Lizbona Maraton 2016

Od dobrych kilku lat mam zasadę, że jeden maraton w roku biegnę gdzieś poza Polską i przy okazji łączę ten wyjazd ze zwiedzaniem i krótkim urlopem. Taki klasyczny Run&Travel który przy moim AD/HD i nie trawieniu leżenia całymi dniami plackiem na plaży czy basenie w jednym miejscu, sprawdza się znakomicie. Tak było z Berlinem, Wiedniem, Oslo w poprzednich latach, w tym roku już na wiosnę zdecydowałem, że w 2016 czas na Lizbonę i piękną Portugalię!

20160927_185259-01

Maraton odbywał się 2 października, czyli wczesną jesienią, która w Portugalii okazała się tym razem bardzo gorąca. Z zapisami nie było żadnych problemów, koszt pakietu startowego oscylował w okolicach 50 Euro a więc kwoty porównywalnej do większości Polskich dużych Maratonów. Postanowiłem przybyć do Lizbony na sześć dni przed samym wyścigiem, co dawało szansę na spokojną aklimatyzację, zwiedzanie i przygotowanie się do startu. Po maratonie w planach były przenosiny do Porto i odkrywanie tego pięknego miasta, ale o samym wyjeździe i Portugalii będzie okazja napisać oddzielny tekst, więc tu skupić się warto na wydarzeniach związanych z samym wyścigiem.

20160928_073530-01

Jednym z głównych czynników decydujących o wyjątkowości tego biegu, jest fakt, że trasa przebiega od leżącej ok 30 kilometrów przed Lizboną, urokliwej miejscowości wypoczynkowej nad Atlantykiem czyli Cascais do samej stolicy Portugalii. Jest więc wyjątkowo piękna jeśli chodzi o widoki, bo przed 2/3 dystansu biegnie się tuż przy brzegu oceanu zaledwie kilkaset metrów od urokliwych plaż. W przypadku słonecznej pogody jest także wyjątkowo wymagająca, bo biegnie się z zachodu na wschód ze słońcem przez cały dystans prażącym prosto w czoło. Ale o tym przekonałem się już podczas samego biegu :)

20161001_142437

Jak już wspomniałem przez cały tydzień poprzedzający Maraton w Lizbonie panowała piękna pogoda, temperatura oscylowała w okolicach 28-30 C w cieniu i mieliśmy pełne słońce, które w Portugalii praży niemiłosiernie mocno, czego efektem jest całkiem niezła opalenizna którą złapiecie zaledwie po kilku dniach biegania. Na niedzielę startową także prognozy wskazywały na podobne warunki na trasie. W dzień przed startem odebrałem pakiet w MEO ARENA mieszczącym się tuż przy mecie wyścigu w centrum nowoczesnej dzielnicy miasta tuż przy oceanarium i w pobliżu ogromnego Mostu Vasco Da Gama, z którego startował odbywający się w tym samym czasie Lizboński półmaraton. Z odbiorem pakietów nie było żadnych problemów, wszystko sprawnie, szybko i profesjonalnie.

20161001_134617

20161001_135605

20161001_140647

Sam pakiet nie należał do najbogatszych, ale to chyba standard w większości biegów poza granicami kraju. Dlatego często uśmiecham się pod nosem czytając opisy i narzekania rodzimych biegaczy o ubogich pakietach startowych na naszych, krajowych wyścigach, bo większość tych „ubogich” pakietów można by nazwać VIP-owskimi na większości imprez zagranicznych :) Numer startowy z Chipem, stylowa fajna koszulka techniczna, worek na ubrania do strefy depozytu, kilka reklamowych periodyków i to wszystko :)

20161001_183608

Sama strefa nie była wielka, zaledwie kilka stoisk w tym duże stoisko Adidasa w którym mogłem poczuć się jak chomik biegający w kołowrotku w trakcie testów nowych Adidas Boostów :) Zabawnym był fakt, że tylko w jednym miejscu na całych tragach można było kupić żele, co nawet w przypadku mniejszych imprez w Polsce byłoby nie do pomyślenia. Na terenie samego kompleksu targowego MEO, które w 1998 roku gościło EXPO, odbywały się w ten dzień także imprezy towarzyszące w których brały udział dzieci biegnące na krótkie dystanse. Jak już pisałem wielokrotnie, uważam to za bardzo fajny pomysł, że przy okazji tak dużych imprez przygotowywane są także atrakcje dla najmłodszych :)

20161001_141407

20161001_140953

20161001_155953

Po odbiorze pakietu, który okazał się także dobrym momentem na spotkanie dobrego starego kumpla, mieszkającego na co dzień w Wiedniu i zdecydował się pobiec w tym roku w Lizbonie półmaraton, przyszła pora na przygotowanie się do niedzielnego startu. Nowe startówki Nike Elite 8, koszulka firmowa i pozostało jedynie wyspać się.  W niedzielę rano, biegacze startujący w maratonie musieli jeszcze dojechać bezpłatnymi pociągami na miejsce startu, czyli do oddalonego o 30 kilometrów od miasta, Cascais.

