Wings For Life 2016

Na szczęście plotki o przeniesieniu kolejnej Polskiej edycji Wings For Life do stolicy okazały się nieprawdziwe i po raz trzeci to Poznań gościł uczestników imprezy pod hasłem „Biegniemy dla tych, którzy nie mogą”. Celem wydarzenia, oprócz pasjonującej ucieczki przed prowadzonym przez samego Adama Małysza samochodem pościgowym, jest bowiem charytatywne zbieranie funduszy dla osób z urazem rdzenia kręgowego. Badania nad możliwością pomocy osobom poruszającym się na wózkach inwalidzkich to szczytna idea i jak wielokrotnie w trakcie samych zawodów powtarzał spiker na poznańskiej Malcie, to nie jest dzisiaj pytanie „Czy się uda”ale pytanie „Kiedy” medycyna będzie w stanie „postawić na nogi” tą dużą grupę niepełnosprawnych osób. W takiej imprezie warto wziąć udział z tysiąca różnych względów, ale ten wspierający program badań nad tą dysfunkcją jest zdecydowanie najważniejszy!

20160507_125327-01

Długo zastanawiałem się nad startem w edycji 2016. Nauczony doświadczeniem walki z dystansem w Wings For Life 2015, wiedziałem, że to nie jest niedzielny spacerek. Trasa tegorocznej edycji była identyczna z zeszłorocznym biegiem, więc byłem świadomy, że po pierwszych dziesięciu kilometrach sympatycznej rundy honorowej po mieście zaczyna się ostra śruba w szczerych polach na Gniezno. Długie kilku kilometrowe proste pod górkę z efektem falującego od gorąca pustynnego asfaltu na stałe wbiły mi się w pamięć. Jeśli chcecie traktować ten wyścig na poważnie, to ta trasa boli. Fizycznie i psychicznie.

20160507_130825-01

Nietypowa formuła wyścigu w której sami przedłużacie swój dystans powoduje bowiem rozdwojenie jaźni. Z jednej strony chcecie pobiec jak najszybciej i jak najdalej, z drugiej wiecie, że biegnąc szybciej i dalej przedłużacie swoje męki. Tu motywacja w stylu „pobiegnę szybciej to szybciej skończę” – po prostu nie działa :) W kwietniu dorosłem jednak do decyzji startu w trzeciej edycji i po uiszczeniu opłaty która jak na bieg charytatywny była wysoka bo 120 zł, dołączyłem do grupy prawie pięciu tysięcy biegaczy którzy w Poznaniu 8 maja brali udział w wyścigu. Po raz kolejny widać na przykładzie Wings For Life geometryczny wzrost popularności zawodów biegowych. Po 1200 uczestnikach w 2014 roku, ponad 3000 w 2016 tym razem prawie 5000 osób zapisało się na listy startowe. Na pewno jest to powód do zadowolenia, ale także kolejny raz kiedy organizatorzy muszą poważnie zastanowić się nad pewnymi logistycznymi rozwiązaniami. Malta jest piękna i ma swoje plusy. Ale po przekroczeniu pewnego wolumenu osób, przestrzeń w tym miejscu staje się po prostu za mała. Tak było z Maratonem i Półmaratonem Poznańskim, do tego momentu zbliża się też Maniacka Dziesiątka i Wings For Life. Pierwszy wąski odcinek wzdłuż samej Malty czy kwestia niewielkiej przestrzeni cateringowej zaczyna być widoczna. I trzeba będzie się zmierzyć z tymi wyzwaniami już w czwartej edycji imprezy, która co wiemy już dzisiaj, w 2017 także odbędzie się w Poznaniu.

