Co mnie wkurza u biegaczy?

Jako biegacze, uwielbiamy wręcz postrzegać siebie jako jedną wielką rodzinę, którą łączy pasja, hobby i zaangażowanie. Wspólne treningi, zorganizowane spotkania biegowe odbywające się w większości polskich miast, akcje społeczne, wsparcie rozmaitych inicjatyw, pomoc i życzliwość dla rozpoczynających przygodę z tym sportem. Ale jest i druga strona medalu, której czasami nie dostrzegamy albo nie chcemy jej zauważać. Dzisiaj łyżka dziegciu do beczki miodu w rozpływaniu się na temat wspaniałej postawy braci biegowej, czyli kilka słów o kulturze biegacza a właściwie częstego jej braku. Chciałbym trochę pomarudzić i napisać kilka zdań o tym co niezmiernie wkurza mnie w postawie części biegających i na co, niestety coraz częściej, zwracam uwagę w trakcie startu albo treningu. Zapowiada się gorący temat, więc do dzieła.

Wszyscy mamy świadomość, że aktualnie mamy do czynienia z ogromnym „boomem” na bieganie, który wybuchł kilka lat temu i w okresie ostatnich kilkunastu miesięcy osiągnął istne apogeum. Biegają znajomi, sąsiedzi, kumple i współpracownicy.  Taki stan wiąże się oczywiście z większym prawdopodobieństwem spotkania na trasie osoby, która za nic ma biegowy savoir- vivre i uważa, że elementarne zasady zachowania jego nie dotyczą bo przecież on jest tym wyjątkowym i jedynym. Nie chcę tym razem poruszać tematu oszustów w bieganiu bo poświęciłem tej sprawie oddzielny tekst, ale pozostaje sporo innych zachowań, które chciałbym napiętnować.

Pozdrawianie innych biegaczy na trasie a właściwie jego brak. Jeszcze dwa, trzy lata temu był to element nieodzowny towarzyszący każdemu wybiegnięciu w trasę. Spotkanie innego ćwiczącego, zawsze wywoływało uśmiech na twarzy po obu stronach, wzajemny szacunek wyrażany przez symboliczne pozdrowienie. Niestety aktualnie, coraz więcej osób  przestaje czynnie kultywować ten piękny obyczaj. Mam sam możliwość obserwacji ludzi na trasie i rzeczywiście aktualnie jedynie część z nich odpowiada na uniesioną rękę czy dłoń w geście pozdrowienia. Mam oczywiście pełną świadomość tego, że teraz biegnąć długi trening nie spotykam tak jak kilka lat temu 5 osób ale mijam ich 50 ale czy to naprawdę wystarczający powód aby odpuścić sobie ten sympatyczny gest? Szczerze? Nie mam pojęcia, niezmiennie jednak zadziwia mnie permanentne olewanie przez niektórych tego drobnego ale jakże sympatycznego elementu interakcji z innymi biegaczami.

20150307_104451

Brak zwracania choć odrobiny uwagi na innych biegnących czy to w trakcie treningu czy też ostrego startu w zawodach, czyli  nie dostrzeganie pozostałych osób na tej samej trasie. Skupienie się wyłącznie na sobie, swoich myślach, swoich celach. Bieganie grupą/ławą czyli blokowanie całości szerokości ścieżki, bez  pomyślenia, że przecież ktoś może biec obok i będzie chciał nas wyprzedzić. Nie wymagam dopasowywania się do innych osób, ale żyjemy we wspólnocie więc szanujmy się na wzajem i miejmy świadomość, ze na trasie znajdują się także inni biegacze i mają swoje cele i starają się je realizować.

Bieganie z aktywnym smartfonem w ręku. Ja rozumiem, że fajnie jest czasami strzelić fotkę z treningu, mieć telefon pod ręką w przypadku jakiegoś nagłego wydarzenia. Ale bieg w trybie online z nosem w SMS’ach, SnapChacie, czy Facebooku nie jest dobrym rozwiązaniem. Kiedy widzę zombie sunącego z naprzeciwka, który chyba za bardzo nie wie gdzie biegnie i po co to robi, bo dobiera akurat filtry do zdjęcia na Instagrama, to chciałbym pacnąć go w głowę i zapytać czy to co robi ma sens. Bieganie ma być czasem dla Ciebie, czasem ucieczki od codzienności, czasem spojrzenia wewnątrz siebie samego. Na pewno nie dokonasz tego będąc w fazie mantry wstukiwania tekstu w Facebook Messangera.

