Ale Dziwni Ci Amerykanie!

Podczas wizyty w Stanach na początku tego roku, tym razem wylądowałem na Zachodnim Wybrzeżu USA. Przez kilkanaście dni udało mi się odwiedzić dwa stany: Kalifornię i Nevadę. Mam pełną świadomość, że to zaledwie wycinek całego West Coast ale to już wystarczyło aby zobaczyć kilka specyficznych rzeczy, które dość mocno zapadły mi w pamięci ze względu na swoją wyjątkowość i oryginalność. Dzisiaj chciałbym napisać o kilku zaskakujących i zabawnych sytuacjach, którymi przywitało mnie zachodnie wybrzeże. Myślę, że znajdziecie tu kilka informacji o których mogliście nie wiedzieć do tej pory… Będzie ciekawie, czytajcie! :)

20160104_140409-01

Plus TAX
Coś do czego Europejczyk musi przyzwyczajać się przez pierwszych kilka dni pobytu w USA. W Stanach bowiem wszystkie ceny w sklepach, restauracjach czy kawiarniach podawane są „without TAX” czyli w przysłowiowym netto. Widząć sałatkę w menu za
5.50$ musimy więc liczyć się z tym, że kelner zaśpiewa w okolicach 6$ a kupując wodę w sklepie za 1.99$ zapłacimy za nią prawie 2.50$. Mnie to osobiście na początku zawsze rozwala, bo po prostu podświadomie uznaję, że cena którą widzę jest obowiązującą.Tym bardziej, że skubańcy używają tych cen netto w bardzo marketingowych zagraniach czyli wrzucają właśnie ceny w stylu 5.99 czy 9.99 :) Ahhh, ta Ameryka!

001pixlr

Koła w bok
W San Francisco, mieście położonym na wzgórzach, gdzie wszystkie ulice są pod kątem, parkując samochód przy chodniku, musicie pamiętać o tym aby skierować koła w jego kierunku. Brak tak ustawionego auta wiąże się z dużym i dotkliwym mandatem, a co jak co, ale policja w USA jest mega sprawna. Koła pod kątem mają zabezpieczyć auto w przypadku gdyby puścił hamulec ręczny i auto samoistnie zaczęłoby toczyć się w dół drogi powodując zagrożenie dla ludzi i innych pojazdów. Dzięki krzyżowemu ustawieniu kół auto wpada bowiem na kolejny samochód umieszczony poniżej przy poboczu i na nim opiera swój własny ciężar. Sprytne prawda?!

20160112_074657-01

Kingsize dla Każdego
W większości restauracji, kawiarni, fast foodów w LA czy San Francisco mężczyźni przy wejściu do ubikacji męskiej przeżyją chwilę konsternacji. Pisuary bowiem umieszczone są kilkadziesiąt centymetrów niżej niż przyzwyczajeni jesteśmy do tego we wszystkich Europejskich krajach. Czeka was zatem trochę takie sikanie jak w przedszkolu :) Dzieje się tak dlatego, że ogromna większość osób zamieszkujących West Coast to Latynosi. A ogromna większość z nich ma nie więcej niż 160 centymetrów wzrostu. Przystosowanie właśnie do nich punktów użyteczności publicznej wydaje się wiec naturalnym krokiem. Szykujcie się wiec do pozycji Lucky Lucka z ugiętymi kolanami… W końcu to Wild Wild West! :)

20160111_074353-01

Bezdomni
W San Francisco było ich trochę mniej ale w Los Angeles są praktycznie wszędzie. W centrum, w downtown, są ogromne parki w centrum, które wyglądają prawie jak nasz Przystanek Woodstock, pełne namiotów i kawałków płacht służących jako mieszkania dla osób pozbawionych dachu nad głową. Przerażający i szokujący widok, który dla tubylców nie stanowi nic wyjątkowego. Naprawdę nie spodziewałem się, aż takiej ilości osób pchających wózki ze złomem czy śpiących w każdej bramie. Wystarczy przejść dosłownie kilkaset metrów od Downtown LA aby znaleźć się zupełnie innym smutnym świecie. American Dream dla części ludzi okazuje się być Horrorem klasy B.