20160507_125416-01

Od prawie tygodnia było pewne, że pogoda na ten majowy weekend będzie doskonała… Doskonała dla odpoczywających nad jeziorem i robiących grilla w ogrodzie, nie dla biegaczy :) Temperatura ok 25C przy bezchmurnym niebie i palącym słońcu to nie są warunki w których robi się życiówki. W połączeniu z wymagającym profilem trasy było wiadomo, że będzie ogień :) Jak w poprzednim roku, już 7 maja wybrałem się na Maltę po odbiór pakietu startowego. Bardzo sprawna organizacja, szybkie wypełnienie formularza, odbiór numeru oraz koszulki, którą jak poprzednio można było przymierzyć, dopasować i wymienić bez problemu na inny rozmiar.To naprawdę fajna sprawa, że organizatorzy dają taką możliwość, bo jak wiecie rozmiary koszulek i giełda ich wymiany, która rośnie w mediach społecznościowych w sieci po każdych zawodach to standard.

20160507_122556-01

20160507_123006-01

W skład samego pakietu startowego wchodziła tym razem oprócz numeru z chipem, koszulka techniczna (w zeszłym roku była zwykła, ale też bardzo fajna noszę ją do dzisiaj), magazyn RedBulla, sam RedBull w ciekawej limitowanej edycji mandarynkowej (sic!), owsianka instant oraz mała przypinka z logiem zawodów. Szkoda, że zabrakło frotki, która w zeszłym roku była hitem i bardzo dużo biegaczy zdecydowało się startować z tą częścią ekwipunku. Ogólnie OK.

20160507_132519-01

Organizatorzy rozstawiali już miasteczko na mecie torów wioślarskich, była okazja zrobienia sobie pamiątkowej fotografii przy Infiniti, które w dniu następnym miały gonić nas na trasie no i oczywiście mnóstwa spotkań z biegającymi znajomymi, wymiany zdań o samym biegu, planach biegowych na kolejną część sezonu, kontuzjach, bolących fragmentach ciała. Takie standardowe biegowe tematy :) Wszystko w atmosferze chilloutowego pikniku przy pięknej słonecznej pogodzie. Idealny czas i miejsce na sobotni, popołudniowy relaks przed czekającymi zawodników wyzwaniami w dniu kolejnym.

20160507_124613-01
20160508_104600-01

20160507_125711-01

Niedziela zgodnie z oczekiwaniami, to kolejny bezchmurny dzień. Na start przybyłem juz ok 10 rano więc do planowanego na 13 startu było sporo czasu. Wings For Life, to jak większość z was wie, bieg który jednocześnie odbywa się w ponad trzydziestu krajach na świecie. Oznacza to, że osoby startujące w Australii rozpoczynają bieg o 21 a zawodnicy z USA startują o 4 rano. My mieszkając w Polsce wyruszamy o 13. Takie rozwiązanie wraz z bezpośrednią transmisją na wielkim telebimie umieszczonym na mecie daje poczucie uczestniczenia w wielkim wydarzeniu, bo śledzimy migawki z całego świata i czujemy, że  dzieje się coś większego, czego jesteśmy częścią. Także obserwacja korespondencyjnej walki na trasie najlepszych zawodników jest bardzo atrakcyjna, bo widzimy najlepszych w jednym momencie na trasie, pomimo tego, że często biegną oddaleni od siebie o tysiące kilometrów w zupełnie różnych warunkach atmosferycznych. To oczywiście wpływa na samą strategię i szansę na dobry rezultat. Inaczej biegnie się w temperaturze 8-10 C o 7 rano inaczej w 30C o 13 w południe. No, ale nie ma co narzekać, zawsze mogło być gorzej i mogliśmy biec na przykład w Dubaju :)

