Rano czy wieczorem?

Ten konflikt przypomina odwieczne zmagania sił Jing i Jang. Walki jasnej i ciemnej strony mocy w Gwiezdnych Wojnach. Współzawodnictwo Nike z Adidasem. Niekończące się dyskusje zwolenników obu rozwiązań. Bieganie rano czy bieganie wieczorem? Pytanie, które bardzo często pojawia się na forum publicznym, w zapytaniach na Fan Page czy wśród podstawowych rozterek początkujących biegaczy. Co wybrać? Kiedy lepiej? Kiedy bardziej skuteczne? Dzisiaj chciałbym zrobić małe podsumowanie, prezentując treściwą listę za i przeciw. Chcę zakończyć ten konflikt aby nie utkwić na zawsze w niekończącym się starciu Imperium z Rycerzami Jedi! :)

10646734_10153054377589917_3763274441583682001_n

Osobiście jestem szarym Jedi. Mieszańcem, dzieckiem obu światów. Kształtują mnie obie strony mocy, gdyż zdarza mi się biegać rano ale bardzo chętnie decyduję się także na odpalanie treningów wieczornych. Poznałem więc  mroczną i świetlistą ścieżkę i mogę bez obaw i z autopsji przedstawić plusy i minusy obu wyborów. Poznajcie więc skrywane sekrety Biegania Rano:

Siła Rebelii czyli „Moc jest w Nim silna.” Poranna energia zazwyczaj rozpiera biegacza i po dobrze przespanej nocy masz po prostu chęci i moc na to aby zrobić dobre wybieganie. Bieganie wraz z wschodem słońca i rozpoczynającym się dniem ma w sobie coś magicznego, mocno motywującego i zdecydowanie dodaje sił do treningu. Na trasach biegowych wraz z budzącą się przyrodą mijasz także o wiele mniej biegaczy niż w godzinach popołudniowych więc masz więcej przestrzeni dla siebie, możesz też swobodniej i dłużej delektować się treningiem.   Zazwyczaj czujesz także o wiele większe bezpieczeństwo niż wieczorem, bo ścieżki biegowe po prostu nie są penetrowane przez ponurych StormTrooperów. Poranny trening totalnie ładuje pozytywne akumulatory na cały dzień i po dobrym bieganiu, szybkim prysznicu, zupełnie inaczej wchodzisz w codzienne obowiązki niż zwlekając się zaspany z łóżka. Gdzieś z tyłu głowy jest także dobry nastrój bo masz świadomość tego, że trening na dzisiaj jest już zaliczony! :)

Słabości Rebeliantów czy „Luke Im Your Father!” Podstawowy zazwyczaj najtrudniejszy do przekroczenia próg to zwycięstwo nad samym sobą i wstanie z ciepłego łóżka godzinę czy dwie wcześniej niż można by było. Jesli mamy ładną pogodę i słońce jest łatwiej, gdy na dworze ziąb i pada, staczamy odwieczną walkę człowieka z materią. Kto zwycięży, zależy od motywacji i siły argumentacji obu stron. Po wybiegnięciu na trasę trochę więcej czasu musimy poświęcić na rozgrzanie i rozruszanie zastałych po nocy mięśni, które w odróżnieniu od treningu wieczornego nie pracują jeszcze na pełnych obrotach. Bieganie poranne wiąże się także z częstym bieganiem na czczo. Bardzo rzadko bowiem wstajemy tak wcześnie aby zjeść normalne śniadanie a potem mieć jeszcze minimum godzinkę przed rozpoczęciem treningu aby zaczęło się ono porządnie trawić. Dodatkowo, o wiele trudniej zmotywować się na długie wybiegania o tej porze, w świadomości mamy bowiem ograniczony co do minut czas treningu oraz inne obowiązki takie jak szkoła praca które po prostu nie będą czekać. Przy interwałach albo szybkim bieganiu musimy się także liczyć z tym, że przez cały dzień będziemy zmagać się z bólem zmęczonych nóg, mięśni i stawów, które już rano dostały ostro w kość a przecież cały dzień przed nimi :)

