Ambicja

Ta walka z góry skazana jest na porażkę. Choć czasami potrafisz przesunąć linię frontu w jedną stronę i prawie uwierzyć samemu siebie, że jest dobrze tak jak jest i że nie chodzi wcale o to, aby być lepszym od innych. Bo liczy się tylko chęć udziału i absolutnie nie ma żadnego współzawodnictwa. I czasami prawie udaje Ci się siebie do tego przekonać. Prawie. Ambicja biegacza to przyczajony tygrys i ukryty smok. Czasami śpi i nie daje znaku życia, ale obudzona może stać się pulsującą kulą energii, która siłą twojej woli przesuwa się w stronę światła albo stacza w czeluść mroku. Jing i Jang.

20160308_101936-01

Tak, to miał być treningowy start. Założyłeś sobie, że te zawody to tylko dłuższe wybieganie, w głowie miałeś poukładany plan jak przebiec każdy kolejny kilometr. Jednak z każdą minutą zbliżającego się momentu strzału startera, czułeś jak udzielają Ci się emocje zgromadzonych biegaczy. Czułeś, ich ekscytację, czułeś podniecenie i skupienie wiszące w powietrzu. Czułeś esencję współzawodnictwa, chęci konkurowania i walki o czas, pozycję, dystans. To lekkie nerwowe rozpychanie się na starcie, to przesuwanie przed samą linią pomiaru czasu do zajęcia lepszej strategicznie pozycji. Jaki plan? Jaka taktyka? Ogień z dupy! Jazdaaaa! Ruszasz i założone mozolnie strategie rozsypują się niczym domek z kart. Dałeś się ponieść chwili, pognałeś jak kuna w rabarbar. Pierwszy kilometr szybszy od zakładanego tempa o 20 sekund. No cóż, przyjdzie za to zapłacić. Już za kilka dłuższych chwil :)

20160319_095253-01

Zmęczony przeglądasz Instagrama i Facebooka po zawodach. Widzisz posty Twoich znajomych, ich rezultaty, zdjęcia, wpisy… Tu  życiówka! Tam najlepszy bieg, super tempo, świetny pace! Gratulujesz, lajkujesz, chwalisz. W głowie jednak wciąż analizujesz i porównujesz siebie do innych. Bezwiednie. Podświadomie. Na chłodno odtwarzasz swój bieg. Jesteś niezadowolony. Tutaj mogłem bardziej, mocniej, tu mogłem lepiej. Radość z świetnego rezultatu, a często życiówki przesłania Ci świdrująca myśl, że mogło być jeszcze lepiej, że byłoby szybciej gdyby tylko to, gdyby tylko tamto… Sam sobie bez pardonu, wkładasz łyżkę dziegciu do beczki pełnej słodkiego miodu.

Najgorsze w Ambicji jest to, że NIGDY nie jesteśmy w stanie jej zadowolić. Po osiągnięciu wymarzonego celu, pojawiają się kolejne drzwi, kolejne wyzwania, kolejne góry do zdobycia. Głodny smok chce więcej. Chce szybciej. Chce bardziej. Po przekroczeniu kolejnej bariery, przeskoczeniu na kolejny poziom, zmieniają się jedynie punkty odniesienia. Zmieniają się osoby do których się porównujesz. Zawsze będzie ktoś lepszy. Zawsze będzie ktoś szybszy. Gonić króliczka możesz w nieskończoność. To oczywiście motywuje ale również trochę przeraża. Świadomość, że najprawdopodobniej nigdy nie będziesz spełniony do końca. Nigdy w pełni usatysfakcjonowany. Ot, ludzka pokręcona mentalność perfekcjonisty. Mentalność biegacza.

20151225_113405-01

Kontrolowana ambicja jest świetnym motywatorem. Naucz się ją prowadzić. Oswój swojego smoka. Karm go z umiarem. Pozwól mu łaknąć progresu i napełniaj spełnieniem ale nie spuszczaj go z łańcucha bo rozjuszony staje się samolubny, zaślepiony i potrafi niszczyć. Brakiem szacunku na trasie dla innych, brakiem szacunku do samego siebie, swojego ciała i jego wydolności. Bądź konsekwentny. Bądź mądry. Z każdym kolejnym startem to zadanie jest trochę prostsze, sam zobaczysz. Ale pamiętaj, to nigdy nie staje się łatwe. To po prostu Ty stajesz się silniejszy.

Chris Kwacz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s