Choszczeńska Dziesiątka

Tak się składa, że ekipa która stoi za organizacją Choszczeńskiej Dziesiątki to dwie moje dobre znajome. Szalone, pozytywnie zakręcone duo biegaczek Monia & Monia. Już w zeszłym roku, miałem zaproszenie na edycję 2015 ale w tym czasie biegłem akurat Maraton w Oslo, więc nie było nawet mowy, abym w tym roku nie odwiedził urokliwej miejscowości w połowie drogi pomiędzy Poznaniem a Szczecinem i osobiście nie spróbował zmierzyć się z trasą tego biegu.

Po sprawniej i ciekawej kampanii promocyjnej w sieci na XIX edycji Choszczeńskiej Dziesiątki pojawiło się prawie 500 biegaczy ustanawiając rekord frekwencji imprezy. Zasługa w tym także ambasadora Choszczna i całego wydarzenia, Pawła Czapiewskiego, naszego wciąż aktualnego rekordzisty Polski na 800 metrów, który w początkach XXI wieku rządził na europejskich i światowych bieżniach. Paweł to bardzo sympatyczna i barwna postać a szansa spotkania go osobiście na biegu z pewnością wpłynęła zachęcająco na wciąż rozmyślających o starcie.

14203096_1211508792253690_5801408635079425566_n

4 września wsiadłem rankiem w pociąg i po niecałych 90 minutach podróży zawitałem do urokliwego Choszczna, miasteczka położonego nad pięknym jeziorem Kluki. Planowana trasa biegu była także trasą wokół jeziora z dodatkową małą pętlą po centrum miejscowości. Przez północną Polskę przetaczał się silny front burzowy, więc ciemne chmury od rana zapowiadały możliwość deszczu, co jak się później okazało się małą tradycją biegów w Choszcznie. Sam bieg główny zaplanowany był na godzinę 14:30 więc po przejściu do budynku gimnazjum w którym mieściło się biuro zawodów, była okazja spokojnego przywitania się z dziewczynami, porozmawiania z kilkoma znajomymi, poznania kilku nowych i zrobienia wspólnych zdjęć oraz pogadania o najbliższych planach biegowych, startach, plotkach w środowisku i innych tematach :)
20160904_134952

20160904_125213

Wydawanie pakietów startowych przebiegało sprawnie i bez problemów. Uśmiechy organizatorek, szybkie ogarnianie ewentualnych pytań i uwag powodowało, że nastrój był sympatyczny i miły. Sam pakiet startowy także bardzo fajny, bo z racji stojących za imprezą sponsorów czyli New Balance i Pedros, znalazły się w nim min. stylowa koszulka techniczna, opakowanie kawy, pakiet witaminowy i kilka przydatnych drobiazgów. Na pewno w stosunku do ceny za bieg czyli 55 złotych nie można było narzekać. Na biegaczy przez całą imprezę czekała darmowa woda, kawa i herbata, przed samą szkołą rozpalał się natomiast duży grill który już kusił pieczonymi kiełbaskami które wraz z ciepłą zupą czekały na biegaczy jako posiłek regeneracyjny po biegu :)

20160904_125427
20160904_125740

Kilkanaście minut przed startem większość biegaczy udała się do strefy, która mieściła się tuż przed wejściem do szkoły. Monika przeprowadziła kilkuminutową rozgrzewkę zawodników przy hitach Shakiry a o 14:30 po oficjalnym powitaniu biegaczy przez Pawła Czapiewskiego ruszyliśmy na trasę! Tak jak pisałem, sama trasa to mała trzy kilometrowa pętla ulicami Choszczna a następnie zbieg nad jezioro i zrobienie okrążenia wokół Kluk. W sumie mogłem sprawdzić to wcześniej ale wydawało mi się, że będziemy biec po asfalcie większość kilometrów, okazało się jednak, że Choszczeńska to taki lekki cross, bo ścieżka wokół jeziora przypominała mi klimaty Rusałki czy Strzeszynka :)

14195187_1336371109714119_1517978868484116781_o                                                                      (foto by Dulny Foto)