1391464_870820909655815_2807836040713936058_n

Czas na Sekrety Biegania Wieczorem:

Siła Imperium czyli „Nie lekceważ ciemnej strony mocy!” Wieczorne Wybieganie! Nie ma nic lepszego bo ciężkim intensywnym dniu w pracy albo szkole, kiedy w głowie wciąż zmagasz się z nagromadzonymi przez cały dzien myślami, problemami i sprawami! Działa niczym wejście Sokołem Millenium w prędkość nadświetlną. Jak reset, który zabiera wszystkie te małe problemy i kasuje je z twojej głowy. Jest tylko bieg, trasa i Ty. Dodatkowo fizjologia naszego organizmu powoduje, że nasza najwyższa wydolność przypada na późne godziny popołudniowe, więc to idealny okres na dobry, szybki i intensywny trening. Tym bardziej, że w trakcie całego dnia możesz swobodne przygotować się do tego wydatku energetycznego odpowiednio dobierając posiłki tak aby być najedzonym, naładowanym energią i odpowiednio nawodnionym w trakcie wybiegania. Także wieczorne biegi przy zachodzącym słońcu czy szarości i zapadającym zmroku także są przepiękne i nadają totalnie odlotowy klimat całemu treningowi.

Słabe Punkty Gwiazdy Śmierci czyli „Chewie We’re Home!” Po ciężkim dniu pełnym fizycznych i psychicznych zmagań, ciężko zmotywować się do kolejnego wysiłku, którym jest wybieganie, zwłaszcza gdy planujesz sobie długi trening. Ten element tkwi także w głowie w trakcie całego dnia, jako kolejny punkt który zaplanowałeś do zrobienia co może utrudniać motywację. Powrót z pracy do domu kusi często chęcią położenia się do wyrka i stanowi dużą pokusę zejścia na złą stronę mocy. Także w przypadku posiadania dzieci, to zazwyczaj naturalny czas poświęcany dla nich więc wygospodarowanie tutaj czasu na bieganie także może być problemem. Dodatkowo w trakcie samego treningu musimy unikać miejsc nie oświetlonych które mogą być niebezpieczne ze względu na ukształtowanie terenu, brak orientacji czy nieprzewidziane spotkania, coś co zazwyczaj nie występuje przy porannym bieganiu.

10363915_866259696778603_7710779819705970767_n

Co zatem wybrać? Tu decyzję pozostawiam Tobie drogi czytelniku. Dokonaj jej osobiście, bo oprócz wszystkich argumentów które dzisiaj przedstawiłem najważniejszy jest ten jeden. Twoja wygoda i Twój komfort. Kiedy czujesz, że bieganie sprawia Ci większą frajdę i przyjemność. Spróbuj więc biegać rano. Spróbuj biegać wieczorem. A potem sam zdecyduj co Ci bardziej odpowiada. Bo przecież o to tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. O twoje zadowolenie. Twoją pewność siebie. Twoją satysfakcję na każdym froncie. Musisz po prostu pamiętać o jednym, nadrzędnym prawie, które rządzi całą galaktyką. Nie ważne kiedy biegasz. Ważne jest to, że BIEGASZ! To wszystko czego potrzeba abyś spełniał swoje marzenia i realizował swoje cele. Niech MOC będzie z Tobą! :)

Chris Kwacz

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Rano czy wieczorem?

  1. Ale zgrabnie wplotłeś temat w starwarsową poetykę – chapeau bas! :) Tak gładko się czytało.. po wieczornym treningu ;) Ja również chętnie lawiruję pomiędzy Jasną i Ciemną Stroną Mocy – wydaje mi się, że zmiany w ogóle pomagają biegowej motywacji. Jednak jeśli chodzi o bicie rekordów to jestem zdecydowanie dzieckiem poranka (a najlepiej przedpołudnia). Po lekkim niedzielnym śniadaniu zaiwaniam jak młody Skywalker w wyścigu Huttów na Tatooine :P Na szczęście pora większości startów faworyzuje Rebeliantów ;)
    Rano czy wieczorem – najważniejsze to wyjść z domu. Rób, albo nie rób. Nie ma próbowania ;)
    Pozdrawiam!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s