepodległości w Poznaniu.

20161111_094013

Kilkadziesiąt minut przed biegiem schroniłem się we wnętrzach CK Zamek, w którym nie było żadnego tłoku a kilkudziesięciu innych biegaczy, którzy wpadli na ten sam genialny pomysł, w bardzo komfortowych warunkach mogli przeprowadzić rozgrzewkę, skorzystać z leżanek czy odpocząć przed startem. No i nie było żadnych kolejek do toalet :)

20161111_093103

Przed 10 udałem się do swojej strefy startowej czyli sekcji C i czekałem na rozpoczęcie wyścigu. Niestety nikt z organizatorów nie ogarnął porządku w strefach. Będąc w pierwszej linii w strefie C miałem obok siebie cały przegląd alfabetu, czyli osoby ze strefy C, ze strefy D i ze strefy E. Zresztą widać to na zdjęciu poniżej.

20161111_0949130-01

Najgorsze, że tuż po starcie okazało się, że także w strefie A i B znajdowały się rzesze osób ze stref C,D,E. Powodowało to ogromny tłok i problem z wyprzedzaniem na pierwszych 2-3 kilometrach trasy. Po prostu osoba biegnąca z tempem w okolicach 4:00 minuty na kilometr wyprzedzająca setki osób z tempem 5:00 i 6:00 to jeden wielki slalom. Dziesiątki biegaczy pędziło chodnikami, trawnikami, wpadając na zaparkowane obok samochody. Na pewno nie było szans na szybkie bieganie jeśli ktoś szykował się na mocne tempo od samego początku. No chyba, że też zmienił swoją strefę startową…

20161111_095407

Sama trasa bardzo sympatyczna, chociaż podbieg na 3-4 kilometrze trochę dawał w kość. Zaplanowałem sobie mieć dużo radości z tego biegu, nie spinałem się na super czas mając świadomość, że w 10.000 tłumie na krótkim dystansie 10 kilometrów będzie kłopot z miejscem,  była więc okazja porozmawiania na trasie z kilkoma znajomymi. Udało mi się dorwać min.  Pawła Czapiewskiego, który jak się okazało biegł bez numeru startowego bo ostatecznie organizatorzy nie byli w stanie mu go dostarczyć? (sic!) Fajne warunki atmosferyczne, duuużo poznaniaków którzy jak zwykle nie zawiedli dopingując żywiołowo wszystkich biegaczy na trasie! No i super zbieg w okolicach 8-9 kilometra powodowały, że sam bieg był bardzo przyjemny. Ostatecznie wpadłem na metę na 460 miejscu w kategorii Open z średnim tempem 4:15 więc udało się zrobić dobry, szybki trening w pięknym dniu!

002
( foto by Sandra Afek Photography)

Po przekroczeniu linii mety, czekał na mnie bardzo oryginalny, piękny medal w kształcie miecza/sztyletu, mały rogalik świętomarciński, woda i chwila rozmów ze znajomymi. Na samej mecie pojawiło się dużo dopingujących, co po raz kolejny utwierdza mnie w przekonaniu, że lokalizacja startu/mety jest idealna i naturalnie wpisuje się w całość obchodów Dnia Niepodległości w Poznaniu, które od zawsze zrośnięte są z ulicą Świętego Marcina.
20161111_105456-01
Jak się później okazało, byłem w tej grupie szczęśliwców, którzy dobiegli do mety na samym początku, bo potem było już tylko gorzej. Tu rozpoczyna się bowiem najgorsza część I Poznańskiego Biegu Niepodległości. Część organizacyjna. Umieszczenie wąskiej na 5 metrów mety na moście akademickim spowodowoło, że przy największej fali docierających do mety a więc osób z czasami 50 minut – 1 godzina meta się po prostu… ZATKAŁA! Doszło więc do kuriozalnych sytuacji, w której zmęczeni, spoceni biegacze zatrzymywali się w tłumie 200 metrów przed metą i czekali po 8- 10 minut w tłumie zanim mogli przekroczyć linię mety i oficjalnie zakończyć bieg! Sytuacja bez precedensu! Nawet nie chcę myśleć co czułbym, biegnąc całą trasę, walcząc z sobą i czasem przed 10 kilometrów tylko po to aby 200 metrów przed metą stracić 10 minut stojąc…. w korku do mety. Niesamowite…

20161111_105231

Dodatkowo okazało się, że kilka tysięcy biegaczy nie załapało się na obiecanego na mecie rogala świętomarcińskiego, bo wolontariusze wydawali je wcześniej po kilka sztuk na osobę. Najgorsze jest jednak to, że dla kilkudziesięciu ostatnich zawodników na mecie zabrakło nawet medali…

Ja naprawdę rozumiem, że może zabraknąć jedzenia, wody, takie rzeczy zdarzają się czasami w dużych wyścigach, da się je przełknąć jako wpadkę. Ale nie wyobrażam sobie startu w biegu, który dla ogromnej większości wśród tych ostatnich na mecie osób, był przecież pierwszym prawdziwym biegiem w życiu. Był biegiem dla którego pokonali swoje własne lęki, kompleksy i tuż po jego zakończeniu nie zostali nagrodzeni tym największym wyróżnieniem dla biegacza, uwieńczeniem całej walki – czyli MEDALEM!