20160103_154554-01

Przestrzeni, przestrzeni!
Ogrom przestrzeni i kilometrowe, proste na międzystanowych drogach szybkiego ruchu. Chyba tylko w USA można doświadczyć tego uczucia, gdy jadąc pustynią w Nevadzie od lewej strony jak sięgnąć wzrokiem do prawej po horyzont rozciąga się przed tobą tylko step i majaczące w oddali szczyty gór. Przed sobą widzisz prostą na kilkadziesiąt kilometrów drogę po której mkną w sznurku auta. Żadne zdjęcie nie jest w stanie oddać do końca tego ogromu przestrzeni to po prostu trzeba zobaczyć. Nie ma miejsc w Europie które dają aż takie poczucie małości względem pokonywanego dystansu. No i wielka różnorodność samej natury. Kilka godzin jazdy i z pustynnego, suchego klimatu Nevady trafiasz w krainę zielonych soczystych wzgórz pokrytych zieloną trawą i krainy sadów owocowych pełnych cytrusów, czyli do Kalifornii. Niesamowite uczucie, polecam
wybranie się samochodem w taki właśnie Road Trip! :)

20160110_151722-01
20160104_135113-01

20160110_155306-01

Crossroads
Ciekawostką jest to, że w San Francisco nie znajdziecie na skrzyżowaniach ulic znanych z Europy tabliczek z ich nazwami. Są one bowiem wyryte w chodnikach tuż przy samym skrzyżowaniu. Dla pieszych bardzo fajna opcja, bo podchodząc do krzyżówki ulic na chodniku zawsze znajdziecie ich nazwy, gorzej chyba dla osób jadących samochodem. No ale najprawdopodobniej wszyscy w stanach uważają, że GPS i nawigacja w wozie to coś naturalnego i nie potrzeba już oldschoolowych, starych tabliczek aby nie zgubić drogi…

20160111_084740-01

Sweet USA
Wszystkie przekąski na słodko czyli Cukier everywhere. Udając się do sklepu w celu kupienia przekąsek w USA znajdziecie dziesiątki rodzajów batonów, cukierków, żelków, dropsów itd. Znajdziecie także Jerky czyli kilkanaście rodzajów suszonej wołowiny, którą zajadają się tutejsi kowboje :) Problemem będzie jednak znalezienie ciemnego, dobrego pieczywa albo jakiś zdrowych warzywnych kąsków. Ameryka je na słodko! Słodkie bułki, muffiny, pankejki. Problemem było zlokalizowanie zwykłej kanapki, sandwicza z serem, nie mówiąc już o jakiś owocach. Dodając do tego kilkanaście sieci Fast Foodów z których znany u nas Mc Donald’s jest gdzieś pod koniec pierwszej dziesiątki, zdominowany przez In-n-Out-Burger, Denny’s, Jack In The Box, Chipotle nie dziwi, że później połowa mijanych ludzi na ulicy ma rozmiar XXXL. SCARY!

12553016_1031131583624746_4455603892111426546_n

Podsumowując dwutygodniowy wyjazd: Za krótko aby poznać cokolwiek naprawdę :) Los Angeles na pewno mnie zaskoczyło, zamiast Miasta Aniołów zobaczyłem dużo rozwijających się, zaniedbanych dzielnic, malutkie downtown i mnóstwo nieszczęśliwych osób bez dachu nad głową. Spodziewałem się zupełnie czegoś innego. Las Vegas to tak naprawdę, miasto jednej ulicy czyli świecącego tysiącami neonów The Stip, idealne na kilka dni szaleństwa, na pewno nie miejsce do życia na stałe. Zakochałem się za to w San Francisco, które urzekło mnie architekturą, kuchnią, widokami i klimatem. To mój bezapelacyjny zwycięzca. To tam chcę wrócić. To je chcę lepiej poznać! Oby już wkrótce…

Chris Kwacz

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Ale Dziwni Ci Amerykanie!

  1. Bardzo ciekawy felieton, pomaga zrozumieć więcej o megalomani amerykanów i próbę pozbycia się kompleksów, których kreowaniem zajmuje się zawodowo Hollywood.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dokładnie tak. Po raz kolejny przekonuje się, że nie mamy się czego wstydzić, a ogromna większość Polskich miast może stawać w szranki z amerykańskimi metropoliami pod względem atrakcyjności, architektury, klimatu…

      Polubienie

  2. Uzupełnienie do Crossroads: nazwy ulic wyryte na chodniku pojawiły się ze względu na trzęsienia ziemi. Znaki poupadają i spowodują powszechne problemy z orientacją w terenie., a taki napis w betonie przetrzyma całkiem sporo.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s