Wymówki

Świadomość tego faktu właśnie brutalnie dotarła do Twojej głowy. Tak, na te zawody zapisałeś się w porywie uniesienia i  na fali entuzjazmu, która później przygasła  przykryta zwałami szarej codzienności. Zaczynasz intensywnie myśleć. Rezygnować? Na kilka dni przed startem? Nie wypada, zresztą już wszyscy wiedzą, że biegniesz i atakujesz życiówkę. Z drugiej strony najlepiej wiesz, że nie przepracowałeś dobrze sezonu przygotowawczego bo ściemniałeś treningi sam przed sobą i z długich wybiegań robiły się zazwyczaj długie spacery. Podbiegi też zawsze odkładałeś na te słoneczne weekendy, które nie nadchodziły bo przecież ciągle padało… Interwały zamieniłeś na internety spędzając dodatkowe godziny przez ekranem komputera zamiast  śmigać po ścieżkach wokół jeziora. Co robić? Jak uratować twarz? Ha! Dzisiaj zostaję Twoim Super Bohaterem z tekstem, który da Ci wskazówki jak wyjść z tego dołka! Dzisiaj prezentuję Ci przegląd najlepszych wymówek biegacza, które pozwolą Ci zatuszować niepowodzenia w trakcie wyścigu. Nie chcesz dać ciała na całej linii? Czytaj bracie, czytaj siostro! :)

„Biegnę z kontuzją.” Wymówka idealna pod warunkiem, że rozpoczynasz kampanię informacyjną już na kilka tygodni przed samymi zawodami. Nagle okazuje się, że odezwała się się stara kontuzja, którą nie zaleczyłeś w nawale intensywnych treningów. Oczywiście twoja duma nie pozwala ci odpuścić zawodów, więc biegniesz pomimo tego! Taki jesteś twardy! Plusy? Jeśli pobiegniesz lepiej niż sam zakładasz będzie super, bo okażesz się prawdziwym bohaterem ostatniej akcji! Szacunek i respekt wśród znajomych zapewniony! Zastosowanie: Możesz ukryć pod nią wszystko czyli słaby czas, ciężki oddech i zły stan fizyczny na mecie. Polecana dla osób biegnących na kacu albo bez kondycji. Wymagania: Cierpiętniczy wyraz twarzy i najlepiej lekkie utykanie na lewą nogę po przekroczeniu mety. Na lewą bo z prawej łatwiej się odbija. Ocena: Wymówka poziom idealny!

„Startuję Treningowo.” Przemęczony startami oraz ciężko przepracowaną zimą przed wyścigiem rozsyłasz wici przez social media oraz zwykłe tradycyjne rozmowy ze znajomymi. Zastosowanie: Świetne usprawiedliwienie chilloutowego tempa na trasie. Wymagania: Nie możesz zbytnio dopalać mocy w samym biegu, bo zauważą, że ściemniasz i ciśniesz na wynik, zorientują się, że Ci zależy. Wymagany pozytywny klimat, piątki rozdawane publiczności i uśmiech od ucha do ucha. Musi być widać że masz luz w spodniach i zero stresu :) Ocena: Zawsze się sprawdza, kiedy już przed startem motywacja spada do zera.

20140208_113755fix

„Ubrałem się za ciepło.” Tu propozycja wymówki na którą decydujesz się już w trakcie samego startu. Zastosowanie: Wyśmienita jeśli nie masz żadnej innej wymówki przed zawodami a już w trakcie biegu widzisz, że spadniesz poniżej zakładanego wyniku na mecie. Wtedy wykorzystujesz „przegrzańca” jako wymówkę awaryjną! Wymagania: Musisz ubrać się w coś więcej niż spodenki i krótką koszulkę. Inaczej ściemnianie na cebulkę nie ma sensu, bo widać gołym okiem, że biegniesz na zefirka :) Idealna podczas startów wiosennych i jesiennych czyli na początku i końcu sezonu. Ocena: Jako ostatnia deska ratunku, w momencie kiedy biegniesz już do mety i musisz mieć coś pod ręką/nogą…

