9 Poznań Półmaraton

Patron Poznańskiego Półmaratonu, Maciej Frankiewicz chyba obraził się na przenosiny lokalizacji biegu z Malty na teren MTP, bo nie załatwił tam „na górze” świetnej pogody i po raz pierwszy w historii Poznańskiej Połówki, biegacze musieli zmierzyć się z na trasie z deszczem. A momentami wręcz ulewą. Zapraszam do relacji z 9 Poznań Półmaratonu, który zakończył się kilka godzin temu gromadząc REKORDOWĄ ilość startujących biegaczy.

Po raz kolejny mieliśmy okazję przekonać się, że bieganie jest ulubionym sportem Polaków. Miejsca na 9 edycję Poznańskiego półmaratonu, rozchodziły się niczym świeże bułeczki a ustaloną pulę 13 tysięcy pakietów udało się sprzedać na długo przed planowaną na 17 kwietnia 2016 datą samego wydarzenia. Po raz pierwszy Półmaraton Poznański podążył śladami swojego większego kolegi, czyli Maratonu Poznańskiego, przenosząc się logistycznie z terenu cudownej Malty na Międzynarodowe Targi Poznańskie. Był to krok niezbędny aby zapewnić możliwość sprawnej organizacji, przestrzeni dla zawodników i gości. Zresztą, Targi nadają się idealnie na miejsce organizacji biegu, o czym i tym razem mieliśmy okazję przekonać się w praktyce.

20160416_121816-01
Dzień przed imprezą jeszcze w pięknej wiosennej aurze, udałem się na teren Targów aby odebrać pakiet startowy. Strefa targowa stworzona przez organizatorów to jak zwykle szansa na uzupełnienie biegowego asortymentu każdego zawodnika. Od żeli, odżywek, literatury przez ciuchy, gadżety, aż po najnowsze modele obuwia w okazyjnej cenie. Każdy bez problemu mógł znaleźć coś dla siebie, tym bardziej, że strefa otwarta była w piątek, sobotę a także w sam dzień półmaratonu.

20160416_123627-01
Dla mnie fajnym doświadczeniem było spotkanie i poznanie jednego z wielkich mistrzów biegania czyli Jerzego Skarżyńskiego. Kilka minut rozmowy, dedykowany dla czytelników On The Move autograf i kilka fajnych uwag spowodowało, że to zdecydowanie jeden z najjaśniejszych punktów tego dnia. Oczywiście luźny przed startowy dzień to także szansa spotkanie mnóstwa biegowych znajomych, wymiany uwag czy wskazówek dotyczących zbliżającego się biegu w swobodnej atmosferze popołudniowego pasta party.

pixlr-02

Wydawanie pakietów startowych było zorganizowane sprawnie i bez przestojów. Numerek, podpis, pakiet, w skład którego wchodziła stylowa torba od 4F, startowa koszulka, która wzbudzała sporo emocji z racji swojego nietypowego kroju. Koszulka techniczna była bowiem tak długa, że sięgała do połowy uda. Takiej jeszcze nie miałem :) No nic, może nadchodzi nowa moda przygnana z zachodu strojami hip-hopowców i przyjdzie nam biegać teraz w takim anturażu :) Dodatkowo w zestawie oprócz numeru startowego znalazł się żel energetyczny, gąbka, która ostatecznie z racji aury okazała się mało przydatna, oraz lokalne piwo. Sporo osób obserwowało w skupieniu przed startem profil trasy, demonizując sławny podbieg na Hetmańską na 11 kilometrze, który ostatecznie chyba nie okazał się aż takim strasznym :P

20160416_113639-01
20160416_113708-01

20160416_142107-01

Miły czas upływał szybko, tym czasem w Poznaniu zmieniła się aura i w sobotę wieczorem rozpadało się na dobre. Wszelkie prognozy na niedzielny poranek nie pozostawiały złudzeń. Będzie padać. A nawet lać. Fora biegowe wieczorem wydawały się być już pogodzone z losem i wszyscy oprócz tych największych optymistów, kładli się spać z myślą, że będziemy biegać po wodzie.

20160416_115338-01
Niedzielny poranek potwierdził przypuszczenia. Od rano gęste chmury wisiały nisko nad miastem. Jak się później okazało deszcz chyba wystraszył część biegaczy, bo jak podają organizatorzy, bieg ukończyło ostatecznie 11 351 zawodników. Cóż, stare biegowe przysłowie które mówi: „ZERO- tyle właśnie wynosi liczba biegaczy którzy rozpuścili się w deszczu!” widocznie nie jest powszechnie znane, albo część osób postanowiło jednak nie kusić losu :) Szybkie śniadanko w postaci dwóch bananów, dojazd do centrum i ok 7.30 zameldowałem się na terenie strefy zawodnika, która szybko się wypełniała. Jak zwykle czas mijał bardzo szybko, dużo znajomych twarzy, gwar i podniecenie przed startem dawało się we znaki. Pozdrawiam Piotrka, który dzisiaj obchodzi swoje 40 urodziny i zrobił sobie prezent w postaci pięknej życiówki, Edwina z zabijgrubasa.pl który dzisiaj startował w roli Pacemakera z grupą na 2:00, Anitę, która jak zwykle z ojcem dała czadu na trasie, Wesołego, którego widzę za rok w tej imprezie jako zawodnika ( sam obiecał!) i wszystkich pozostałych ludzi z którymi miałem okazję wymienić kilka słów… Daliście radę kochani!

