Wings For Life 2015

Poznańska Malta po raz trzeci w ciągu ostatnich dwóch miesięcy stała się moją bazą startową. Po Maniackiej Dziesiątce, 9 Poznań Półmaraton, tu bowiem znajdowało się miasteczko II Edycji Wings For Life, wyjątkowego biegu charytatywnego, z którego wszystkie zyski przekazywane są na badania nad metodą leczenia przerwanego rdzenia kręgowego. Tak więc bardzo szczytny cel, bo de facto biegamy wspólnie dla tych osób które są niepełnosprawne i nie mogły pobiec z nami! Dodatkowo, wyjątkowość zasad samego biegu zdecydowanie skłania aby chociaż raz wziąć w nim udział. Jest to bowiem jedyny bieg na świecie w którym nie biegniesz do mety ale to meta goni Ciebie! Startujący po pół godzinie po zawodnikach samochód  pościgowy, dogania  biegnących na trasie, wykluczając ich z wyścigu. Chodzi więc głownie o to aby przebiec jak najdłuższy dystans zanim zostaniemy skasowani przez zbliżający się pojazd! Przyznacie, że atrakcyjna formuła? Nie mogłem zatem nie skorzystać z okazji ścigania się z Michałem Kościuszko, mistrzem rajdowym WRC, który pilotował samochód w polskiej edycji imprezy :)

20150502_122112-01

Kolejnym smaczkiem wyścigu jest to, że rozgrywany jest równocześnie w 35 miastach na całym świecie. Tak więc o tej samej godzinie startuje kilkadziesiąt tysięcy ludzi na świecie prowadząc ze sobą korespondencyjną walkę na dystans :) W roku 2014 w pierwszej edycji imprezy w Polsce wystartowało ok 1200 zawodników, tym razem na starcie pojawiło się ich ponad 3000! Przyznacie, że imponujący przyrost! Oczywiście oznaczało to także mocniejszą elitę, która zapowiadała walkę o czołowe miejsca na świecie i tak też się stało o czym w dalszej części relacji :)

20150502_154809-01

Jako, że biuro zawodów na Malcie czynne było już w sobotę, bez problemu odebrałem swój numer startowy oraz ciekawy i atrakcyjny pakiet w którego skład, oprócz stylowej koszulki wchodziła także fajna frotka Pumy, ręczniczek Wings For Life i napój energetyczny od sponsora imprezy. Bardzo przyjemna lokalizacja biura zawodów umieszczonego w campingach przy Maltańskiej mecie, dawała wrażenie przebywania w trochę innym kolonialnym klimacie. Mi skojarzyło się z Australią w okolicach Perth :)

20150502_121113

Start rozpoczynał się w Polsce o godzinie 13:00, w tym samym czasie startowały inne miasta ale oczywiście w Australii był już późny niedzielny wieczór w Stanach Zjednoczonych zaś wschodziło dopiero słońce. My biegliśmy w południe, a że pogoda pomimo prognoz mówiących o zachmurzeniu i opadach postanowiła być znakomita zapowiadało się gorące ściganie na trasie. Pętla miała 100km długości. Oficjalny rekord wyścigu ustanowiony w 2014 wynosił ponad siedemdziesiąt kilometrów, jak się później okazało został w tym roku mocno pobity. Oczywiście startujący mieli możliwość skorzystania z kalkulatora na stronie zawodów który w przybliżeniu podawał im dystans jaki przebiegną w zależności od tempa biegu, zanim nie złapie ich samochód pościgowy. Tu uwaga do tych którzy będą korzystać z niego w kolejnych edycjach. Traktujcie go  mocno poglądowo, bo w rzeczywistości te dystanse okazywały się krótsze pomimo zakładanego tempa :) Po spotkaniu z kilkoma znajomymi oraz szalonymi Monikami z Choszczna czas nadszedł najwyższy aby oddać swoje rzeczy do depozytu.

20150503_121622

Tu niestety trzeba było odstać swoje w kolejce bo otwarte było tylko trzy punkty i trzeba było poświecić kilka dobrych minut aby pozbyć się bagażu. Potem ustawienie w odpowiedniej strefie, Monika Kuszyńska niepełnosprawna piosenkarka zaśpiewała swój najnowszy hit którym będzie reprezentować nasz kraj na Eurowizji 2015 i zaczęliśmy odliczanie do startu. Fajne było to, że na dużym telebimie mieliśmy podgląd z pozostałych 34 miast na świecie które startowały w tym samym momencie. Poczucie uczestniczenia w takim wydarzeniu robi wrażenie, tego możecie być pewni!

20150503_122859

Trasa przez pierwsze dziesięć kilometrów wiodła ulicami Poznania, więc było to praktycznie preludium do ostrego ścigania :) Przebiegając przez Most Jadwigi, Aleje Niepodległości można było czuć moc dopingu kibiców którzy naj zwykle w Poznaniu dali świetne wsparcie! Zdecydowanie będę to podkreślał, że mamy naprawdę bardzo fajną żywiołowo dopingującą społeczność! Szacunek dla tych wszystkich, którym chciało się wyjść z domu i wesprzeć zawodników na trasie! Prawdziwie ściganie rozpoczęło się na 11-12 kilometrze po wybiegu przez Nowe Zawady w Kierunku Gniezna. Skończył się masowy doping, zaczęły się długie kilku kilometrowe proste z polami rzepaku po bokach, które mocno oddziaływały na psychikę biegacza. Temperatura w okolicach 18-20 C także dawała się we znaki, więc na otwartej przestrzeni można było się naprawdę mocno opalić. Profil trasy należał do trudnych. Od 10 do 40 kilometra bardzo duża ilość długich łagodnych podbiegów, które także dawały w kość :) Co pięć kilometrów mieliśmy na szczęście punkty odżywcze z wodą, izotonikami, bananami oraz czekoladą.