Brak perspektywicznego myślenia w trakcie startu w zawodach i ustawianie się w nieodpowiednich strefach startowych. Zachowanie, które stało się plagą większości wyścigów, gdzie próby przejścia do wyższych niż przydzielone stref startowych są wręcz nagminne. Także ustawianie się na samym przedzie strefy, chociaż żadne racjonalne i logiczne elementy nie usprawiedliwiają takiego zachowania powoduje ogromne nieporozumienia i nerwy tuż po starcie, kiedy mur złożony z wolnych biegaczy sunących dostojnym truchtem powstrzymuje dużą grupę tych którzy zakładali sobie zupełnie inne, szybsze tempo. Przeciskanie się przez taką masę krytyczną zajmuje dużo czasu, dużo sił i powoduje niepotrzebne i zupełnie zbędne problemy dla obu stron. A przecież wystarczy mierzyć siły na zamiary, bo bieganie długodystansowe to nie sprint i prawdziwe oblicze pokazuje po kilku, kilkunasty kilometrach trasy…

11084135_339573566233010_7389972206318026798_o
Trend który osobiście zauważyłem niedawno ale przeraża mnie niezmiernie czyli biegacz śmieciarz! Popularność żeli energetycznych, batonów regenerujących, podsycana przez cały rynek producentów spowodowała że coraz częściej także na wybieganiach treningowych widzę biegaczy którzy spożywają je w trakcie treningu. Nóż w kieszeni zdecydowanie by mi się otworzył, gdybym miał go tylko w biegu, kiedy widzę jak trenujący runner po zjedzeniu żelu wyrzuca puste opakowanie na leśną ścieżkę, trawę, łąkę. Najzwyczajniej w świecie śmieci! Po prostu połączenie biegacza, uprawiającego chyba najbardziej naturalny i zgodny z przyrodą sport z prostackim i prymitywnym śmieceniem jest tak abstrakcyjne, że powoduje u mnie swoisty szok kulturowy. Niestety nie raz w ostatnim okresie musiałem go doświadczać, uruchamiając swoje skrajnie złe emocje.

Nikt z nas nie jest idealny. Każdy z nas popełnia błędy, ma gorsze dni w których nie warto go drażnić i denerwować. Ale podstawowym motywem pozwalającym na rozwój jest nauka ze swoich błędach i wyciąganie z nich wniosków. Czyni nas to nie tylko lepszymi ludźmi, ale także lepszymi biegaczami i lepszymi partnerami w trakcie zwykłego treningu czy zawodów. Zwyczajny uśmiech do nieznajomego, gest ręki, czy przepuszczenie z pozdrowieniem szybszego biegacza na trasie naprawdę robi różnicę! Dla niego ale także dla nas samych i naszego poczucia uczestniczenia w czymś większym, wspólnym i wyjątkowym. Poczucia bycia rodziną w bieganiu! Czego Wam i sobie szczerze życzę…

Chris Kwacz

Reklamy

21 uwag do wpisu “Co mnie wkurza u biegaczy?

  1. nie zgadzam się z pozdrawianiem. Są miejsca w Poznaniu, gdzie jak wyjdziesz na trening na 10 km, mijasz 50 innych biegaczy… pozdrawiam pierwszych 20, potem to już na zaczyna przeszkadzać w treningu. Ale jak ktoś inny pozdrowi zawsze odpowiadam…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dokładnie to samo mialam napisac. Ok jak sie robi przebieżkę to fajnie ale jak ktos wychodzi na trening walczyć o każdą sekunde…. albo biega żeby się wyłączyć, zresetować, oderwać od całego świata. Ja osobiście uwielbiam pozdrawianie w trakcie biegu ale nie zawsze mam odwagę pozdrowić pierwsza :)

      Polubione przez 1 osoba

  2. Zanim przeczytałam ten tekst, pomyślałam „o rany, będzie marudzenie”… ale dosłownie z każdym słowem się zgadzam :) nadąsane prukwy, które nie potrafią się nawet uśmiechnąć gdy kiwam do nich podczas biegu, czy baranki które nie robią sobie selfie, lecz fotografują każdy metr swojego biegu …. doprowadzają mnie do szału!