20161001_181639

Udało mi się złapać pociąg o 6.30 i po ok 50 minutowym przejeździe wraz z tłumem innych biegaczy ruszyliśmy ze stacji kolejowej w kierunku strefy startowej. Rzesza maratończyków idących w skupieniu przed wschodem słońca przez cichą i zwykle senną o tej godzinie miejscowość, robiła niezłe wrażenie. Po drodze piękne widoki i wstający nad zatoką nowy dzień zapowiadał gorącą przygodę na trasie.

20161002_072419

20161002_072549

Dotarliśmy z falą ludzi do strefy startowej ok 7.30 czyli godzinę przed planowanym na 8:30 startem wyścigu. Strefa mocno prowizoryczna, bo posłużyć miała jedynie za start a nie metę, składała się z kilku tirów do których oddawaliśmy swoje depozyty, a które potem przejechały z naszymi bagażami na metę i tam, już w Lizbonie pod MEO Arena odbieraliśmy nasze pakunki, kilkunastu obleganych ToiToi oraz stref startowych. Czuć było podniecenie startujących, w tłumie oczywiście znalazło się wielu ciekawie wystylizowanych biegaczy na przykład wielce sympatyczna ekipa z Holandii w klimatach Hawajskich. Słońce wstało przed ósmą i z minuty na minutę robiło się coraz cieplej…

20161002_073912

20161002_080010

20161002_075046

20161002_080321

Z pięciominutowym falstartem ruszyliśmy na trasę. Pierwsze trzy kilometry to przepychanka wąskimi uliczkami Cascais i od tego momentu wybiegaliśmy na szeroką drogę do plaż w Estoril i potem całym wybrzeżem w kierunku samej Lizbony. Niespodziewanie na pierwszych kilometrach wypatrzył mnie w tłumie Artur z TRI Of Us, który także biegł Maraton w Lizbonie łącząc go z wyjazdem wypoczynkowym do Portugalii. Jak sam zresztą przyznał, był to prezent urodzinowy od jego małżonki, która zainspirowała się moim wpisem o wyborze Lizbony na tegoroczny kierunek Run&Travel. Pozdrawiam Was Kochani serdecznie! :)

14699961_10208477802959841_1953149695_n                                                                          ( foto by TRI Of Us )

Przylatując do Lizbony i wysiadając z samolotu już po pierwszym uderzeniu gorącego powietrza wiedziałem, że jeśli utrzymają się takie warunki to nie ma szans na szybkie bieganie. Nie ukrywam, że maraton w temperaturze 30 stopni w pełnym słońcu, to nie są warunki które lubię i które dają mi komfort na trasie. Tak więc już od początku biegu wrzuciłem sobie stałem tempo w okolicach 4:40 planując dotarcie do mety w przedziale ok 3:15-3:20. Wybiegliśmy z Cascais, trasa na wschód do Lizbony, z słońcem prażącym prosto w twarz. Widoki naprawdę super. Po prawej stronie w odległości kilkuset metrów plaże i fale oceanu, po drodze nieliczni tubylcy żywo dopingujący w mijanych przez nas miejscowościach. Przez pierwsze kilkanaście kilometrów mieliśmy kilka dłuższych podbiegów i zbiegów, potem od połowy dystansu trasa mocno się wypłaszczyła. Na szczęście organizatorzy świadomi trudnych warunków zapewniali punkty z wodą co 2,5 kilometra więc bardzo gęsto, ale to była jedyna rozsądna opcja bo umieszczenie ich co 5km spowodowałoby na pewno ogromną ilość biegaczy z problemami zdrowotnymi na trasie. Od 10 kilometra zacząłem zlewać się wodą na każdym punkcie co dawało trochę ulgi. Woda na szczęście była w buteleczkach 0,5 litra co umożliwiało zabranie butelki ze sobą na kolejne metry walki.