20160417_083654-01

Pół godziny przed planowanym na 9:00 startem oddanie plecaka do depozytu, jak zwykle w przypadku zawodów miejscem, które cieszyło się największym zainteresowaniem były toalety do których trzeba było cierpliwie odczekać swoje w kolejce. Po krótkiej rozgrzewce, choć nie było na nią dobrych warunków z racji tego, że wszyscy gnieździli się do ostatniej chwili w hali (na zewnątrz już lało) tłum kilkunastu tysięcy ludzi ruszył na miejsce startu, które mieściło się na ul. Grunwaldzkiej.

20160417_081153-01

Tym razem po raz pierwszy w historii biegu organizatorzy zdecydowali się puszczać biegaczy falami, co moim zdaniem przy takiej ilości startujących było bardzo rozsądnym rozwiązaniem. Tym bardziej, że jak pokazały kolejne minuty, początek biegu czyli okolice Mostu Dworcowego, Aleje Niepodległości a także okolice nitki na Solnej to nie są obszerne arterie i po prostu na starcie było ciasno. Jeśli kolejne edycje biegu będą się rozrastać, chyba trzeba pomyśleć o wyeliminowaniu wąskich odcinków trasy. Celebracji przed startem nie było zbyt wiele, bo większość moknących i wychładzających się biegaczy, chciała po prostu wystartować! Choćby po to, aby rozgrzać ciało wystawione na obficie padający deszcz. Jako, że stałem w grupie na początku stawki, tuż przy krawężniku, już po minucie strumień wody płynący ulicą zmoczył mi całkowicie buty, dając przedsmak tego czego można będzie się spodziewać na trasie. Z kilkuminutowym opóźnieniem strzał startera i tłum ruszył do walki!

 

 

20160417_110750-01

Tu ogromne podziękowania należą się kibicom, którzy mimo wybitnie nie sprzyjającej aury, tłumnie przybyli na trasę dając biegnącym mega wsparcie. Szacunek, wdzięczność, radość, to uczucia, które czuję widząc zmokniętych ale szczęśliwych ludzi, który dają z siebie wszystko aby głośno dopingować tych walczących ze swoimi słabościami, bólem i zwątpieniem. Dziękuję za to, że byliście! Poznańscy kibice to, powtórzę po raz kolejny, czołówka biegów masowych i basta! Było was widać, było was słychać, dawaliście moc i siłę!

20160417_111023-01

Bieganie w deszczu ma do siebie to, że po drugim kilometrze jest Ci i tak wszystko jedno, bo jesteś przemoknięty do suchej nitki i wiesz, że gorzej już nie będzie…. Deszcz schładza organizm, więc to jest ogromny plus. Minusem jest to, że na całej trasie półmaratonu potworzyły się ogromne kałuże, których czasami nie było siły ominąć. Tak więc zdarzały się odcinki brodzenia po kostki w wodzie, co spowalniało bieg, utrudniało utrzymanie tempa i ogólnie przeszkadzało w pokonywaniu kolejnych kilometrów. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo prawda? Planowałem w tym biegu zakręcić się w okolicach godziny trzydzieści, ale już po pierwszych pięciu kilometrach na których zameldowałem się po mijankach tłumów ludzi i ogromnych kałuż z czasem w okolicach 22 minut, wiedziałem, że będzie walka. Od siódmego kilometra biegłem na sztywno bo zbyt krótka rozgrzewka dawała się we znaki i musiałem biec nie czując praktycznie stóp. Ostatni raz miałem tak chyba w 2013 roku w Mistrzostwach Polski w Pile, niezbyt komfortowa sytuacja. W każdym razie, nowa trasa okazała się naprawdę fajna, dużo płaskich odcinków z jednym sporym podbiegiem w okolicy 11km na Hetmańskiej – mogła się podobać. Na mecie zameldowałem się z z czasem jeden trzydzieści z czterominutowym hakiem, więc sam oceniłbym się na dostateczny :) Ale dla mnie to dopiero początek sezonu, w tym roku główny cel to forma na jesień i walka w Lizbonie o godny rezultat, więc nie narzekam. Miejsce w okolicach 1100 na 11 000 biegaczy czyli mój standard bycia w 10% stawki utrzymany! :)

