Umieranie

Znowu to samo! Po raz kolejny wściekły zaciskasz pięści i zagryzasz zęby. Przecież nie jesteś amatorem, to już nasty maraton w twoim wykonaniu a zachowałeś się jak sztubak, jak żółtodziób!  Trzydziesty piąty kilometr biegu i twoje baterie przestały świecić soczystym czerwonym napisem NISKI POZIOM ENERGII bo najzwyczajniej w świecie, wyłączyły się zupełnie. Przemieszczając się na oparach świadomości w kierunku mety liczysz dziesiątki mijających Cię biegaczy, którzy zdecydowanie lepiej niż Ty, rozłożyli swoje siły. Jednocześnie uzmysławiasz sobie jak dużo wysiłku włożyłeś w przygotowania aby być teraz w tym właśnie miejscu  i to wszystko poszło w diabły. Umarłeś na trasie. Umarłeś w butach. Stojąc.

Dlaczego tak często przeceniamy swoje siły i wydaje nam się, że możemy więcej? Brak pokory? Liczenie na „dzień konia”, łut szczęścia, serię fortunnych zdarzeń? Nasza aktualna forma jest totalnym odzwierciedleniem naszej pracy na treningach i start w zawodach zawsze weryfikuje to bezlitośnie. Ale pomimo tego, jakże często niesieni adrenaliną, klimatem i nastrojem chwili, już po kilku kilometrach wyścigu potrafimy sobie w głowie całkowicie przestawiać zakładane, żelazne plany i układać hurra optymistyczne scenariusze: „Dobrze się biegnie, polecę te kilka minut szybciej”.  Płacimy za ten niepoprawny optymizm ogromną cenę w końcowej fazie wyścigu gdy okazuje się, że te kilka sekund szybciej na każdym z pierwszych kilkunasty kilometrów kosztuje nas kilka minut straty na każdym z ostatnich. Jak więc mądrze podejść do biegu, jak zabezpieczyć się przed scenariuszem umierania na trasie?

Trzymaj się planu. Wydaje się proste, prawda? Przed biegiem zakładaj sobie taktykę, którą staraj się skrupulatnie realizować. Jeśli wyznaczyłeś sobie pierwsze kilometry w danym tempie, to trzymaj się tego planu pomimo, że serce wyrywa się do przodu a energia wydaje się roznosić twoje ciało. Bieganie długodystansowe to przede wszystkim mądra taktyka zarządzania swoimi zasobami energii. Jeśli wypalisz je już na samym początku, oczekuj i spodziewaj się cierpień pod koniec dystansu. Proste! :)

39820-MPO13-6075-42-000101-mpo13_01_jgl_20131013_114202_1

Korzystaj z punktów regeneracyjnych na trasie. Nawadniaj się, nawet wtedy gdy wydaje Ci się, że nie jesteś spragniony. Schładzaj organizm, pisałem już o tym, że zbyt wysoka temperatura to twój największy wróg!  Korzystaj z punktów odżywczych, jeśli używasz żeli, także zaplanuj na którym kilometrze, który z nich wykorzystasz. Ja osobiście nie piję kawy, więc żele z kofeiną działają na mnie mocno pobudzająco, dlatego planuje je zawsze jako te kończące ( czyli w maratonie np na 30-32 kilometrze). Spróbuj różnych rozwiązań,  zobacz które Ci odpowiada. Poznaj po prostu swój organizm i to jak reaguje na poszczególne bodźce w zależności jak rozłożysz je w trakcie biegu.

Wypocznij, naładuj akumulatory, jedź węgle. To prozaiczna rada ale stanowi esencję przygotowania bezpośrednio do długiego wysiłku. Pamiętaj, że wcale nie noc bezpośrednio przed startem ale ta dzień wcześniej jest kluczowym elementem w twoim procesie regeneracji przed biegiem. Nie decyduj się na dłuższe wybiegania tuż przed samym startem! Ostatnie 48-72 godziny to czas relaksu ewentualnych kilkukilometrowych wolnych przebieżek w luźnym OWB1. Poczuj głód i chęć biegania, daj sobie trochę luzu przed zawodami!

Walcz na trasie. W słabszych momentach przychodzi zwątpienie i ból. U mnie nie raz pojawiały się w trakcie biegu myśli o tym aby zejść z trasy, odpuścić, zrezygnować. Nigdy jeszcze nie poddałem się im i mam nadzieję, że nie będę musiał. Bardzo kuszące są także szepty w głowie o tym aby z biegu przejść do spaceru chociaż na kilkadziesiąt metrów odpocząć. W moim przypadku takie podpowiedzi kończą się zazwyczaj scenariuszem, że gdy zacznę to już do samej mety co kilkaset metrów albo kilka kilometrów zaczynam swoistego Gallowaya, czyli pojawiają się odcinki w których spaceruję. Dlatego staram się nie dopuścić do momentu przejścia w spacer co jest trudne bo nie cierpię znacznego zwalniania tempa.

39820-MPO13-6075-42-000101-mpo13_01_tlp_20131013_120942_1

Reasumując, pamiętajcie po co biegacie w danym wyścigu. Załóżcie sobie plan i starajcie się go konsekwentnie realizować na wszystkich poziomach. Trzymajcie tempo. Nie dajcie się ponieść emocjom tym pozytywnym ( ale super się biegnie, podkręcę tempo!) ale także tym negatywnym ( Kurde, wyprzedzają mnie muszę przyśpieszyć! Nie mam już siły, może by zejść z trasy i tak nie będzie już życiówki ani dobrego wyniku, po co mi to w ogóle!). Nagrodą jest nie tylko przejście przez wyścig z ominięciem albo jedynie minimalnym otarciem się o „ścianę” zamiast czołowym z nią zderzeniem. Nagrodą jest satysfakcja i radość z wyniku. Nagrodą jest umieranie. Ale już za linią mety. Ze szczęścia.

Chris Kwacz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s