539287_237326879_xlarge

Do okolic 25 kilometra udawało mi się trzymać tempo w okolicach 4:40 i wyglądało na to, że wynik w okolicach 3:20 w tak trudnych warunkach jest możliwy. Niestety od tego momentu stało się coś co wcześniej nigdy mi się na maratonach nie zdarzało czyli zaczęły mnie łapać skurcze łydek. Na początku prawej a po 30 kilometrze także lewej łydki. Nie mam pojęcia dlaczego tak się stało. Najprawdopodobniej dlatego, że przez pięć dni poprzedzających start praktycznie każdego z nich przechodziłem dystanse 20-30 kilometrów zwiedzając Lizbonę. A uwierzcie mi, to miasto do płaskich nie należy :) Powinienem odpoczywać, regenerować się przed startem, ale formuła Run&Travel w moim przypadku zakłada bardzo aktywny Travel i po prostu nie mogłem wysiedzieć w domu będąc w tak pięknym miejscu. Więc po porannych przebieżkach nad Tagiem albo w samym centrum Lizbony codziennie od 10 do 18 ruszałem z plecaczkiem w trasę, schodząc praktycznie całą Lizbonę wzdłuż i wszerz. Było warto, jeśli pytacie…

lisboa03

W każdym razie, w niedzielę w trakcie wyścigu, w okolicach 30 kilometra wyglądało na to, że moje łydki nie chcą już dzisiaj więcej biegać. Zmuszony byłem do przystawania co kilkaset metrów i rozciągania bolących i napiętych mięśni. Gdzieś z tyłu głowy pojawia się myśl o zejściu z trasy, ale nie po to jechałem taki kawał, żeby teraz się poddawać i nie dotrzeć do mety! Truchtałem więc z zaciśniętymi zębami te ostatnie 10 -15 kilometrów zwalniając przy skurczu albo próbując rozchodzić ból. Tempo spadło oczywiście masakrycznie i nie było już żadnym motywatorem, liczyło się tylko aby dotruchtać do tej przeklętej mety :) Dodatkowo, po wbiegnięciu do samej Lizbony na ostatnie kilkanaście kilometrów trasy, w okolicach 10 km do mety, trasa maratonu i półmaratonu łączyła się. Powodowało to trochę zamieszania, bo inaczej biegnie i czuje się maratończyk po 30 kilometrach a inaczej pół maratończyk po 10 kilometrach. Byłem więc świadkiem przepychania się pół maratończyków przez grupy drobiących ostatkiem sił maratończyków zmierzających do mety. Rozumiem kwestie logiczne ale to rozwiązanie było niekomfortowe dla obu grup zawodników.

20161002_131118

Kolejne kilometry płynęły wolno i w bólu, w samej Lizbonie na trasie czeka na biegaczy mega doping bo mieszkańcy miasta tłumnie wylegli na ulice stolicy Portugalii aby wspierać walczących na trasie. Krok po kroku udało się dotrzeć do metry, która mieściła się tuż przy MEO Arena, wpadając na linię z czasem w okolicach 3 godziny 40 minut. Co ciekawe maratończycy i pół maratończycy finiszowali oddzielnie a ich trasy rozdzielały się na ostatnie kilkaset metrów. Na mecie stylowy ogromny i ciężki medal, odpoczynek i rozmasowanie twardych, zaciśniętych jak skała i obolałych łydek i powolne kuśtykanie do strefy odpoczynku.

lisboa09

lisboa07

Było już mega gorąco bo były już okolice południa i ludzie szukali miejsca w cieniu do odpoczynku. Wszyscy przekraczający metę otrzymywali darmowe lody dla ochłody, pakiet z owocami i napojami energetycznymi, które bardzo się przydawały w pierwszych minutach po zakończeniu biegu. Metro i wszystkie środki komunikacji pełne były tego popołudnia biegaczy, którzy po zakończonej walce rozjeżdżali się do swoich domów. Wszyscy z numerem na piersiach mogli korzystać tego dnia z komunikacji publicznej za darmo.

20161002_125914

20161002_125950

20161002_130348

20161002_125842

Tegoroczny Maraton w Lizbonie w którym udział wzięło ok 25 tysięcy biegaczy w tym ponad 5 tysięcy maratończyków i prawie 20 tysięcy pół maratończyków, zdecydowanie było to Święto biegowe dla całej stolicy. Bardzo wyjątkowa i urokliwa trasa maratonu wiodąca z punktu A do punktu B z malowniczymi widokami na Ocean i klimatem plaż Portugalii. Do 2013 roku Maraton w Lizbonie odbywał się w grudniu i był ostatnim maratonem w Europie w trakcie roku, więc temperatura i aura były wtedy zdecydowanie inne. Przesunięcie terminu na początek października zapewnia większą ilość startujących ( czyli biegaczy Run&Travel) ale na pewno czyni trasę o wiele trudniejszą ze względu na warunki atmosferyczne, no chyba że trafi się dobra aura ( W tym roku Portugalczycy sami byli zdziwieni, że mają aż tak ciepłą jesień…)

20161002_130504

Podsumowując całość imprezy: Jeśli szukacie ciekawych wyzwań i chcielibyście pobiegać maraton naprawdę pięknymi terenami z doskonałymi widokami a przy okazji znajdziecie kilka dni na zwiedzenie cudownej Lizbony to zdecydowanie polecam! Zapisy na edycję 2017 zaczynają się już wkrótce!

Chris Kwacz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s