20160417_111125-01

Na mecie w gęsto padającym deszczu większość biegaczy wyziębiona chwytała termo folie i oczywiście medale przygotowane przez organizatorów. Na stanowiskach czekały owoce, napoje ciepłe i zimne a dla hardcorowców, którym żadna pogoda nie straszna, także zimne piwo :) Pamiątkowa fota pod zajebistym billboardem, zrobiona dzięki uprzejmości Pani z obsługi, która zbierała chipy, za co dziękuję dedykowanym zdjęciem w tej relacji :) Kilka słów na gorąco o biegu z spotkanymi znajomymi i czas najwyższy uciekać przed deszczem!

20160417_111357-01

Potruchtałem do hali aby odebrać swoje rzeczy z depozytu i niestety utkwiłem w mega kolejce w której jakoś nikt nie odsługiwał naszego ogonka. Tak się dziwnie bowiem złożyło, że wszystkie osoby które wydawały worki w boxach z numerami 12000-13500 robiły to z jednej strony, z drugiej zaś utworzyła się gigantyczna kolejka. Wyszedł trochę brak koordynacji organizacji, bo dopiero po dość głośno wyrażanych przez nas prośbach aby część załogi przeszła na drugą stronę obsługiwać stojących w kolejce zmęczonych, wyziębionych biegaczy, pojawiły się osoby które pomogły w szukaniu numerów. Jedyny zonk tego dnia jeśli chodzi o prawie wzorową organizację całej imprezy.

20160417_110322-01

Aha, właśnie. Wszystkie Panie przekraczające linię mety otrzymywały oprócz pamiątkowego medalu, także piękną różę. Niby mały szczegół, ale to właśnie takie szczegóły robią różnicę w ogólnym odbiorze całości wydarzenia!

20160417_115146-01

To mój czwarty Poznański Półmaraton i fajnie widzieć jak to wydarzenie ewoluuje wraz z upływem czasu. Nie chodzi tylko o ilość biegaczy, która rośnie z każdą kolejną edycją. Chodzi o całość imprezy, klimatu wydarzenia, dopingujących na trasie, jakości samej organizacji i dbałości o podnoszenie poprzeczki z każdym kolejnym rokiem. Naprawdę dobra robota! Nie wyobrażam sobie aby mogło mnie zabraknąć na Jubileuszowej 10 Edycji Poznań Półmaratonu a więc do zobaczenia ponownie w kwietniu 2017!

Chris Kwacz

Reklamy

21 uwag do wpisu “9 Poznań Półmaraton

  1. Ja znalazłem dużo więcej minusów:
    – długa droga na start – pełno wąskich gardeł, co spowodowało opóźnienie startu biegu
    – depozyty – 15 minut czekania na worek to zdecydowanie za długo
    – medale – za rok chyba dostaniemy blachę ;)
    – posiłek na mecie – nigdzie w Poznaniu nie zjesz gorszego makaronu niż tam
    – brak darmowego transportu miejskiego dla uczestników – kolejny regres w stosunku do poprzednich edycji
    – brak klimatu – piwko wypite na mecie poprzednich edycji nad Maltą smakowało doskonale. Teraz jakoś mniej klimatycznie… ale może to kwestia pogody.

    Polubienie

    1. Hmm, dla mnie droga na start nie była długa :) Wąska tak ale nie długa, długa to jest na Malcie aby się przebić na Baraniaka :) O depozytach pisałem, dla mnie największy zonk w tej edycji. Posiłku nie jadłem więc ciężko mi oceniać, Medal z jednej strony jest Ok ( Mapka) z drugiej rzeczywiście minimalizm :)

      Polubienie

  2. Biegło się super. Mimo skręconej kostki tydzień temu zacisnąłem zęby i pobiegłem. Po chwili adrenalina uśmierzyła ból w stawie i mogłem biec swoim zakładanym tempem, czyli ok. 4min/km. Wynik poniżej 1:25 czyli tyle ile celowałem w listopadzie zeszłego roku, gdy zaczynałem przygotowania. Pogoda? Nie narzekam. Zawsze mógł spaść śnieg.

    Polubienie

  3. Dla mnie pierwszy półmaraton i się cieszę ,że padało. Ciężkie warunki dają większą satysfakcję po przekroczeniu linii mety. Odbiór rzeczy z depozytu – faktycznie dość powolny. I w niektórych miejscach za wąsko. Makaron dało się zjeść. No i lubię Twoje artykuły. Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Alicja, masz rację, sukces wydarty w walce smakuje zdecydowanie bardziej! Gratulacje za udany debiut rozumiem, że to początek pięknej przygody z długimi dystansami :) No i dziękuję bardzo za miłe słowo :) Pozdrawiam Cię!

