Wyrzuty Sumienia

Z bieganiem jest niczym z małżeństwem. Po okresie wzajemnej fascynacji, radości odkrywania i motylków w brzuchu, po pięknym miesiącu miodowym i zachwycaniu się nową pasją, radością z każdego treningu i każdego pokonanego kilometra przychodzą okresy szarej, codziennej rzeczywistości. Czas kolejnych treningów, które nie dają już takiej satysfakcji jak wcześniej. Kolejnych kilometrów i zawodów bez życiówek i realizowania zakładanych celów. Czas poszukiwania motywacji i sensu odnalezienia radości w treningu. Czas poszukiwania wymówek i co za tym idzie próby usprawiedliwiania swoich opuszczonych treningów. Wraz z tym ostatnim, przychodzi także czas wyrzutów sumienia. Dzisiaj kilka słów o tej gorzkiej pigułce, którą każdy z nas częściej bądź rzadziej ma okazję przełknąć.

10337743_903881653016407_7022889125183804627_n

Co dzieje się z Tobą w momencie w którym jakimś cudem przekonałeś sam siebie, że dzisiaj jednak nie, że rezygnujesz, że jesteś przemęczony, nie masz siły albo masz dużo pracy i chyba odpuścisz sobie bieganie? Z własnych obserwacji wiem, że w tym momencie w kilku ważnych elementach zmienia się zupełnie Twoje postrzeganie rzeczywistości! Mianowicie:

Wyławiasz innych biegaczy sokolim wzrokiem z odległości  już kilkuset metrów. Odpuszczając trening, postać biegnącego człowieka nawet gdzieś na granicy zasięgu twojego wzroku, działa na ciebie niczym czerwona płachta na byka. Poczucie winy wraca ze zdwojoną siłą i dręczy cię niczym zdesperowany komar próbujący użreć tuż pod kostką.  To boli ale to także motywuje. Najgorszym zbiegiem okoliczności jest  spotkanie biegacza gdy siedzisz w restauracji i jesz posiłek. Wtedy  liczy się podwójnie! Totalne combo niszczące Twoje dobre samopoczucie. ON biegnie TY jesz. Czujesz to?! Najgorzej!

1510638_927511007320138_6232444886978213263_n

Odpuszczając trening czujesz, że tyjesz i nabierasz masy w oczach. Mimo, że zdroworozsądkowo uzasadniasz sam przed sobą, że w tak krótkim czasie nie jest to możliwe i spalenie albo nie spalenie tych 1000 kalorii nie zmienia twojej struktury molekularnej i nie przenosi cię z wagi piórkowej do wagi ciężkiej I TAK DO CHOLERY TO CZUJESZ! Odpuszczając trening czujesz się gruby i spuchnięty. Czujesz się, jak po zjedzeniu wiadra czipsów tuż przed zakończeniem posiłku kultowym listkiem mięty nawiązując do klasyki Monty Pythona. Jest źle i wiesz o tym. Prawie fizycznie doświadczasz tego jak spodnie zaczynają uciskać cię w pasie a majtki w kroku. Ratunku!

Rezygnując z zaplanowanego wybiegania pod żadnym pozorem nie wchodź na platformy social media. Wysyp motywujących cytatów o treningu, silnej woli, dziesiątki zdjęć znajomych z dzisiejszych wybiegań w parkach lasach i na bieżniach. Statusy z Endomondo, Garmina i RunKeepera atakują cię z każdej możliwe strony. Istna katorga. Aż w odruchu obronnym Twoje palce same chcą muskać klawiaturę układając treść w desperackim statusie: ” Tak dzisiaj nie biegałem i co?! Muszę z tym żyć! Co WY wiecie o prawdziwym cierpieniu!” :)

11214105_914552115282694_6164315257450782440_n
Nie masz radości z posiłków który zjadasz w trakcie dnia. Po wybieganiu i solidnym przepracowaniu siłowym zaplanowanej kilometrówki, każda sałatka, batonik a nawet słodka bułka smakuje niczym nektar z boskiego olimpu. Gdy nie udało Ci się zrobić treningu to samo danie smakuje niczym nektar z biedronki. Niby blisko ale jak daleko! Żołądek zaciska się w pięść, poczucie że nie zasłużyłeś na te dodatkowe kalorie przygnębiają Cię jeszcze bardziej. To jedyny przypadek kiedy jedząc płaczesz :) Jedzenie po prostu boli Cię psychicznie…

Reasumując: Oczywiście wszelkie opisane przypadki należy traktować z duuuużym przymrużeniem oka :P Nikt z nas nie jest cyborgiem. Nikt z nas nie jest idealny. Nikt z nas nie jest w stanie mechanicznie realizować zaplanowanego programu w 100% a słabość jest rzeczą ludzką. Odpuszczenie raz na jakiś czas zrobi dobrze nie tylko Twojemu organizmowi ale także Twojej głowie.  Bądź jednak zawsze pomny tych wszystkich przykrych konsekwencji i przykrości, które na ciebie czekają, kiedy zaczynasz zamieniać się w kłamczuszka, oszusta i coraz częściej decydujesz się na miękkie wyrko zamiast twardego tartanu. Pamiętaj o jednym prostym rozwiązaniu. Bądź konsekwentny. Realizuj zaplanowane treningi i po prostu minimalizuj szansę narażania siebie na te wszystkie nieprzyjemne sytuacje które dzisiaj opisałem :) Takie proste prawda? I wiecie co? To działa! :P

Chris Kwacz

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Wyrzuty Sumienia

  1. hahhahahahaaha cała prawda o nie-bieganiu – gdy uświadomię sobie, co mnie czeka, gdy nie wyjdę pobiegać to aż mam ochotę jednak pobiegać :) pozdrawiam wszystkich zmotywowanych biegaczy

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s