„Garmin/Endomondo zgubiło Mi zasięg i nie mogłem kontrolować tempa.” W rezultacie płynnie przechodzisz do combo breakera, czyli uzasadniasz, że przez to tętno niespodziewanie Ci skoczyło i wypadłeś z rytmu. Masz piękne kompleksowe i prawdopodobne usprawiedliwienie koślawego startu. Zastosowanie: Wyczerpanie akumulatorów na trasie zazwyczaj w drugiej połowie biegu, czyli standardowy efekt radosnego niedoświadczonego biegacza z syndromem „Dobrze się biegnie to jeszcze przycisnę!”. Wymagania: Posiadanie Garmina albo bieganie z Endomondo w przypadku kiedy biegniesz na czuja ciężko usprawiedliwić technicznie zmiany i przegrzanie swojego tempa w trakcie startu. Ocena: Ryzykowna broń obosieczna bo usprawiedliwiając twoją porażkę uderza także w twój profesjonalizm. Może odbić się na postrzeganiu cię jako zawodowca, skoro nie mogłeś panować nad swoim organizmem. Pamiętaj wykorzystuj rzadko i w ostateczności!

„Bolesne uszkodzenia, czyli ale mnie obtarło, starło a tu nawet obskrobało.” Wymówka na wszelkiego rodzaju odparzenia, obtarcia, nowe obuwie, wysoką wilgotność powietrza na trasie. Zastosowanie: Dyskomfort w biegu, przerwy na spacerniak, częste i długie korzystanie z wodopojów. Wymagania: Nowa odzież na starcie przyda się idealnie dla usprawiedliwienia i wykorzystania rozwiązania. Ból rysujący się na twarzy przede wszystkim w strefach gęsto obsadzonych dopingującymi znajomymi i strefą mety. Ocena: Wymagane niezłe skille aktorskie, plus wymowna mowa ciała.

Nie przedstawiam w tekście bardziej wyrafinowanych i profesjonalnych metod w stylu, miałem rozstrój żołądka na trasie, musiałem pomóc pace makerowi, który błagał o wsparcie z grupą, bo to wyższa szkoła jazdy. Czarny szlak tylko dla kozic górskich. Pamiętaj jednak, że jedynym ograniczeniem na dobrą wymówkę jest twoja wyobraźnia! Bądź kreatywny, nie zarzucaj sztampą! Dobra wymówka da Ci satysfakcję i spokojny sen bez potrzeby wyjścia ze swojej strefy komfortu w trakcie zawodów! :P

A na koniec tak zupełnie na serio. Pamiętajcie, że czasami naprawdę warto po prostu odpuścić ostre ściganie i pogoń za życiówkami. Przede wszystkim w momencie kiedy nie czujecie się w pełni formy i narażalibyście swoje zdrowie i sprawność dla mocno wątpliwego rezultatu. Bieganie to w gruncie rzeczy radość i zabawa, więc spróbujcie chociaż raz na jakiś czas pobiec rekreacyjnie, na luzie „nie licząc godzin ni lat.” Po prostu tak zwyczajnie, rozkoszując się każdym uśmiechem, wymianą piątek z publicznością i dopingiem na całej trasie zawodów. Wtedy nie będziecie musieli stosować tych porad. Ba, nie będziecie musieli nawet czytać tego artykułu. Ah, no tak! Na to już niestety za późno :P

Chris Kwacz

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Wymówki

  1. Rewelacja! Uśmiałem się do łez z wymówek, a teksty „biegniesz na zefirka”, „skill aktorski”, „dobrze się biegnie to jeszcze przycisnę” – rozmieniły mnie na drobne. Co do biegania na luzie to ostatnio na OSHEE 10km pobiegłem chilloutowo – mój najpiękniejszy bieg w życiu. Piątki, zdjęcia, skoki, postoje, aby popatrzeć na biegaczy, żarty, dopingowanie towarzyszy obok, filmik nakręciłem z finiszu – coś pięknego. I nie liczył się czas, tylko szczęście i ludzie. Bardzo chciałem, żeby ten bieg trwał i trwał. Na pewno jeszcze kiedyś to powtórzę…”treningowo” :D

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s