Na Trasie

Po udanym dniu wracasz zadowolony do domu. Przechodząc przez położony w okolicy park, czujesz jak promienie zachodzącego słońca ogrzewają Ci twarz. Wśród radosnego wiosennego śpiewu ptaków mijasz parę biegaczy, którzy w skupieniu przecinają ci drogę w trakcie swojego spokojnego wybiegania asfaltową, równą parkową ścieżką. Uśmiechasz się pod nosem na myśl, że dzisiaj jest dzień Twojego treningu! Zaraz także wbijasz się w swoje sportowe ciuchy i ruszasz na trasę aby zrobić zakładane treningowe 15 kilometrów. Pogoda cudowna, nastrój znakomity, czego chcieć więcej! To scenariusz idealny, który oczywiście zdarza się każdemu z nas. Chciałbym aby zdarzał się zawsze. Ale w życiu nie jest tak pięknie :) Czasami wracając zmęczony fizycznie i psychicznie po długim dniu pracy, gdy nisko wiszące deszczowe chmury potęgują Twój podły nastrój, świadomość treningu który na ciebie czeka ciąży niczym kamień u szyi. Wiedząc, że powinieneś biegać, zrezygnowany ubierasz się w biegowe ciuchy z myślą aby jak najszybciej zacząć. Ale tylko dlatego aby jak najszybciej skończyć i mieć już to za sobą. Jak wtedy zmotywować się, aby zrobić dobry trening? Jak znaleźć siłę na planowane wybieganie, kiedy już przez rozpoczęciem treningu wiesz, że byłoby pięknie gdyby zawsze tak Ci się chciało jak dzisiaj Ci się nie chce?! To pytanie na które postaram się odpowiedzieć w dzisiejszym tekście.

Po pierwsze nie skreślaj swojego treningu jeszcze przed jego rozpoczęciem. Bieganie to specyficzny sport, który potrafi zaskoczyć Cię w najbardziej niespodziewanym momencie. Z autopsji mogę zapewnić, że zdarzają się treningi na które, przed ich rozpoczęciem, nie postawiłbym złamanego grosza, a kończąc je szczerze stwierdzałem,  że były to najlepsze treningi jakie zrobiłem w ostatnim czasie. Daj więc swojemu organizmowi co najmniej kilka spokojnych kilometrów na rozruch, złapanie swojego rytmu i szansę przełamania pierwszej niechęci. Dla mnie w każdym dłuższym wybieganiu zawsze najgorsze są pierwsze 5-7 km, dopiero po tym dystansie zaczynam wchodzić w prawdziwy rytm, czuję, że kontroluję swój organizm i swój bieg, czuję że czerpię maksimum przyjemności z tej aktywności. Nie zniechęcaj się już na starcie, zobaczysz, wówczas nie raz zostaniesz pozytywnie zaskoczony.

Po drugie, jeśli nie jesteś wybitnie w nastroju na trening, zrób sobie niespodziankę. Zmień zupełnie trasę biegu  na inną niż planowałeś wcześniej. Zdecyduj się pobiec w nowe miejsce, nowe tereny, które do tej pory nie eksplorowałeś w trakcie swojej biegowej przygody. Wgraj sobie zupełnie nowy świeży set mp3, po prostu zaskocz samego siebie. Wybicie się z rutyny, skostniałego standardu naprawdę może odwrócić losy skazanego z góry na cierpienie i mękę, treningu.

Po trzecie, psychiczne nastawienie w trakcie samego biegu. Jeśli zawiodły poprzednie kroki i pomimo kilku kilometrów w nogach nadal czujesz, że jest źle, nie ma energii i męczysz się, muza nie daje ci kopa a widoki nie cieszą bo i tak jest ciemno i do tego pada ten cholerny zimny deszcz, zastosuj podstawowy psychologiczny zabieg który nazywam „Tu i Teraz”. Umożliwi Ci on w miarę komfortowe kontynuowanie i skończenie treningu.