20160508_102639-01

W tym roku, elita zawodników, która miała walczyć o zwycięstwo w zawodach w Polsce to Paweł Grzonka, który zapowiadał wyplucie płuc na trasie, Tomasz Walerowicz i Marcin Kęsy, który w Orlen Maratonie dwa tygodnie wcześniej wyrównał swoją życiówkę z wynikiem 2:28. Jako, że znamy się z Marcinem nie od dziś a wygląda na to, że w najbliższych tygodniach będzie dociskał mi śrubę sprawując pieczę nad moimi przygotowaniami do Maratonu w Lizbonie, trzymałem kciuki za niego. W rozmowie przed biegiem, Marcin chciał trzymać się tempa poniżej 4:00 i zakładał dystans co najmniej 60 kilometrów. Jak pokazał czas tak właśnie się stało i w asyście rowerowej skrzydłowego Piotrka Tomczyka (ZaLiniąMety) który wpadł bezpośrednio na Wings For Life po porannym 10 kilometrowym SZPOCIE w Swarzędzu, Marcinowi ostatecznie udało się wywalczyć drugie miejsce w Polsce wśród mężczyzn! Szacunek ogromny w takich warunkach przebiec taki dystans. Dla mnie nie do ogarnięcia! Wśród Pań murowaną faworytką była Agnieszka Janasiak, która pod nieobecność zeszłorocznej triumfatorki Dominiki Stelmach ( Ta biegła w Australii i jak się okazało później zwyciężyła tam wśród Pań! ) rządziła w Poznaniu.

20160508_120942-01

Dodatkowym smaczkiem był fakt startu w Kanadzie Bartosza Olszewskiego, czyli Warszawskiego Biegacza. Bartek w zeszłym roku w świetnym stylu wygrał Polską edycję, uzyskując wynik 74 kilometrów i ustanawiając rekord dystansu. Jako zwycięzca krajowej edycji, na koszt organizatora imprezy miał możliwość wyboru lokalizacji na świecie w której chciałby pobiec w 2016. Zdecydował się na Kanadę z bardzo dobrymi warunkami ( start wcześnie rano z doskonałą wilgotnością i temperaturą) co zapowiadało walkę z najlepszymi. Jak się później okazało pasjonujący pojedynek Bartka z Włochem Calcaterrą był ozdobą zawodów i biegowa brać na sieci żyła tym pojedynkiem całe niedzielne popołudnie. Bartosz w Kanadzie pobiegł ponad 82 kilometry zanim złapał go samochód pościgowy, co dało mu DRUGI rezultat na świecie! Włoch był nie do ugryzienia w ten dzień, zrobił ponad 88 kilometrów i wyglądał jakby dopiero się rozkręcał! Calcaterra jest świetnym długodystansowcem, 10 krotnym zwycięzcą biegu na 100 kilometrów rozgrywanego we Włoszech, ale rekord świata Wings For Life poprawiony o prawie 10 kilometrów robi KOSMICZNE wrażenie! Ogromny szacunek dla Bartka, który dokonał wspaniałej rzeczy, poprawiając swoją życiówkę z Poznania o ponad 8 kilometrów. Wraz ze zwycięstwem Dominiki w Melbourne, bardzo dobrym biegiem Tomka Walerowicza który wygrał w Poznaniu z dystansem ponad 71 kilometrów i zajął 9 miejsce na świecie, oraz zwycięstwem Polki Diany Golek w Holandii, można śmiało powiedzieć POLSKA GÓRĄ w Światowym Wings For Life 2016!

13139023_557164937788384_5035488280127161099_n

Wracając do przed biegowej atmosfery na Malcie w niedzielę. Udało się spotkać kilku znajomych których do tej pory kojarzyłem jedynie z sieci. Pozdrowienia min. dla Mariusza Marszala który śrubuje swoje długodystansowe  osiągnięcia w tym roku i przyjechał do Poznania powalczyć ostro na trasie. Dziewiąte miejsce wśród mężczyzn- klasa! Malta powoli zapełniała się zawodnikami, bardzo duża część osób postanowiła odebrać pakiety właśnie w dzień startu więc biuro zawodów było mocno obłożone. Świetna praca wolontariuszy, którzy zawsze z uśmiechem i pełną profeską pomagali w każdej sytuacji zasługuje na ogromne słowa uznania! Dobra robota moi drodzy! Zresztą cała organizacja przygotowana była tip top nie było jakiś większych problemów zarówno w szatniach, depozytach czy na starcie. Tu organizatorzy spisali się na piątkę z plusem!

