10.000 Kilometrów

Kiedy w 2011 roku ważąc ponad 115 kilogramów wyszedłem z domu w starych trampkach i rozciągniętej koszulce z mocnym postanowieniem aby zacząć biegać, w najśmielszych snach nie spodziewałem się, że pięć lat później będę mógł powiedzieć: Mam 10.000 wybieganych kilometrów! To Niesamowite jak życie potrafi nas zaskakiwać…

01

Bieganie nauczyło mnie na pewno jednego. Nigdy nie mówić nigdy. Nie mam za sobą jakieś sportowej przeszłości, nie grałem w szkolnej drużynie koszykówki, nie chodziłem na lekcję tenisa ziemnego, nie planowałem także iść na AWF… Tym bardziej, zawsze zastanawiam się jak to się stało, że wytrzymałem w postanowieniu biegania przez ponad pięć lat i nie zamierzam rezygnować z tej części mojego życia. Bo bieganie po pewnym czasie przestaje być hobby, staje się czymś o wiele większym, czymś co kształtuje twoją świadomość, podejście do życia, pracy, wyzwań. Zmienia cię całego i zmienia cię kompletnie. Dlatego jest takie fajne, dlatego się nie nudzi. Bo rozumiesz, że to coś więcej niż wstanie o 6 rano i wydreptanie tych założonych 12 kilometrów z rana. Oj, tak to coś o wiele większego!

04
05
Bieganie to konsekwencja. Po miesiącu miodowym , który trwa w przypadku biegania zazwyczaj miesięcy kilka, kiedy wszystko jest nowe fajne, kiedy widzisz efekty a adrenalina buzuje, przychodzi czas w którym trzeba zmierzyć się z lenistwem, głosem w głowie, który nieustannie namawia cię, żeby odpuścić, poluzować, bo przecież już schudłeś, bo przecież już przebiegłeś ten cholerny maraton. To moment, który wymaga od Ciebie skupienia, realizacji wyznaczonego celu pomimo przeciwności losu i właśnie konsekwencji. To moment, który oddziela biegaczy długodystansowych od tych, którzy ( a jest ich wielu) gdzieś po drodze rezygnują, zarzucają uprawianie tego sportu. A naprawdę warto wytrwać w swoim postanowieniu bo po trudnych chwilach i burzy wychodzi słońce i widzisz cały ogrom tego dobrego co wciąż na ciebie czeka.

010

07
Bieganie to poświęcenie. Czasu, energii, sił, czasami kuszących cię małych przyjemności. To hektolitry potu wylane na treningach, to zawody w zawodach, jeśli wiecie o czym mówię :) ( Tak, o momentach kiedy się nie udaje.) To niespełnione marzenia o pobiciu życiówki, to rozpacz po odnawiającej się kontuzji. Ale to tylko jedna, ta mniejsza mroczna część tej przygody. Bo po drugiej stronie jest inna, pełna endorfin i radości jasna strona mocy. To cudowne chwile, kiedy przebiegasz pierwszy raz całe 10 kilometrów bez zatrzymania. To satysfakcja, kiedy patrzysz jak zmienia się Twoje ciało i gubisz 30 kilogramową nadwagę. To szał radości po przebiegnięciu maratonu, to endorfiny przeszywające dreszczem twój kark i głowę w trakcie porannego biegania po lesie w promieniach wschodzącego słońca. Prawdą jest bowiem powiedzenie, które często powtarzane jest przez wielu długodystansowców, że biegacz w życiu żałuje tylko jednego, że nie zaczął biegać wcześniej…

06

08

Bieganie wreszcie, to to, co najważniejsze: Akceptacja samego siebie, zgoda z własnym organizmem i głową, z własnym ja. To poczucie bycia właściwą osoba we właściwym miejscu o właściwym czasie. To bezpośrednie przełożenie na Twoje codzienne życie, funkcjonowanie, myślenie, na pracę. Bieganie wpływa na wszystko dookoła. Dziękuję losowi, że mam okazję doświadczyć tego uczucia, i tak! Chcę więcej! Dziękuję wszystkim znajomym, których poznałem dzięki tej pasji, wszystkim, którzy motywują mnie do walki i do dalszej przygody z tym fascynującym sportem. Zdobyłem całe morze życiowej motywacji ale wiem, że przede mną jest jeszcze cały ocean. Tak! Zdecydowanie WARTO biec dalej!

Chris Kwacz

Reklamy

4 uwagi do wpisu “10.000 Kilometrów

  1. Te proste spostrzeżenia, oddają właściwie wszystko to co sam przeżyłem, tyle tylko w moim przypadku biegać uratowało mi prawdopodobnie życie.Zasłabłem i po badaniach okazało się że, nadciśnienie, cholesterol 500 -jedna wielka masakra.Nie mogłem pozwolić by rodzina została sama, przecież są całym moim światem. To dla nich wróciłem i pozostanę!!! Nigdy się nie poddam!!!Uwielbiam biegać i uwielbiam żyć!!! Uwielbiam otaczać się takimi osobami jak Ty Kris!!!Zmieniasz świat!!B-) Ja także-jest nas wielu a robimy to wychodząc na codzienne wybiegania!!!On the Może!!!!B-)

    Polubienie

  2. Witam.
    Wspaniale napisane. Masz talent, Kolego. Sam bym podobnie opisał własne spostrzeżenia.
    Co ciekawe, za młodu nie lubiłem biegać. Grałem w piłkę i różne inne dyscypliny, ale bieganie mnie w ogóle nie interesowało, wręcz męczyło. A teraz żyć bez niego nie mogę.
    Ja akurat mam 2 pasje sportowe: bieganie i rower. W zasadzie niemal codziennie albo pedałuję, albo truchtam. A jak trafi się, że mam 2 dni przerwy (zamiast planowanego jednego), to nie mogę sobie miejsca znaleźć.
    Efektem ubocznym biegania jest wewnętrzny spokój i szczęście. Jest mi niemalże żal ludzi, którzy nie biegają przez lenistwo. Gdyby tylko sobie uświadomili, co tracą…
    Pozdrawiam serdecznie,
    Paweł

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s