Biegacze Oszuści

Do zastanowienia się nad tematem skłoniły mnie ostatnie wydarzenia, które miały miejsce po Maniackiej Dziesiątce, wyścigu rozgrywanego w Poznaniu zawsze na rozpoczęcie sezonu biegowego. Kilka dni temu organizatorzy oficjalnie zdyskwalifikowali i wykluczyli z możliwości udziału w kolejnych edycjach biegu zawodnika, który wykorzystał swój numer kupiony w 2014 roku i pobiegł z nim także w 2015 roku. Nie muszę chyba wspominać o naruszonych przez niego podstawowych kwestiach bezpieczeństwa, chociażby braku jego danych osobowych w systemie zawodów w razie jakiegokolwiek wypadku na trasie. Na pierwszym planie mamy bowiem do  czynienia z prostacką, prymitywną próbą naciągnięcia systemu na kwotę 59 złotych bo tyle właśnie kosztowała wejściówka na tegoroczną Maniacką Dziesiątkę. To wydarzenie skłoniło mnie do głębszej refleksji,  dlaczego biegacze, którzy sami siebie uważają za spójne, zintegrowane i opierające się na szczerości środowisko, robią takie rzeczy? Jak to się dzieje, że po to aby stworzyć pozory dobrego wyniku, osiągnięcia bardziej korzystnych rezultatów są w stanie naruszać podstawowe elementarne wartości, które stanowią o sensie biegania?

mania11

Oczywiście, oszustwa w biegach nie są niczym nowym. Dyskwalifikacje za skracanie wyścigu, zachowanie nie fair na trasie zdarzały się w historii bardzo często. Bieganie z numerem i chipem innej osoby w celu wykręcenia życiówki kwalifikującej do startu w zawodach. „Bieganie za dwóch” czyli z dwoma chipami umieszczonymi na obu butach to tylko część z najczęściej występujących metod oszustwa w trakcie biegów masowych na świecie. W samym Maratonie Bostońskim w zeszłym roku organizatorzy po obejrzeniu materiałów foto i video zlokalizowani czterech zawodników biegnących z tym samym numerem startowym.  Jasnym jest to, że wzrost zainteresowania bieganiem i ilości biegaczy uprawiających ten sport w ostatnich latach, statystycznie zwiększa także odsetek osób, które mogą decydować się na wykorzystanie niedozwolonych metod w celu osiągnięcia lepszego rezultatu. Ot, eskalacja dotychczasowego marginalnego procederu , która zaczyna powoli być widoczna gołym okiem.

1_3

Dodatkowo, nowe narzędzia i nowe media  powodują także nowe pokusy. Używający Endomondo z pewnością widzą wśród znajomych albo osób w swoich grupach,  indywidualności, których wyniki są mocno zastanawiające. Fizycznie jest możliwe bieganie po 40-50km dziennie i wybieganie w ciągu miesiąca dystansów na poziomie 1000 i więcej kilometrów. Kiedy jednak staje się to regularną aktywnością w przypadku wielu osób stawia pod znakiem zapytania sens całej akcji i powagę podejścia do tematu zdrowej rywalizacji.

Jednak najbardziej fascynującym elementem tej układanki jest pytanie: „Dlaczego?!” O ile rozumiem chęć uzyskania nagrody rzeczowej, pieniężnej w przypadku elity i jej walki o miejsca na pudle, gdzie złe emocje mogą wziąć górę i najsilniejsza psychika po prostu skusić się na wybranie łatwiejszej drogi, kiedy w tle stoją pieniądze i nagrody rzeczowe, to w przypadku zwykłego biegacza racjonalne uzasadnienia po prostu nie mieszczą się w mojej głowie. Bieganie jako filozofia życia ma bowiem u swoich podstawowych zasad: zmaganie z samym sobą,  zmaganie się z własnymi słabościami , pokonywanie ich i samodoskonalenie jako element radości, satysfakcji i spełnienia. Naprawdę uciekanie w trakcie maratonu w boczną uliczkę do zaparkowanego tam wcześniej samochodu, przejazd kilku kilometrów bocznymi uliczkami, a następnie dołączenie po kryjomu zza krzaka do biegnącej grupy biegaczy na kilometr przed punktem pomiaru międzyczasów daje robiącym to osobom jakąkolwiek satysfakcję? Jakąkolwiek?! NAPRAWDĘ TAK JEST? Po prostu nie mogę tego pojąć swoim małym Krzysiowym rozumkiem. Ja czułbym się z tym podle i wstrętnie. Takie zachowanie spotęgowałoby jedynie zły nastrój bo w głębi duszy JA SAM przed sobą wiedziałbym jaka jest prawda. I żadne zewnętrzne ozdobniki w postaci postów na Facebooku z zajebistym rezultatem czy zdjęć na Instagramie z medalem z pierwszej setki biegaczy na mecie nigdy by mi tego uczucia nie zadośćuczyniły.

Reasumując pamiętajmy po co biegamy. Dlaczego zdecydowaliśmy się na ten krok. Co leży u podwalin naszego zachowania. Pamiętajmy, co jest podstawową, elementarną zasadę tego sportu: Biegasz dla siebie nie dla innych! Biegamy po to aby mieć poczucie kontroli nad swoim ciałem ale także nad swoim duchem. Stare przysłowie „W zdrowym ciele, zdrowy duch” jest naprawdę kurewsko głębokie. Wchodząc do bagna oszustw i pozorów warto zapamiętać więc sobie jedną ważną rzecz. Wcale nie oszukujesz innych. Wcale nie jesteś Zwycięzcą w tej grze. Najbardziej i najmocniej bowiem krzywdzisz i oszukujesz samego siebie. Naprawdę dalej uważasz, że warto?

 

Chris Kwacz

Reklamy

9 uwag do wpisu “Biegacze Oszuści

  1. Wszystko dobrze, tylko po słowo k…., nie lubię tego mizoginicznego przekleństwa. Panie uprawiające ten specyficzny zawód (sex-wrokerki, jak to się z angielska mówi) chyba nie odpowiadają za oszustwa na biegacg,

    Polubienie

  2. dlatego, że:
    1. nie trzeba płacić za start
    2. limit numerów wyczerpuje się błyskawicznie i potem nie da się zapisać
    3. a życiówką można się pochwalić przed znajomymi i rodziną

    Polubienie

  3. Nawet nie wiedzialem ze goscie biegaja z dwoma chipami. Masakra! A sytuacja z Maratonu Bostonskiego mnie rozsmieszyla – 4 osoby. Ciekawe ktorej naprawde zaliczono bieg?
    Nie jestem w stanie pojac oszustw biegowych, dopingow…po co to? Albo doskonalisz sie i jestes dobry i coraz lepszy…albo jest kretaczem i cipą biegowa (sportowa), cwaniakiem.
    Fajny artykuł.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s