20160508_105059-01

Czym bliżej południa tym robiło się cieplej. Wiedzieliśmy, że nie będzie lekko i przyjdzie walczyć na trasie, ale przed biegowa atmosfera udzielała się wszystkim i emocje rosły w miarę zbliżania się godziny 13:00 Przed 12 zebrały się Drużyny ambasadorów zawodów, jako, że część zawodników dopisała się do drużyn pod sztandarami naszych Olimpijek, Anny Pyrek, Adama Małysza czy Joanny Jóźwik. Wspólne bieganie z liderem to frajda i wiele osób oblegało swoich idoli którzy cierpliwie pozowali do zdjęcia i składali autografy na koszulkach biegowych. Ja miałem okazję porozmawiać z Adamem w poprzednim roku, więc nie zawracałem mu głowy tym razem :)

20160508_104811-01

20160508_115335-01

Ok 12:30 większość startujących biegaczy ustawiła się w sektorach startowych, które przygotowali organizatorzy. 4 sekcje i prawie 5000 osób robiło różnicę, tym bardziej, że mieliśmy okazję obserwować się na gigantycznym telebimie. Gigantyczna meksykańska flaga zrobiona przed samym startem robiła wrażenie i poszła w świat w oficjalnej transmisji, która pokazywała w migawkach bezpośredni start z wszystkich trzydziestu kilku lokacji na świecie. W strefie tuż przed startem spotkałem Artura z Tri Of US z którym w zeszłym roku kończyliśmy na podobnym dystansie i życzyliśmy sobie aby w tym roku powalczyć o podobny rezultat.

Bez tytułu

Jaki był plan na ten bieg dla mnie? Ugryzienie 30 kilometrów, czyli dystans który atakowałem w poprzednim roku. Niestety los chciał inaczej. Już dzień wcześniej miałem pewne kłopoty z prawym barkiem, ale liczyłem na to, że rozbiegam to w trakcie zawodów. Przy czwartym kilometrze trasy bark odmówił zupełnie współpracy, więc musiałem w głowie szybko podjąć ważne decyzje. Schodzę z trasy albo biegnę bez prawej ręki. Ambicja i upór zdecydowały, że wybrałem to drugie. Po raz pierwszy więc zmagałem się z bolesną kontuzją podczas samego biegu, co zaowocowało wizytą w ambulansach na 16 i 21 kilometrze z prośbą o schłodzenie barku przez służby medyczne. No ale „ból to ściema” wszystko jest w twojej głowie. Nie mogłem dać dupy, więc zagryzamy zęby i do ataku. Udało się pokonać 25 kilometrów co przy biegu długodystansowym bez prawej górnej kończyny jest bardzo dobrym wynikiem. Nie poległem. Nie odpuściłem. Zrobiłem tego dnia ile się dało.

20160508_155455-01

Walka na tej trasie to dwa etapy. Pierwsze 10 kilometrów to runda przez centrum miasta i ogromny doping Poznańskich kibiców. Świetna atmosfera i klimat, który pomimo wysokiej temperatury niósł nasz wszystkich. Pozdrowienia dla Kolaja, który na ósmym kilometrze biegł z nami przez dobrych kilkaset metrów! #MOC! Świetna wielka grupa dopingujących w okolicach Ronda Śródki ( tak jak w zeszłym roku) i wyścig wchodzi w drugi prawdziwy etap czyli wybieg ulicą Główną w kierunku Pobiedzisk i Gniezna. To newralgiczny punkt trasy bo od 11 kilometra zaczyna się wspinaczka i długie kilku kilometrowe proste biegnące przez szczere pola. Tu wychodzi prawdziwe oblicze tego wyścigu. Zaczyna liczyć się psychika, przygotowanie i nastawienie. Walka z trasą od punktu odżywczego do punktu odżywczego. Niestety w tym roku punkty były bardzo krótkie co powodowało duży tłok na poszczególnych stacjach. Na szczęście biegłem w czołówce stawki więc nie było problemów z dostępnością wody i izotoników. Adam Małysz w swoim wozie pościgowym połknął mnie w okolicach 25 kilometra. Tuż obok były autobusy, które zwoziły zawodników na miejsce startu, na szczęście zaopatrzone w wodę więc była okazja na chwilę odpoczynku i wymiany gorących opinii o biegu z innymi zawodnikami oraz sprawdzenia na sieci jak radzi sobie polska i światowa czołówka.