Nigdy nie pozwalaj sobie na wybieganie myślami w przód i zastanawianie się, ile jeszcze kilometrów zostało. „O kurde jestem na 5 jeszcze 10 km przede mną.” „Zaraz będzie ta kilkusetmetrowa górka, chyba nie mam siły aby na nią wbiec.” Takie myślenie to prosta droga do odpuszczenia! Pamiętaj liczy się tu i teraz, ta chwila, ten metr i ten oddech. Zapytaj siebie samego w głowie jak się czujesz w tej chwili? Jest OK? Biegniemy dalej? Ciężko ci się oddycha, zwolnij tempo. Nie myśl o kolejnym kilometrze i tym co za będzie górką. Przejdziesz do tego w momencie jak już tam będziesz. Ja osobiście dodatkowo wizualizuję sobie scenę z jednego z moich ulubionych filmów czyli „Donnie Darko”. Ci z was, którzy go widzieli ( tych którzy go nie znają zachęcam gorąco do tej kultowej pozycji), pamiętają pewnie sceny w których z głównego bohatera wydobywała się swoista energetyczna plazma wędrująca po pokoju w miejsca w które w następnych sekundach się udawał, ustalając trasę jego kolejnych kroków. Ja w swojej głowie w takim momencie wyobrażam sobie jak wciągam tą energię z powrotem do środka, czyli niejako nie pozwalam jej na wybieganie w najbliższą przyszłość, ale staram się określić siebie w tym miejscu i w tym momencie. Wiem, może się to wydawać się trochę dziwne, cóż moja głowa moje fanaberie, ważne że na mnie działa!:) Po prostu musicie znaleźć swoje indywidualne sposoby na to, aby kontrolować ten stan permanentnej chęci wyprzedzania i przewidywania zdarzeń.

donnie darko soul enegry example
Nie muszę chyba dodawać, że trudny i nie do końca idealny trening, smakuje podwójnie dobrze po jego zakończeniu. Świadomość, jak bardzo Ci się tym razem nie chciało a pomimo tego zdecydowałeś się i wykonałeś całą pracę treningową jest cudownym nektarem czystego zwycięstwa nad samym sobą. Warto poświęcić trochę energii i woli, aby napić się z tego pucharu. Swoją moc, kondycję wreszcie  samego siebie, budujecie właśnie takimi małymi codziennymi zwycięstwami nad swoimi słabościami. To one pozwalają bić rekordy, osiągać szczyty. Warto więc je pielęgnować i po prostu cieszyć się każdym z nich, czego Wam i sobie życzę.

Chris Kwacz

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Na Trasie

  1. Im dłużej biegam, tym mniej mam problemów z motywacją do treningu. Z doświadczenia dodam, że nie warto za długo się zastanawiać czy iść czy nie iść. Dzisiaj wstałam i było mi koszmarnie zimno, gdy pomyślałam, że mam wyjść na ten śnieg. W prawdzie miałam jedynie lekki bieg kilkukilometrowy i interwały, ale trudno było mi się przemóc. Dawno tak nie miałam i myślałam, że problem już mnie ominął, ale widocznie jeszcze mam nad czym pracować. Dziękuję za wszystkie porady, sama niektóre już wcześniej wypróbowałam.

    Pozdrawiam. :)

    Polubienie

      1. Świetny tekst, bardzo pomocne porady! Ja swoją przygodę z bieganiem rozpoczęłam ponad miesiąc temu i powiem szczerze, że zdarzają mi się dni, kiedy na trening ciężko mi się ruszyć. Ale kiedy już wybiegnę to satysfakcja z samej siebie jest ogromna. Czy Ty, zaczynając swoją przygodę z bieganiem również miałeś gorsze dni ?
        Pozdrawiam gorąco!

        Polubienie

      2. Jasne, jesteśmy tylko ludźmi i chwile słabości zdarzają się zawsze. Chodzi jedynie o to, aby nie dać się przekonać swoim własnym wymówkom i pracować nad mocną wolą. Proste a jakże trudne :) Pozdrawiam serdecznie! :)

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s