    Wszystkiego dobrego :))

    Polubienie

  3. Zgadzam się w całej rozciągłości.
    Szczególnie irytujące jest śmiecenie.
    Z brakiem pozdrawiania jest trochę podobnie jak w górach.
    Jak idzie się droga do Morskiego Oka, to raczej nikt się nie pozdrawia, a jak już działa się coś wyżej, to jest to normalne, a mało tego – często zamieni się kilka słów z kimś innym.
    Z bieganiem jest tak samo jak ze wszystkim – im więcej osób się wdraża w tą piękną aktywność, tym mniejszy % biegaczy ma świadomość różnych zachowań.
    A na nas jako tych kapeńkę bardziej doświadczonych leży obowiązek edukowania i pokazywania tym początkującym zasad i reguł. Czasem osoba, która nie pozdrowi nas, osoba która wali papierek za papierkiem może po prostu nie wiedzieć, co się robi a czego nie wypada. Zamiast się wkurzać na nich i irytować może lepiej warto pokazać – dając przykład, albo pisząc właśnie taki artykuł :)

    Polubienie

  4. Na indywidualnych treningach nie należy śmiecić ale już na organizowanych imprezach biegowych podchodził bym do tego mniej rygorystycznie gdyż w gestii organizatora jest posprzątanie trasy.

    Polubienie

    1. Sekunda na włożenie papierka do kieszeni nie powinna nic zmienić, ale to kwestia dobrego wychowania – to nie olimpiada, żeby żyłować wyniki co do setnych. Jak jedziesz pociągiem i zapłaciłeś za bilet to nie rzucasz papierków na podłogę więc czemu rzucać na imprezach? No chyba, że na złość organizatorowi żeby miał co robić lub z braku dobrego wychowania.

      Polubienie

  5. Co do biegaczy-śmieciarzy to się nie spotkałem osobiście Ale każde takie zachowanie wywołuje u mnie podobnie jak u autora skrajnie złe emocje.Mnie najbardziej wkurza jednak nieprzestrzeganie ustawiania się w odpowiednich strefach podczas wyścigów. Jest to dla mnie totalnie nie zrozumiałe. Kiedy zaczynałem swoją zabawę z bieganiem tak bardzo mi to nie przeszkadzało. Kiedy jednak zacząłem patrzeć trochę więcej na osiągane rezultaty na początku zacząłem się irytować a później naprawdę ostro wkurzać. Na ostatnim Półmaratonie Warszawskim ludzie ustawiali się w strefach po 20 min zawyżonych. Dopiero po ok 5-tym km jakoś się to unormowało ale ile się nakląłem to moje. I jeszcze jak zwraca się takim osobom uwagę to zazwyczaj nie wiedzą o co chodzi i robią wielkie oczy albo zaczynają się kłócić. Ja rozumiem, że bieganie jest dla wszystkich i każdy ma swoje tempo ale czy tak trudno ustawić się adekwatnie do swoich możliwości. Przecież ustawiając się wcześniej i tak szybciej nie przybiegniemy, za to popsujemy komuś radość z zawodów.
    Doszło do tego, że kilka razy tacy ludzie dostawali ode mnie po tzw „łokciu”. Tak mnie to wkurza.
    A na wspomnianym wyżej PMW zwróciłem uwagę na jeszcze jedno dziwne zachowanie. Niektórzy sobie biegną błogo i nagle patrzą a tu strefa-bufet. I nie patrzą na innych tylko łubudu w poprzek. I o wywrotkę bardzo łatwo. Ale najważniejsze że on się musi napić, tylko się zagapił wcześniej. Ostatnio taki koleś wytrącił mi bidon z ręki i o mało się nie wywróciłem. A za mną kilka tysięcy biegaczy. na jednej wywrotce na pewno by się nie skończyło.

    Polubienie

  6. zgadzam się z poruszanymi przez autora aspektami..przykre jest to że trzeba pisać o tak podstawowych zasadach kultury i empatii między ludźmi, gdzie sport powinien jednoczyć a nie dzielić

    Polubienie

  7. Mnie najbardziej „leczą” podczas startów Ci co proszą żebym się na bok przesunął (podkreślam, że biegniemy tym samym tempem). Zawsze odpowiadam wtedy, że z przodu przede mną jest miejsce. Zdarza mi się to tylko w Polsce, na zagranicznych biegach jest wyższa kultura, pomimo że na zachodzie nadal ludzi biegających jest więcej.