20160508_161449-01

Przyjazd na Maltę, sprawne odebranie swoich bagaży w depozycie, to plusy pojawiania się w późniejszym czasie. Tu kolejna wyjątkowość tego wyścigu, czyli najlepsi pojawiają się na mecie najpóźniej :) Obolały trucht do bramy startowej odbiór pamiątkowego fajnego medalu z rąk szpaleru wolontariuszy i pamiątkowa fota :) W międzyczasie ludzie zgromadzeni na trybunach z uwagą śledzą wydarzenia w czołówce światowej, obserwując najlepszych biegaczy na telebimie. Co kilka minut kolejna grupka zawodników zostaje dowożona na metę i przy aplauzie zgromadzonych widzów odbiera swoje pamiątkowe medale.

20160508_155753-01

Nad trybunami ulokowana została strefa cateringowa i jako, że każdy z zawodników otrzymał bon na darmowy posiłkiem można było spróbować go odebrać. Można było spróbować, bo punkt z wydawaniem makaronu po bolońsku był jeden i była do niego kilkuset metrowa kolejka. Nie wiem jak znajomi, ale nie zdecydowałem się spędzić w niej kilkudziesięciu minut. Uważam, że przy prawie 5000 biegaczach dwie osoby wydające posiłek regeneracyjny to zdecydowanie za mało. Na szczęście obok były inne punkty gastronomiczne, gdzie już za swoje pieniądze można było zjeść ciepły posiłek bez stania w gigantycznym ogonku.

20160508_161636-01

20160508_161517-01

Większość ludzi po odebraniu medali, przebraniu się i ewentualnym posiłku, rozchodziła się już do domów, na Malcie zostało kilkaset osób które śledziły zmagania biegaczy na telebimie i oglądała przyjazd najlepszych zawodników z trasy. Spiker wyłapywał gości prosząc o ich relację z biegu, po raz kolejny pojawił się Paweł Czapiewski który tak jak na Orlen Maratonie wraz z grupą innych biegaczy pokonali trasę  w Poznaniu z niepełnosprawną Zuzią na wózku. Około godziny 19 nastąpiła uroczysta dekoracja Polskich zwycięzców biegu i kolejna, trzecia już edycja Polskiego Wings For Life przeszła do historii.

20160508_163934-01

Podsumowując tegoroczne zawody. Po raz kolejny trudny, wymagający wyścig ale dający wiele satysfakcji i wyjątkowy przez swój format uciekania przed metą. Po raz kolejny rekord frekwencji, z którą w ogromnej części udało się uporać ( sprawna organizacja, pakiety, depozyty), ale na niektórych polach zabrakło wystarczającego wsparcia ( strefa cateringu!). Świetna atmosfera, uśmiechnięte twarze, szczytny cel i wspaniała walka z Polakami w roli głównej. Czego chcieć więcej? Do zobaczenia na Wings For Life 2017!

Chris Kwacz

Reklamy

5 uwag do wpisu “Wings For Life 2016

  1. Dodam od siebie tylko tyle ,że masz powody do dumy ,ale też do radości z tego ,że byłeś w czołówce. Biegacze w moim otoczeniu ( ja też ) musieli sami ściągać baniaki z wodą ,szykować kubki i nalewać sobie wodę na 11 kilometrze!!! Strata czasu ogromna ,a woda była przecież niezbędna…. gratuluję Tobie wyniku ;-)

    Polubienie

  2. Zgadzam się ,do jedzonka mega kolejka i trzeba poprawić dowóz zawodników po biegu. 3 autobusy z biegaczami jechały w konwoju za linia mety ( autem pościgowym) , zamiast zawrócić i jechać do mety odrazu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s