Maraton w pięciu krokach

W najbliższych godzinach duża część z Was albo waszych znajomych wystartuje w Maratonie Warszawskim. Chciałbym abyście przeczytali  kilka zdań, które mam nadzieję, będą dla Was dodatkowym elementem motywacji i ostatnich przygotowań do tego wymagającego startu. Do tej niezwykłej przygody.

003

Po pierwsze, nigdy nie lekceważcie tego dystansu. Maraton w odróżnieniu od krótszych biegów bezwzględnie weryfikuje jakość przepracowanego przez was okresu przygotowawczego. Mówiąc prościej- nie można go oszukać. Tak jak, przyznam się bez bicia, zdarzało mi się przejść w miarę bezboleśnie przez Półmaraton, przed którym  nie do końca realizowałem zaplanowane cele i sam bieg nie spowodował jakiś ogromnych problemów, tak w maratonie ten bezlitośnie wypunktuje waszą każdą słabość. Nie da rady więc podejść do niego na zasadzie „jakoś to będzie”. Rezultatem będzie wówczas słaby start i zawód w trakcie samego biegu. Trzymajcie się więc zakładanego planu. Nie dajcie się podpalić chwili i emocjom. W tym biegu takie igraszki po prostu nie uchodzą płazem.

004

Po drugie, zachowujcie się na trasie jak wielki akumulator. Oszczędzajcie energię. Nie dajcie się zwieść fałszywemu przeświadczeniu, że macie oto za sobą 21 km czyli pół dystansu, biegnie się świetnie, wiatr we włosach, są emocje, doping na trasie, jest endorfina! Nawet jeśli przy trzydziestym kilometrze będzie jeszcze dobrze, to zapewniam, że przy 33-35 będziecie już musieli walczyć a wtedy każda zmagazynowana wcześniej cząstka energii będzie na wagę złota. Stare biegowe przysłowie mówi, że w maratonie pierwsze 21km biegacz powinien spać. Czyli rozpoczynać prawdziwy wyścig dopiero po przekroczeniu tego dystansu. Zróbcie więc wszystko aby nie zmęczyć się za wcześnie. Jeśli już w okolicach połówki czujecie ciężkie nogi to szykujcie się na heroiczną walkę w końcówce.

007

Po trzecie, przygotujcie się, że będzie bolało. Nie ma szans aby gdzieś na trasie nie pojawiła się myśl aby przestać, aby zwolnić, aby skończyć. Kryzys może dopaść Cię na 25 a może dopiero na 38 kilometrze. Ale prawie na pewno dopadnie. Bądź na niego przygotowany. Wiedź, że będzie moment, kiedy będzie bardzo bolało i wtedy tylko głową jesteś w stanie zwyciężyć słabości swojego ciała. Nie martwcie się na zapas mityczną ścianą. W moim wypadku nie przypominam sobie jakieś ogromnej czarnej ściany, od której odbijałem się w trakcie biegu. Momentu w którym chciałem się położyć na trasie i umrzeć. Są to bardziej chwile w których myślisz sobie: „Po co ci to było? Dlaczego to robię? Czy muszę robić to dalej? A może przejść do spaceru. Stanąć na moment. Odpocząć chwilkę.” Jeśli wcześniej znacie w głowie odpowiedzi na te pytania i potraficie sami siebie do nich przekonać, to wygracie ze swoją słabością. To wygracie z sobą samym.

004finish

Po czwarte. Otwórzcie się na doping. Wsparcie ludzi na trasie, najbliższych, tych którzy czekają na was w określonych punktach trasy, jest czasami  niczym latarnia na brzegu kiedy Wy zmaganie się z ogromnym sztormem na pełnym morzu. Dają nadzieję i określają cel na najbliższe chwile i momenty. Często stanowią ogromny zastrzyk tak bardzo potrzebnej motywacji i niosą przez kolejne kilometry. Postaraj się więc, aby było dla kogo biec. Nie zamykaj tego doświadczenia tylko dla siebie. Postarajcie się dzielić nim z innymi na trasie. To naprawdę robi wielką różnicę!

005
Po piąte. Bądźcie cierpliwi. A w maratonie czasami jest tak, że trzeba stawiać sobie cele krótkoterminowe. Aby do kolejnego zakrętu. Aby do 40 kilometra. Gdy w akumulatorach pali Ci się czerwona lampka z napisem Low Battery, a ty jesteś na 32 kilometrze, świadomość ponad 10 kilometrów trasy przed tobą, może totalnie zniszczyć  psychikę i motywację. Tak więc szukajcie światła w tunelu, szukajcie zadań na które was aktualnie stać. Uspokój emocje, myśl racjonalnie. Będzie ciężko, ale wiesz o tym i jesteś na to przygotowany. Dasz radę. Dla samego siebie. Dla satysfakcji przełamywania własnych słabości i granic. Zapewniam, że będzie warto.

001

Mam za sobą start w siedmiu maratonach. Po tych siedmiu startach wiem jedno. Nic nie wiem o startach w maratonach. Nie ma jednego cudownego przepisu. „Jak zrobisz tak i tak, a następnie to i tamto to będzie dobrze.” Oczywiście, można zminimalizować wystąpienie części zdarzeń, ale każdy z maratonów stanowi oddzielną historię, zupełnie inne doświadczenie.  Każdy z nich uczy czegoś o sobie samym, ale przede wszystkim każdy z nich uczy mnie na nowo pokory do tego dystansu. Uwierzcie mi, Nie cierpię biegać maratonów. Jednocześnie kocham to robić. Wierzę, że każdy z Was kto chociaż raz w życiu przebiegł dystans 42 kilometrów 195 metrów doskonale mnie rozumie.

Chris Kwacz

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Maraton w pięciu krokach

  1. Dużo z tego co napisałeś tyczy się też innych sportów. Akurat dzisiaj wróciłam mega zniechęcona z treningu na rolkach i właśnie czuje że doszłam do momentu w którym muszę zmierzyć się sama z sobą by coś więcej osiągnąć. Swój pierwszy maraton planuje przebiec w przyszłym roku i dzięki Tobie wiem ,że muszę się do niego też przygotować psychicznie. Sport nie jest taki prosty jakby się mogło wydawać.. i ciągle to pytanie „po co mi to było” ;-)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s