Moje Biegowe Podsumowanie Roku

Koniec roku to idealny czas aby zrobić coś, czego prawdziwy biegacz w trakcie wyścigu nigdy nie czyni, czyli odwrócić się i spojrzeć na to, co za nami.  Tym razem warto jednak po stokroć, bo rok 2015 był dla mnie biegowo- wyjątkowy. Z wielu względów. Chciałbym w tym krótkim podsumowaniu, napisać chociaż o kilku z nich. Tych, które uważam za najważniejsze, za warte wspomnienia.

Wystartowało On The Move. Po ponad czterech latach biegania, dorosłem do tego, aby podzielić się moimi doświadczeniami, myślami i motywacją z innymi ludźmi. W lutym 2015 pełen obaw i wątpliwości wystartowałem z Blogiem oraz Fan Page. Nie byłem przekonany czy to o czym chce pisać będzie trafiało do innych, czy będą uważać to za wystarczająco interesujące, ciekawe, motywujące, czy odnajdą w tych tekstach samych siebie… Na szczęście obawy okazały się płonne i udało się w ciągu niecałego roku, zrobić coś naprawdę fajnego, stworzyć coś z czego jestem dumny, coś, co dla mnie osobiście jest bardzo ważne. Dziękuję Wam wszystkim za uwagi, opinie, komentarze, zarówno na Fan page jak i na samym blogu. Dziękuję, że chcecie poświęcać swój czas na czytanie, za to, że część z Was udało mi się spotkać osobiście, że poznałem dzięki On The Move tak wiele cudownych, wspaniałych osób, których najprawdopodobniej bym nigdy nie poznał. Moc jest z NAMI! Lecimy dalej!

10942495_850643341673572_2489815475548817329_n

Po raz pierwszy w tym roku dane mi było wejść w rolę trenera i pomagać w przygotowaniu do debiutów Półmaratońskich innym osobom. Pracowałem z Moniką przy jej debiucie w Półmaratonie Słowaka w Grodzisku Wielkopolskim i z Anitą przy jej pierwszym Półmaratonie w Kościanie. To zupełnie nowe doświadczenie. Czerpanie radości z przełamywania granic, z zrobienia czegoś wielkiego nie przez siebie ale przez drugiego człowieka. Dzięki dziewczyny, że wytrzymałyście ze mną i dzięki za zaufanie, którym mnie obdarzyłyście! Mam nadzieję, że było warto!

12108885_992215094183062_5300139331990370256_n
Po raz kolejny zgodnie z tradycją ostatnich lat, udało mi się w trakcie roku pobiec Maraton poza granicami Kraju. Tym razem było to urokliwe Oslo i Maraton po fjordzie, nad brzegiem morza Północnego. Norwegia zachwyciła mnie klimatem i atmosferą, po raz kolejny dzięki bieganiu i imprezie sportowej zawitałem bowiem do kraju, którego nigdy wcześniej nie odwiedziłem! To jedna z najfajniejszych cech biegania: Poznawanie nowych ludzi i miejsc dzięki swojej pasji i hobby. Kto podróżuje biegowo, wie o czym mówię! W Oslo piękna pogoda, piękna przygoda i trudny wyścig, jak się okazało okupiony kontuzją, która okazała się ostatecznie…

1111
Pierwszą poważną kontuzją ITBS czyli pasma. W poprzednich latach miałem problemy z Achillesem, który dokuczał mi na dłuższych wybieganiach, ale dopiero kontuzja pasma okazała się na tyle poważna, że uniemożliwiła mi przez okres prawie dwóch miesięcy poważne trenowanie. Miałem okazję poczuć jak to jest kiedy twój organizm mówi po prostu NIE, mimo że głowa chce biec i trenować. Gdy ból staje się tak nieznośny, że nie możesz już kontynuować zaplanowanego treningu. Miałem okazję poczuć tą bezradność, złość, kiedy musiałem kierując się rozsądkiem a nie emocjami, rezygnować z zaplanowanych na jesień Maraton Poznańskiego, mojego „domowego” wyścigu, czy ze startu w ulubionym Kościanie. Szkoła życia, szkoła pokory. Dziękuję Ewelinie, która jako fizjoterapeuta pomagała mi wyjść z problemów i wrócić do ostrego biegania!

12141693_977203835684188_7554869078095898138_n

To ogólnie był rok „Pierwszych razów.” Pierwszy raz startowałem w wyścigu w którym to meta goni biegacza a nie odwrotnie czyli Wings For Life. Pierwszy raz wystartowałem w wyścigu nocnym czyli Półmaratonie Wrocławskim, którego trasa prowadząca przez stare miasto i oświetlone mosty, urzekła mnie totalnie. Pierwszy raz startowałem w biegach krótszych niż półmaratony. Okazało się, że 10km także daje dużo radości a zarówno Maniacka Dziesiątka jak i Janikowska Dyszka zostawiły całe morze wspomnień. Pierwszy raz biegłem w wyścigu w przebraniu Świętego Mikołaja. Pierwszy raz…

collage

Jedyne co udało się zrobić już nie po raz pierwszy w tych wszystkich opisywanych przygodach, to wybiegać ponownie prawie 2500 kilometrów w trakcie całego roku. I powtórzenia Tego wyczynu życzę sobie i Wam wszystkim także w nadchodzącym 2016 roku! Plus oczywiście stu nowych, innych, cudownych pierwszych razów! :)

Chris Kwacz

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Moje Biegowe Podsumowanie Roku

  1. U mnie też dużo pierwszych razów bo to był mój pierwszy rok z bieganiem, mam nadzieję, że nie ostatni mam tyle marzeń biegowych do spełnienia! Gratuluję super roku i trzymam kciuki za następny!
    Pozdrawiam :-)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s