20150503_113556

W założeniach przed biegowych posiłkując się kalkulatorem ze strony zakładałem tempo w granicach 4:40. Początek biegu znakomity, przez 17-18 km biegłem z tempem w okolicach 4:30 bez żadnych oznak zmęczenia i kryzysu. Ale do czasu. Niestety w okolicach 18km na jednym z podbiegów odezwał się dość brutalnie mój nieszczęśliwy prawy Achilles, kontuzja z która zmagam się od chyba półtorej roku. I zaczęły się schody. Musiałem zwolnić bo inaczej mogłoby się skończyć źle, co kilka kilometrów rozciągania ścięgna. Na 19km gwoździem programu był Adam Małysz, który przybijał piątki z wszystkimi biegnącymi, którzy dotrwali do tego miejsca. Ostatnie 10km to duża walka i ból, koniec końców samochód pościgowy złapał mnie na 30km trasy. Musieliśmy podejść do 31km  gdzie czekał na nas autobus, który zwoził biegaczy na Maltę po zakończeniu ich ścigania. Po drodze któryś z tubylców poratował nas butelką wody, która w tym momencie smakowała niczym królewski nektar.

11208719_10204859819152507_1928013762_n
Tu jedyny zgrzyt, który pojawił się w organizacji tego świetnego wydarzenia. Nie wiem jak było w innych miejscach ale w autobusie, który zwoził wykończonych biegaczy z 31km była jedna 5-litrowa butelka wody. Autobus oczywiście był pełen ludzi, większość z nas stała po ponad 30 kilometrach biegu więc pragnienie było ogromne. Doszło do tego, że jadąc w kierunku Malty na składającym się punkcie odżywczym na 20km trasy, wołaliśmy przez otwarte lufciki w oknach autobusów do dziewczyn na punkcie: „Wody, Wody!” Mówiąc szczerze poczułem się przez chwilę jak bohaterowie „Listy Schindlera”… Artur, który startował w I Edycji biegu, zapewniał, że w zeszłym roku każdy z zawodników wchodzących do autobusu dostawał butelkę wody i izotonik. W tym roku tego zabrakło. Podróż na Maltę ( mieliśmy ponad 20kilometrów do pokonania) dłużyła się mocno, bo i  zmęczenie doskwierało a trzeba było stać w ścisku no i ta nieszczęsna woda, a właściwie jej brak…

20150503_162854

Po dotarciu na Maltę, udaliśmy się do strefy Mety, gdzie miała miejsce oficjalna ceremonia medalowa, zdjęcia i gratulacje przy licznie zgromadzonej publiczności. Na telebimach obserwować można było czołówkę ścigającą się o zwycięstwo na całym świecie. Tu ogromne gratulacje dla Bartka Olszewskiego autora bloga warszawskibiegacz.pl który w swoim znakomitym biegu pokonał w Poznaniu ponad 73km zajmując szóste miejsce na świecie wśród wszystkich startujących! Kosmos! W nagrodę, tak jak wszyscy pozostali zwycięzcy narodowych wyścigów Wings For Life, bedzie mógł w przyszłym roku wybrać sobie dowolną lokalizację w której odbywa się to wydarzenie i wystartować właśnie tam. Z osobą towarzyszącą. Na koszt organizatora. Ciekawe, czy jak 14 wśród 34 laureatów zeszłorocznej edycji biegu, wybierze Melbourne w Australii? Przekonamy się wkrótce :)

20150503_163027

Na biegaczy na mecie czekała także strefa z posiłkiem, do wyboru makaron po bolońsku, sałatki warzywne, napoje, woda, Red Bull. Na pewno nie można było narzekać i każdy z biegaczy mógł uzupełnić utraconą energię w sposób, który najbardziej mu odpowiadał. Wszystko sprawnie, świetnie z uśmiechem.

20150503_163306

Większość obserwujących na trybunach oglądało elitę zmagającą się na całym świecie, transmitowaną na wielkim telebimie przy mecie, co chwila witając aplauzem dowożonych do mety biegaczy, którzy ukończyli wyścig. Ja w międzyczasie spotkałem się z trenerem na krótki debriefing podsumowujący co było ok, gdzie zawaliłem i co jest jeszcze do poprawy:) Jak zwykle bardzo cenne wskazówki, dzięki wielkie dla coach’a! :)

20150503_165326

Podsumowując Wings Of Life 2015 Poland: Bardzo udana i świetnie zorganizowana impreza. Zdecydowanie polecam wzięcie udziału w przyszłych edycjach chociażby po to, aby przekonać się jak to jest, kiedy nie biegniesz do mety ale meta goni ciebie. Do wyeliminowania jest kilka błędów, które nie mogą mieć miejsca w przypadku biegu długodystansowego i będzie to zdecydowanie jeden z jaśniejszych punktów na firmamencie największych imprez
biegowych w Poznaniu. No chyba, że Wings For Life zdecyduje aby to wydarzenie odbywała się w innym polskim mieście. A chodzą słuchy, że duży apetyt na ten event ma Warszawa…

Na koniec, gratulacje dla wszystkich którzy dzisiaj wsparli zacny cel, mam nadzieję, że spędziliście czas tak udanie jak ja! Do zobaczenia w przyszłym roku! :)

Chris Kwacz

Reklamy

8 uwag do wpisu “Wings For Life 2015

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s