20161111_110138

Organizatorzy tłumaczyli się, że część z dopingujących i zawodników brało po kilka medali i to było powodem takiej sytuacji. Takie wyjaśnienia dowodzą jedynie tego, że albo wolontariusze nie mieli odpowiedniego briefingu i nie byli poinformowani, że nie ma prawa zaistnieć sytuacja wydawania medali osobom postronnym, albo logistycznie cała procedura była po prostu niewypałem. Tuż po biegu w sieci rozpętała się ogromna burza, gdzie zbulwersowani wydarzeniami na mecie biegacze wyrzucali z siebie całą złość i żal  opisując problemy jakie miały miejsce podczas I Poznańskiego Biegu Niepodległości.

20161111_113554

Podsumowując więc pierwszą edycję wyścigu. Świetnie, że taki bieg nareszcie zawitał do Poznania, bo jak pokazuje frekwencja, doping na trasie, był po prostu potrzebny! Świetnie, że trasa która została wybrana jest inna od wszystkich pozostałych biegów w tym mieście, co podkreśla tylko wyjątkowość tego wydarzenia. Jednak niestety organizacyjnie ta impreza nie uniosła swojego ciężaru. Mnogość problemów: koszulki, rejestracja, brak wsparcia i jasnych informacji ze strony organizatorów w ostatnich kilkudziesięciu godzinach przed samym startem, zamieszanie ze strefami, dantejskie sceny na mecie i brak wystarczającej ilości medali dla startujących, wszystkie te rzeczy skumulowane razem, pozostawiają duży niesmak, który trzeba będzie próbować naprawić przy kolejnej edycji tego wydarzenia. Bo nie wątpię, że ten bieg na stałe wpisze się w kalendarz największych wyścigów w Wielkopolsce. Zdecydowanie na to zasługuje. Pytanie tylko czy z tą ekipą organizacyjną ( jeśli potrafi ona uczyć się na błędach i wyciągać odpowiednie wnioski) czy jednak z kimś innym, kto zagwarantuje, że to piękne święto biegowe będzie smakowało jak świeży, wypieczony, pachnący Rogal Świętomarciński a nie jak zaschnięty zakalec…

Chris Kwacz

Reklamy

12 uwag do wpisu “I Poznański Bieg Niepodległości

  1. Z ubikacjami to przegięli. 8 na tyle ludzi? Ponoć były gdzieś jeszcze ale nie było informacji o tym.
    Z tymi strefami to fajny pomysł ale po pierwsze ktoś powinien tego pilnować i po drugie powinno sie samemu określić jaki tempem będzie się biec. Co z tego, że ktoś ma wynik w okolicach 45 minut jak będzie biegł na 55-60 min. Byłem zakwalifikowany do ostatniej strefy, z powodu braku startów na 10 km, a startowałem e strefy C i większość biegu to był slalom po miedzy wolniej biegnącymi.

    Polubienie

  2. Bieglam w tym biegu i sama trasa super , te kilka podbiegow bylo do pokonania na luzie . Jezeli chodzi o strefy startowe , to zabraklo samodyscypliny samych biegaczy . Ja grzecznie ustawilam sie w swojej strefie startowej i jezeli ktos mnie wyprzedzal z innej strefy to szacun dlla niego tylko po diabła ustawil sie w strefie E skoro byl przypisany do strefy np C ? Największa dla mnie porażką byl korek na mecie . Nie biegam szybko , ale zrobilam zyciowke , tyle ze wedlug ich pomiarow mialam o 3 minuty wiecej a to , jak przegladalam wyniki , o 500 miejsc stracilam . Na rogala sie nie zalapalam , na szczescie medal przywiozlam do domu . Mam nadzieje , że organizatorzy wyciagna wnioski i nastepnym razem bedzie mniej błędów.

    Polubienie

  3. To jest chore żeby znajomy nie mógł odebrać pakietów powinni wrzucić upoważanienie na stronę a nie człowiek pracujący na zmiany ma jechać 70 km by odebrać pakiet gdzie nie ma takiej możliwości 😠potem okazuje się ze stoi w gigantycznym korku po pakiet barak odpowiedzi na e-maile itd tak się nie traktuje ludzi człowiek który to organizował bardzo mało wie o organizacji. Bo pakiet by odebrać stałam pół godziny potem o koszulke tyle samo a gdzie o wodę? ?nie było czasu już wszystko powinno być od reki wydawane a nie gonić a wszystkim sory organizator nie spisał się w 100% A do medalu to każdy przechodzień mógł wziąć ponieważ patrząc na zdjecia widać jak blisko stoją barierek dostępnych na wyciagniecie ręki a rogale to ludzie sami zabierali przez płotek😕

    Polubienie

  4. Proponuję, aby organizator wziął lekcję od ludzi, którzy organizują bieg w Warszawie. Tam pakiety są wysyłane pocztą za dodatkową opłatą do domu i nie ma stania w żadnych kolejkach, strefy czasowe są puszczane co 2 minuty i nikt nikomu nie przeszkadza. W Poznaniu ustawiłem się rzetelnie w strefie C przekonamy, że będzie tak samo sugerując się tym, że stolica Wielkopolski organizuje mnóstwo imprez sportowych i popełniłem wielki błąd, bo przez 3 kilometry się przepychałem……

    Polubienie

  5. Sprawdziłem KRS organizatora… Fundacja zarejestrowana na kilka dni przed biegiem. Słabo. , i porywać się na tak trudną organizację…

    Polubienie

  6. Życiówka jaką udało mi się zrobić, to jedynie ta w omijaniu toru przeszkód w postaci ludzi tworzących szpalery, trzymających się kurczowo czwórkami za ręce oraz stojących samochodów….nigdy nie należałam do osób „hejtujących” organizatorów, ale to było czyste szaleństwo. Brawo Chris doskonale oddałeś klimat i sam charakter tego co się wydarzyło na biegu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s