Marcin Suwart i Dawid Stronka

Na ten wywiad szykowałem się od dłuższego czasu. I oto jest! Poznajcie NIESAMOWITĄ HISTORIĘ, którą piszą  Marcin Suwart i Dawid Stronka. Para sportowców, pomimo przeciwnościom losu, pomimo niepełnosprawności Marcina postanowiła dokonać czegoś co wydawało się nie do zrobienia… To historia pokonywania własnych granic i słabości, historia  niesamowitej przyjaźni i historia, która udowadnia, że nie ma rzeczy niemożliwych!

13942425_1193987627310246_586937283_n

13956962_1193987647310244_773613908_n

Jak to wszystko się zaczęło? Jak się poznaliście i ile czasu zajęło Wam zgranie się jako zespół? Ten proces z miejsca „Jak mamy to zrobić?” do „Dajemy Radę!

Dawid: Marcin miał cel, ukończyć pełen dystans IronMan , ale w pojedynkę nie jest to możliwe. Zaczął poszukiwania osoby, która mogłaby go wesprzeć sportowo. Nasze drogi spotkały się w jednym z klubów sportowych w Poznaniu, przy kawie:) Był listopad 2015 roku. Marcin opowiedział mi o swojej historii , jak to zaczął stopniowo tracić wzrok a także o tym jak wyglądały jego treningi do tej pory i jakie ma plany.

Marcin: Dawid miał już doświadczenie w startach na długim dystansie, między innymi biegł IronMana w Nicei i sam jest także trenerem Triathlonu i lekkiej atletyki oraz sportów siłowych a na 2016 rok miał zaplanowany indywidualny start na jednym z najtrudniejszych Triathlonów świata czyli SWISSMAN. Wiedziałem, że mój przewodnik musi być silny aby wyznaczał tempo podczas wspólnych startów. Źle by wyglądało gdyby to niewidomy ciągnął takiego byka jak Dawid! :P

Wiec pytanie “Jak mamy to zrobić” było proste, Znakiem zapytania było “Czy damy radę” Na szczęście tę przysłowiową “chemię” załapaliśmy od razu. Taka miłość od pierwszego spojrzenia. Czuć było mocną motywację podczas naszego pierwszego spotkania. Zresztą Nas to wyróżnia, że działamy! Jak chce się coś zrobić trzeba wstać i działać a nie rozmyślać o tym.

Pływamy obok siebie złączeni linką na wysokości kostek. Marcin wyczuwa położenie mojego ciała i wie w którą stronę płyniemy. Linka uniemożliwia nam rozłączenie się w razie wpadnięcia w większą grupę pływaków. O zmianach kierunku płynięcia komunikujemy za pomocą klepnięcia się w odpowiedni bark.

Rower- to jazda na tandemie. Tutaj najtrudniejsze jest ruszanie i zatrzymywanie. Jeden z Nas zrobi to inną noga i leżymy:) Nie zapomnijmy też o wchodzeniu w zakręty… Mamy dużą masę do przeniesienia przez co łatwo nas wyrzuca na wirażach. Trzeba brać na to poprawkę.

Bieg- połączeni linką w rękach, pokonujemy kolejne kilometry. Marcin ma tak obudowane stawy skokowe że z łatwością pokonuje nierówności (kamienie dziury) bez narażenia się na kontuzję. Mamy zasadę, że jak już się coś wydarzy i Marcin przewraca się, mam zakaz próbowania ratowania go przed upadkiem. Mogę wtedy bardziej zaszkodzić niż pomóc a Marcin jest na tyle sprawny że “wie“ jak się przewrócić i wyjść z tego cało…

13950692_1193988867310122_1403523458_o

Jak wygląda wasz trening i czym różni się od przygotowań innych Triathlonistów?

Nasze przygotowanie wygląda dokładnie tak samo jak wszystkich. Różnica polega na tym, że dla Wszystkich innych triathlon jest sportem indywidualnym a U nas drużynowym. Biegamy, pływamy, jeździmy na rowerze, chodzimy na siłownie jak wszyscy inni. Wewnętrzna motywacja z nastawieniem na cel i praca zespołowa naprawdę popłaca. Naszym jedynym utrudnieniem jest logistyka, dojazdy na treningi, przebieranie, transport tandemu (dwuosobowy rower)

Dzięki tej pracy zespołowej dostajemy coś więcej niż tylko dobrze wytrenowane ciało sportowca. Dzielimy się z myślami, doświadczeniami, musimy być bardziej uważni na to co się dzieję podczas treningów czy też zawodach na trasie. Dla nas porozrzucane kubeczki przy punktach odżywczych to wielkie wyzwanie, tak samo jak łapanie butelki z wodą na trasie rowerowej. W momencie gdy jeden z Nas nie ma już Powera, drugi musi odpuścić i dostosować się. Tutaj nie ma mowy o zapatrzeniu się w swoje JA. Indywidualne ambicje sportowe odchodzą na bok i naprawdę czerpiemy mega energię i frajdę ze startów w zawodach..