      Polubienie

  4. Dla mnie deszcz okazał się zbawienny, bo przez ostatnie 3 dni męczyła mnie alergia. Na mecie byłem około 4 minuty przed Tobą (życiówka poprawiona o 12 minut) i torbę odebrałem od razu. Pod prysznic też wszedłem bez kolejki. Minusem na pewno był start. Pierwsze 3 zakręty na wielkim hamulcu. Kibice w Poznaniu jak zwykle super. Do kiepskich medali już chyba się przyzwyczaiłem.

    Polubienie

  5. Dla mnie największym minusem była wielkość numerów startowych (mam nadzieję, że za rok organizatorzy nie zafundują nam formatu A3). Poza tym wszystko było w miarę ok – pogoda miała niestety wpływ na tłok przy dojściu na start. Gdyby nie padało cała rzesza biegaczy na pewno szybciej by się rozeszła i trafiła do swoich stref. Podsumowując 9PP był o niebo lepiej zorganizowany niż tegoroczny warszawski, w którym uczestniczylem 2 tygodnie temu. Tam organizacja (zwłaszcza zator 0,5godzinny na mecie) wołała o pomstę do nieba. Pozdrawiam i do natępnego zmoknięcia.

    Polubienie

  6. Świetna relacja. W POZnaniu jeszcze nie biegłem, ale bywałem tam wiele razy w Ośrodku Targowym. Bardzo dobrze przygotowane zaplecze biegu sprawia, że Półmaraton z roku na rok rośnie w siłę! Słyszałem, że był straszliwy deszcz? Jak się biegło? Pozdrawiam, Kamil

    Polubienie

    1. Dzięki za dobre słowo. Deszcz sam w sobie nie przeszkadzał, przeszkadzały strumienie wody i ogromne kałuże przez które trzeba było przebrnąć :) Zapraszam zatem na Maraton jesienią u nas albo na przyszłoroczny Jubileuszowy Półmaraton!

      Polubienie

  7. O minusach startu mogą marudzić raczej Ci, którzy startowali z dalszych stref – do swojej (D) weszłam za jeden dziewiąta w szałowej kreacji Jana Niezbędnego, a i tak swoje 20 minut pomokłam nim ruszyliśmy. Rozwiązanie puszczania falami mimo wszystko pochwalam, zwłaszcza że wymusiły podawanie wyników netto :)
    Sama trasa bardzo przyjemna (dużo z górki, a Hetmańska niepotrzebnie demonizowana bo to podbieg wcale nie taki ciężki, a wręcz dodający urozmaicenia), pogoda całkiem w porządku (brak wiatru, przyjemna temperatura, a faktycznie od 2km jest już człowiekowi wszystko jedno i może cieszyć się oczyszczającym przeżyciem i masażem wodnym w butach).

    Sama biegłam z kontuzją więc choć miałam wielką ochotę, nie mogłam przycisnąć bo nie byłam pewna co się stanie po 15km. O dziwo, w dobrym nastroju dotruchtałam sobie w niewiele ponad 2h. Kibice byli dzielni i nie odpuścili mimo pogody, co na ten nastrój jeszcze podciągnęło.
    Jedzenie też sobie odpuściłam, rozgotowany makaron na Pasta Party jakoś mi został w pamięci i wolałam jednak swój wikt domowy ;)
    Teraz czas zająć się tym wymęczonym, ale dzielnym mięśniem pośladkowym, nim nadejdzie kolejna połówka…
    PS Medal raczej paskudny, ale nie będę wybrzydzać.

    Pozdrowienia, Chris :)

    Polubienie

      1. Na szczęście tylko jeden wymaga szczególnej opieki, za dzielność zafundowałam mu dziś m.in rolowanie na butelce i jogę, wydaje się być chwilowo pod wrażeniem xD

        Polubienie

  8. Mój debiut … mega fajne uczucie i emocje organizacyjnie mi sie bardzo podobało ale każdy ma swoje zdanie ,….jedyny minus jaki znajduje do biegaczy – śmietnik na trasie i były momenty ze biegło się po kubkach mega słabo pozdrawiam super relacja :) #MOC

    Polubienie

  9. Sam bieg ok. Za metą było już gorzej – miałem wrażenie, że więcej było wolontariuszy zbierających chipy niż tych zapewniających folię i jakieś przekąski/przepitki. Niedopracowana była komunikacja po biegu – kiedy chciałem przedostać się w okolice Sheratona Pan ochroniarz zasugerował drogę przez wszystkie hale i wejście główne targów lub jakieś tajemne szlaki dookoła mety (a ja byłem 2 m od celu) – niektórzy zdesperowani i zmarznięci przeskakiwali przez ten wielki targowy płot – wyczyn chyba większy niż sam bieg :)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s