Życie Zawodowca

Być Zawodowym Biegaczem. Zmagania na samym szczycie. Biegi w kosmicznych czasach nieosiągalnych dla przeciętnego amatora. Rozpoznawalność, status gwiazdy, splendor, nagrody. Czy jednak ogromne wyrzeczenia, setki przepracowanych godzin i brak życia osobistego? Jako sportowca amatora, zawsze bardzo ciekawiło mnie jak to jest być zawodowcem. Kiedy w Twoim życiu następuje ten moment w którym czujesz, że jesteś gotowy aby wejść na kolejny poziom wtajemniczenia. I co najważniejsze jak zmienia się wtedy Twoje codzienne życie? Postanowiłem więc zapytać o to czterech wybitnych sportowców. Osoby, które jak nikt inny, będą wiedzieć najlepiej jak to naprawdę jest. Przeczytajcie co odpowiedzieli…

Łukasz Kalaszczyński. Czołowy Polski Triathlonista. Trener lekkoatletyczny, współpracujący na co dzień z magazynem Runner’s World.

Na pewno nie mogę o sobie powiedzieć, że jestem na 100% profesjonalistą, lepiej brzmi profesjonalny amator, gdyż treningi muszę dzielić z pracą zawodową i niestety często brakuje czasu na regenerację czy sam trening. Często zdarza się, że trenuje na okienkach pomiędzy jedną, a drugą pracą, a zdecydowanie większą cześć treningów wykonuje właśnie po pracy. Można powiedzieć, że każdą minutę dnia mam odpowiednio zaplanowaną. Jak trafiłem do triathlonu ? W pewnym momencie samo bieganie przestało sprawiać mi radość, więc za namową mojego przyjaciela Sebastiana Dymka stanąłem na starcie triathlonu w moim rodzinnym Płocku. Pierwszy start w tri nie należał do najłatwiejszych: pływanie w zimnej wodzie bez pianki, przesiadka na pożyczony rower, niestety ze spadającym łańcuchem, tylko biegł wyszedł jak należy. Jednak tak mi się spodobało, że przepadłem w triathlonie i obecnie jest to moja pasja, która bardzo mocno wpisała się w życie mojej rodziny. Pierwsze moje starty nie były nastawione na sukces sportowy, nie trenowałem tak dużo jak obecnie, bardziej nastawiony byłem na zabawę w triathlon. Jednak im dłużej w to „brnąłem” co raz bardziej mi się podobało. Przełomem były osiągnięte niespodziewanie dla mnie wyniki w zawodach 2 lata temu w Sierakowie i Poznaniu gdzie udało się wywalczyć  w obu przypadkach 3 miejsce podium. Miniony rok także przyniósł wiele sukcesów: najcenniejsze dla mnie zwycięstwo na dystansie 1/2 Iron Man Borówno-Bydgoszcz 2014 oraz wygrana w  klasyfikacji Enea Tri Tour na dystansie 1/4 Iron Man 2014. Obecnie moje przygotowania podporządkowuje długim dystansom i tutaj będę starał się powalczyć o jak najlepsze wyniki. Oczywiście moje sukcesy nie były możliwe gdyby nie wsparcie jakie dostaje od swoich najbliższych: żony Doroty oraz rodziców. Mimo, że praca i trening zabierają ogromny czas w ciągu dnia zawsze mnie wspierają i wiem, że mogę  na nich liczyć.

10452994_861909557194068_1285444611909095368_o

Na pewno największą różnicą w życiu jest mniejsza ilość czasu jaką spędzam z rodziną. Trening triathlonu na poziomie jak wcześniej napisałem zawodowego – amatora zajmuje sporo czasu mi do około 18h w tygodniu i tutaj moja żona Dorota i syn Staś cierpią najbardziej. Czasami każdą chwilę wykorzystuje na trening np. kiedy jedziemy na Święta Wielkanocne do rodziców do Płocka ja wsiadam na rower i dojeżdżam rowerem, z Warszawy i potem z powrotem do domu. W weekend kiedy mam najwięcej czasu na trening staram się trenować jak najwcześniej rano, żeby resztę dnia mógł poświęcić właśnie im.

Piotr Długosielski. Topowy Polski 400-metrowiec, uczestnik Olimpiady w Sydney, Medalista Mistrzostw Świata w sztafecie 4×400 metrów w Edmonton, aktualnie Sekretarz Generalny Polskiego Związku Lekkiej Atletyki i szef Endomondo w Polsce.

U mnie jest trochę inna kolejność, bo z zawodowego czterystumetrowca stałem się biegaczem amatorem :) Wydaje mi się, że sport i potrzebę rywalizacji mam we krwi – poziom sportowy jest bardziej zależny od możliwości w danym wieku. Dlatego też na równi stawiam wynik 45,67 na 400m i 2:59,51 w maratonie 13 lat później – jeden i drugi kosztował mnie bardzo dużo pracy i wyrzeczeń. Oczywiście pierwszy z nich był dużo bardziej medialny i miał przełożenie na zakwalifikowanie się do reprezentacji Polski na Mistrzostwa Świata i w efekcie zdobycie medalu, ale maraton, czy inne biegi, w kórych wyciskam z siebie wszystko, dają mi podobną satysfakcję – może to kwestia endorfin :)

10373949_299774203518461_7733983041232403833_n
Bieganie jest dla mnie m.in odskocznia od codziennych obowiązków, wpajaniem pewnych pozytywnych nawyków moim dzieciom, a także świetnym sposobem na zwiedzanie różnych zakątków świata – często podróżuje i w ten sposób odkrywam niedostępne dla przeciętnego turysty miejsca.