13900474_1193987633976912_1077592321_n

Opowiedzcie jak wyglądała wasza przygoda z Enea Challenge Triathlon Poznań? Jak czuliście się na trasie, były jakieś krytyczne momenty?

To był nasz główny start Triathlonowy i tak naprawdę debiut. Ponieważ z różnych przyczyn nie było nam dane sprawdzić się na krótszych dystansach przed tym startem, wiedzieliśmy że każda z trzech dyscyplin pojedynczo jesteśmy wstanie pokonać bo biegaliśmy w zawodach, pływaliśmy razem ale ich połączenie, skumulowanie jedno po drugim było wielkim znakiem zapytania.

Naszym głównym problemem była znów logistyka, strefy zmian i punkty odżywcze. Dlatego obraliśmy taktykę RODZINNĄ- tzn. nasi najbliżsi czekali na nas z bidonami na określonym miejscu podczas trasy kolarskiej. Z dwóch powodów: 1. Nie chcieliśmy przeszkadzać innym zawodnikom w punktach odżywczych (mamy dłuższy rower i musimy znacznie wolniej jechać w tych punktach) 2. Nie chcieliśmy za bardzo obciążać dodatkowo roweru napojami i batonami, żeby nas nie spowalniało.

Pływanie według planu:) Rower duże pozytywne zaskoczenie :D No i bieg…….hmmmm…..każdy kto startował wie jak zagmatwana była trasa w Poznaniu dla w pełni sprawnych zawodników a co dopiero dla Nas. Biegliśmy bardzo skupieni aby unikać nierówności, krawężników, wystających nóg od barierek czy progów zwalniających przeznaczonych dla aut. Wiec poza ogromnym obciążeniem fizycznym przyszła duża utrata energii poprzez skupienie się na warunkach panujących na trasie biegowej i uniknięcie potknięcia.

Ale czy mieliśmy kryzys? Owszem jak każdy z zawodników startujących na tym dystansie, ale każdy ma swoją osobistą ścianę z którą musi sobie poradzić, dla Nas było to obciążenie żołądka żelami energetycznymi i brak chęci na przyswajanie czegokolwiek na biegu przez co nie mieliśmy z czego czerpać energii. Przeżywamy zawody na tych samych zasadach co wszyscy. Skupiamy się na celu  zagryzamy zęby i napieramy:)

14002452_1193988947310114_844932738_o

14002478_1193989817310027_1640531158_o

Jak reagują na Was inni ludzie? Z jakimi reakcjami spotykacie się ze strony kibiców?

Odbiór nas przez kibiców jest Fantastyczny! Zawsze próbujemy się uśmiechnąć do tych osób przybić piątkę czy też klaskać, mocno doceniają to co robimy a tym bardziej Marcina i jego siłę charakteru po przecież on nic nie musi. On może i On chce!!! Super jest to, że po każdych zawodach przybywa nam fanów na naszym profilu  i otrzymujemy wiadomości, ze słowami podziwu od kibiców, którzy widzieli Nas na trasie. Dzięki napisowi BLIND TRIATHLETE zawodnicy mijający nas też doceniają siłę  charakteru Marcina. Ci których my mijamy, zaczynają przyśpieszać bo głupio wygląda ze SPRAWNY INACZEJ ich wyprzedza :P  Czyli też ich mobilizujemy do większego wysiłku na trasie i pokazujemy ze można jeszcze więcej od siebie wymagać. A kibice którzy mają nas za zakochaną parę (serio, na każdych zawodach słyszymy te zdanie) po przeczytaniu napisu na plecach milkną i robi im się po prostu głupio…

Troszkę szwankuje relacja z organizatorami, którzy traktują wyczyn Marcina po macoszemu. A przecież poza tym, że Marcin udowadnia, że niepełnosprawność to nie choroba i wyrok, udziela się charytatywnie, cieszy się sportem i ruchem inspiruje innych do działania, ma fantastyczną rodzinę, żonę , dziecko i psa a do tego pracuje jako masażysta! A wiec jeżeli wydaję się komuś, że sport jest dla osób, które się nudzą w życiu lub zarezerwowany dla zamkniętej grupy, dla elity, to ABSOLUTNIE nie mają racji!