Choszczeńska 10 wypadła w połowie moich przygotowań do Maratonu w Lizbonie, więc po intensywnym sierpniu z ponad 330 wybieganymi kilometrami ciężko było złapać świeżość i moc. Zacząłem chyba trochę za ostro bo pierwsze trzy kilometry poleciałem w okolicach 4:10 a trener kazał cisnąć dopiero po 5 kilometrze. Nie było jednak za bardzo z czego więc średnie tempo całości wyścigu zamknęło się dla mnie w okolicach 4:16, co starczyło na 68 miejsce w OPEN i czas 42 minut z dużym hakiem. Dupy nie urwało, ale też nie spodziewałem się ogromnych fajerwerków na tym etapie przygotowań. Po pierwszych trzech kilometrach grupa rozciągnęła się dość znacząco, więc wąska ścieżka wokół jeziora nie powodowała problemów i przepychanek które tak nie cierpię przy krótkich (5,10 km) dystansach.

20160904_152257

Lokalni mieszkańcy oraz DJ i folk zespół w okolicach 8 kilometra fajnie dopingowały do podkręcania tempa. Na trasie rozmieszczono trzy punkty z wodą więc praktycznie co trzy kilometry była szansa nawodnienia organizmu albo schłodzenia rozgrzanego ciała. A było naprawdę duszno i gęste chmury kłębiły się nad jeziorem. Burza wisiała w powietrzu, już w trakcie biegu na trasie spadło trochę deszczu, który nasilił się przy samym wbieganiu na metę kolejnych zawodników wciąż przy ogromnym aplauzie licznie zgromadzonej publiczności nie zważającej na niesprzyjające warunki atmosferyczne.

14199429_1211770975560805_7901322645807593251_n

20160904_152433
Stylowy medal na mecie, kilka piątek z innymi zawodnikami i po zrobieniu paru zdjęć udałem się do szatni po odbiór swojego depozytu. Tu także wszystko mega sprawnie i szybko, więc w kilka minut udało mi się przebrać w suche ciuchy i jako, że za kilkadziesiąt minut miałem pociąg powrotny do Poznania, zacząłem szykowac się do drogi powrotnej.

20160904_152238
14199343_1107871309291811_3677621531502020967_n

Na pochwały zasługuje po raz kolejny mega sprawna organizacja, jako, że już w kilkanaście minut po wbiegnięciu na metę zwycięzcy którym okazał się Radek Helon z czasem 33:55, na drzwiach budynku wisiały wyniki pierwszych 200 zawodników na mecie wraz z czasami. Nie było więc żadnego problemu aby od razu zweryfikować swoje dokonania. Część zawodników rzuciła się na smakowicie wyglądające kiełbaski oraz zupkę, ja niestety nie miałem czasu aby rozkoszować się tymi smakołykami, może organizatorzy wyślą mi moją wypieczoną kurierem. Choć z tego co wiem, kiełbasy rozeszły się błyskawicznie i nie starczyło ich dla wszystkich zawodników :P
20160904_153926

20160904_153902

W międzyczasie, podobno zgodnie z zeszłoroczną tradycją, zaczął padać mocny deszcz, który wydawał się czekać z rozpoczęciem ulewy na dobiegnięcie zawodników do mety. Deszcz z każdą sekundą stawał się bardziej gwałtowny, przechodząc szybko w ulewę a potem w oberwanie chmury. Z terminem odjazdu pociągu za kilka minut, nie miałem innego wyjścia tylko przeczłapać przez ścianę wody na dworzec, tak więc wpadłem do pociągu przemoczony totalnie od stóp do głów. Tak to jest gdy po wyścigu przebierasz się w suche ciuchy :)

14195310_1212050735532829_4968882447117608510_o1
Bardzo udany, intensywny, sympatyczny dzień. Naprawdę wzorowa organizacja imprezy, chapeau bas dziewczyny za tytaniczną pracę! Duża życzliwość całej ekipy organizatorskiej, świetne nastroje i crossowa, urokliwa trasa nad samym jeziorem to ogromne atuty tej imprezy. Jeśli więc będziecie szykować swój grafik na kolejny sezon to warto zaznaczyć na czerwono początek września 2017 i XX jubileuszową edycję Choszczeńskiej Dziesiątki. Ja się wybieram! :)

Chris Kwacz

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Choszczeńska Dziesiątka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s