Bogumił Głuszkowski. 9-krotny Mistrz Polski w Triathlonie, Zwycięzca kwalifikacji Mistrzostw Świata Ironman Zurich 2005, Vice Mistrz Europy w Triathlonie na dystansie średnim ETU 2014.

Dla mnie decyzja zostania zawodowcem to był wyraz wzrastającej świadomości. Pamiętajmy, że oraz więcej osób szuka czegoś więcej niż rekreacji! Szukamy nie tylko odreagowania po codzienności ale przede wszystkim siły i odwagi do jej współtworzenia. Bo w pełni świadomy sport to powrót do źródeł! To powrót do starogreckich tradycji piękna i mądrości, które muszą współistnieć aby człowiek był w pełni człowiekiem.

10354995_479751188830511_5892740505946162939_n

Jako „zawodowiec” musiałem trenować, wygrywać, zarabiać na utrzymanie rodziny a to często zabierało radość codzienności zastąpioną koniecznością chwili. Gdy musisz wygrać 10 imprez, trudno skupić się na jednej najważniejszej! Teraz jest inaczej, chcę i mogę więc „kradnę” chwile treningu pomiędzy pracą. Może to większa świadomość chwili a może to tylko adrenalina. Ale przyznacie, że słowo kradzież jest, bardziej sexy :)

Marcin Kęsy. Jeden z najzdolniejszych biegaczy długodystansowych nowej fali w Polsce, kilka dni temu czwarty w Półmaratonie Poznańskim z rewelacyjnym czasem 1h10min.

Sport nauczył mnie żyć znaczniej mądrzej. Wraz z wynikami rosła we mnie pewnego rodzaju dojrzałość do podejmowania poświęceń. Sam się sobie dziwię, ale chyba już kiedy zaczynałem truchtać przy wadze 103 kg gdzieś w tyle głowy miałem chęć osiągnięcia jakiegoś poziomu który odróżnił by mnie od innych. Do dziś nie wiem gdzie ta granica się znajduję dlatego wciąż staram się być lepszy i lepszy. Często łapię się na tym że realizując swoje zakładane cele nie potrafię się z nich długo cieszyć. Traktuję to raczej jako kolejny szczebel na pewnego rodzaju drabince. Nie potrafię tylko określić gdzie znajduje się jej szczyt. „Najgorsze „jest to że ja cały czas uważam, że taki poziom jest jeszcze przede mną.

10982136_971646302887059_8941253189357396554_n

Zawsze uważałem, że to bardzo indywidualny sport. Od pewnego czasu uświadamiam sobie jak wiele zależy od innych. Ciężko mi samemu powiedzieć gdzie w tej całej hierarchii biegowej się znajduję. Metodyka treningu jaką jestem prowadzony przez trenera jest w  zasadzie identyczna jak u innych wyczynowych biegaczy. Oczywiście różnice są w prędkościach oraz ilości poświęconego czasu na regenerację. Miejsce treningu to też ważna kwestia.  heh no i ja po treningu idę z synem na spacer a później na 12 h do pracy.Te kilka różnic i brak wsparcia z zewnątrz powoduję że mimo możliwości rozwijam się znacznie wolniej. To ma oczywiście wpływ na rodzinę, pracę, przyjaciół…
Różnice ? Hmmm, moją podstawową dewizą na życie jest powiedzenie: „Chcesz być lepszy od innych ? Rób więcej niż inni!” Ja trenuję 24h. Zdałem sobie sprawę że biegowy trening nie wystarczy. Wszystko co robię na co dzień  ma wpływ na to jak biegam. To co zjem, co wypiję jak się wyśpię itp. Poświęciłem temu bardzo wiele. Nie pamiętam kiedy byłem na wakacjach, czy nawet na piwie z kumplami. Wygląda to trochę jak podpisanie paktu z diabłem :) Biegowy reżim i pogoń za wynikami sprawia mi jednak wiele satysfakcji. Czerpie z tego ogromną radość. Staram się nie narzekać choć są chwile, kiedy jest naprawdę ciężko. Zdrowie jest- więc wyniki też będą. Jak nie dziś to jutro !

Podsumowując wypowiedzi dzisiejszych gości. Różne osobowości, różne przemyślenia. Zauważalne jest jednak jedno. Aktywność fizyczna, trening, sport stanowią dla nich wszystkich czystą pasję i radość. Poświęcenie, czas i pot wylewany w trakcie treningów równoważy ogromna satysfakcja w momencie startu, osiągniętego wyniku, przekroczenia kolejnej granicy. Najważniejsze jest jednak to, że podstawowa motywacja pozostaje taka sama jak u nas amatorów. Wygrać z samym sobą. Przełamać bariery. Poczuć się spełnionym. Poczuć się zwycięzcą. Poczuć się bohaterem dla samego siebie…

 

Chris Kwacz

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Życie Zawodowca

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s