Ale jesteśmy prekursorami tego typu aktywności w Polsce i budujemy małymi kroczkami świadomość w mentalności ludzi, że sport łączy a nie dzieli. Każdy aktywna sportowo osoba może dać coś od siebie innym. Marzeniem Marcina jest aby powstała grupa przewodników oddająca cząstkę swojego czasu takim osobą jak on. Aby zaktywizować innych niepełnosprawnych do działania a sami przewodnicy też dowiadują się  dzięki temu czegoś więcej na temat siebie.

Dawid: Ja od Marcina nauczyłem się cieszyć zawodami. Zawsze byłem nastawiony na ściganie i rywalizację w indywidualnych startach, przez co narzucałem sobie ogromne wymagania. A teraz startując z Marcinem pierwszy raz w życiu mam faktyczną radość i przede wszystkim spokój w głowie podczas startów. Także w naszej relacji nikt nie traci jest obopólny zysk:)

13933077_1193987640643578_909549101_n

Co Was motywuje, co napędza do działania?

Po prostu lubimy ruch i sprawdzanie wytrzymałości swoich organizmów w trudnych warunkach, tym bardziej że każdy z Nas jest takim zadziorom charakterologicznym a dodatkowo odpowiada za siebie jak i za drugiego. Uczy to odpowiedzialności,  współdziałania, planowania i konsekwencji.

A do tego jesteśmy obydwoje aż za bardzo ambitni…:)….Ciągle nam mało…I chcemy być lepsi od siebie z poprzedniego startu…

13978277_1193988877310121_224375001_o

Enea Challenge Poznań oraz IM Gdynia już za Wam. Jakie są wasze plany startowe na kolejne miesiące?

Za nami IM Gdynia i Challange Poznań teraz przerzucamy się na biegi, ale nad formą triathlonową będziemy cały czas pracować szczególnie nad techniką pływacką i nad mocą na trenażerach.

Stratujemy w Maratonie Warszawskim, Biegu górskim w Krynicy 60 km!! oraz w Półmaratonie Krakowskim więc jest co robić!

13957015_1193987607310248_1138559265_n

Jakie są wasze największe marzenia? Co chcielibyście zdobyć, osiągnąć?

Hmmm….. Trzeba uważać czego się pragnie bo jeszcze się to ziści:) Mamy kilka punktów na naszej bucket liście: Naszym głównym celem sportowym jest zdobycie kwalifikacji w przyszłym roku na Mistrzostwa Świata IronMan na długim dystansie odbywające się na Hawajach. Ale bez sponsorów będzie to duże przedsięwzięcie dlatego jesteśmy otwarci na współpracę! Organizacyjnie Marcin założył stowarzyszenie “Znajdź w Sobie Moc!” która w przyszłym roku chce zorganizować trzy eventy sportowe w Poznaniu propagująca aktywność wśród wszystkich dzieci, młodzieży, kobiety mężczyzn i „sprawnych inaczej” a także zebrać grupę przewodników dla osób które chcą trenować i rywalizować w sportach ale potrzebują do tego pomocy osób trzecich. W życiu codziennym: Marcin chce nauczyć się robić sushi! :P

13988643_1193987617310247_244711719_n

Jaką myśl, sentencję chcielibyście przekazać osobom, które nie wierzą we własne siły albo wątpią, że wyzwanie które stawiają przed sobą jest do zrealizowania?

Jeżeli kiedykolwiek pomyślicie że macie ciężko, to pamiętajcie, że inni mają gorzej a czerpią z życia pełnymi garściami bo chcą, nie czekają aż coś do nich przyjdzie tylko działają!

“Różnica między tym kim jesteś a tym kim chcesz być, jest to co robisz”

A tak poza tym to : “Coco Jumbo i do przodu bo nie ma że boli!”

13914174_1176268872444349_5281649376594425138_o

Dziękuję chłopaki za świetny, motywujący wywiad i trzymam kciuki aby wszystkie plany udało się zrealizować w 110%!

 

Chris Kwacz

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Marcin Suwart i Dawid Stronka

  1. Super sprawa, podziwiam chłopaków i trzymam za nich kciuki. Dawida poznałam niedawno dzięki wspólnym treningom biegowym i jedno jest pewne potrafi zarazić pasją do biegania, treningów.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s