    Polubienie

  8. Skoro piszesz o błędach to mam nadzieję, że się nie obrazisz jeśli Ci zwrócę uwagę na pewne zwroty. Np. piszesz w tym fragmencie dotyczącym ustawiania się w niewłaściwych strefach czasowych, że należy „mierzyć siły na zamiary”. Toć tym sformułowaniem zaprzeczasz o czym pisałeś wcześniej ponieważ zamiary(ustawienie się w odpowiedniej strefie) swoje należy dopasować do posiadanych sił zbudowanych na treningach biegowych i oparte na dotychczas osiąganych wynikach. Według mnie ludzie się tak ustawiają(takie jest moje zdanie) ponieważ chcieliby np poprawić życiówkę ale w biegach długich samym chciejstwem bez odpowiedniego treningu się życiówki nie zrobi, z resztą to dotyczy wszystkiego w życiu-„bez pracy nie ma kołaczy”. Tak poza tym to zgadzam się z poglądem,że należy mierzyć zamiary według posiadanych sił:-)

    Polubienie

    1. Wydaje mi się, że do końca nie masz racji. Może część ludzi rzeczywiście chce poprawić życiówkę i z różnych przyczyn im to nie wychodzi – ale to potrafię jeszcze zrozumieć. Ale jak widzę jak ktoś ustawia się na 5km na czas 20:00 a przybiega powyżej 30:00 i mówi na mecie, że właśnie poprawił życiówkę to jest to delikatnie ujmując wkurzające.

      Polubienie

  9. Biegacze – śmieciarze to zjawisko,które nie mieści się w głowie. Jak ktoś, kto trenuje w parkach, w lasach, itp., może być tak ograniczony, żeby samemu oszpecać krajobraz wokół siebie. Ja generalnie jestem za karami po kilka tysięcy złotych za zaśmiecanie. Wtedy każdemu – nie tylko biegaczom – ale też wszystkim innym zburaczałym ignorantom odechciałoby się śmiecenia…Generalnie bardzo ciekawy tekst. Pamiętaj jednak, że bieganie przestałoby już być w Polsce sportem „elitarnym”. Coraz wiecej ludzi robi to dla „szpanu”, a im nie zależy na pozdrawianiu się na trasie tylko na tzw. lansie. Jedna sprawa mi tylko nie pasuje. A mianowicie Twoje uwagi na temat fotografowania się na trasie. Nie obraź się, ale Ty też robisz sobie sporo selfie. Ja biegam już ładnych parę lat i nie mam ani jednej foty, wykonanej samodzielnie. Mam takie z zawodów, zrobione przez organizatorów, przyjaciół, rodzinę. Ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że walnąć sobie samodzielnie sweet focię. Nie obraź się, ale u Ciebie jednak widać zdjecia „z rączki” :)

    Polubienie

  10. A dlaczego mamy pozdrawiać i się szczerzyć.
    Kto ustalił, że takie są zasady ? Chce macham, nie chce to nie macham.
    Skąd pomysł, że taka jest norma, tak powinno być ?
    Tylko biegacz do biegacza ?
    A do kijkarza ? A do spacerowicza ?
    Aaaaa to już nie Rodzina… ich można ominąć.

    Polubienie

  11. „Bieganie ma być czasem dla Ciebie, czasem ucieczki od codzienności, czasem spojrzenia wewnątrz siebie samego.” – Ja nie doszukuje się samospełnienia i nie odczuwam ekstazy podczas biegu.
    Pamiętajmy, że trening bez wpisu na facebooku czy na endomondo jest treningiem straconym… dla wiekszości.

    Polubienie

  12. Ja przyznam się, że zawsze idę na trening ze smartfonem. Wcześniej korzystałem z endomondo, ale szybko przestało mi się podobać to,że zaśmiecało mi facebooka. Teraz mam aplikację run-log i korzystam z niem praktycznie tylko i wyłącznie na własny użytek. Zawsze mam przynajmniej zmierzone tempo, długość trasy etc. gdzie normalnie prowadzenie swojego dzienniczka biegowego było by dość kłopotliwym zajęciem.

    Co do zwyczaju pozdrawiania podczas treningu to faktycznie trochę to kuleje. Kilka lat biegałem tylko po lasach i nie spotykałem innych biegaczy w dużych ilościach, ale za to byli oni zawsze bardzo mili (czytaj uśmiech i pozdrowienie), natomiast gdy zacząłem biegać w warunkach miejskich szybko doszedłem do wniosku, że coś się zmieniło. Biegaczy jest coraz więcej, jak niektórych pozdrawiam to są tak zajęci swoim biegiem i muzyką w słuchawkach że udają jakby inni ludzie nie istnieli.
    Szkoda.. Ale mimo to pozdrawiam ich dalej. Może wreszcie zrozumieją, że coś z nimi jest nie tak .:D

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s