Duma

Duma Biegacza. Broń masowego rażenia. Broń obosieczna. Może wynieść Cię na wyżyny twoich możliwości doprowadzając do ekstazy, albo zamieść pod dywan niczym upuszczonego, pokruszonego Crunchipsa. Wśród biegaczy duma to rzecz fundamentalna. Bo pomimo, że mógłbyś przekonywać sam siebie, że nie jest dla Ciebie ważna, że truchtając na trasie w trakcie treningu masz głęboko w dupie wszystkich tych, którzy mijają cię niczym Lamborghini na turbodoładowaniu, to gdzieś w czeluściach duszy ona zawsze siedzi przyczajona. Czeka na swoje pięć minut. A jeśli te pięć minut długo  nie następuje zaczyna się wiercić i kuć Cię pod żebrami. Motywując w ten sposób do działania. Do treningu. Do progresu.

Standardowe wybieganie. Plan założony, tempo spacerowe, ot kolejne spokojne 15 km do zrobienia. Jest piękne popołudnie i z ulubioną muzą w słuchawkach suniesz spokojnie na trasie podziwiając okoliczności przyrody. Nagle w zasięgu wzroku pojawia się ON. Najpierw majaczy w oddali niczym malutki punkt na horyzoncie. Ale po kilku sekundach widzisz, że zaczyna się powiększać czyli redukujesz do niego dystans. Niski, krępy pochylony biegacz, pokonujący trasę tak samo jak ty. Wtedy w twoich trzewiach budzi się duma i zaczyna podstępną grę. „Amator…”. „Uuu, tempo coś mu siada bo ledwo kuśtyka”. „Przyspieszam i łykam go na luzie” „Dobra, nie ma co biorę go na następnej prostej”. I pomimo, że zakładałeś sobie wybieganie OWB1 z tempem w okolicach 5:00/km cały plan bierze w łeb. Nagle wskakujesz na wyższe obroty. Spinasz poślady paląc podeszwy butów na szutrze. Kurde, to się dzieje prawie podświadomie! Suniesz już w okolicach 4:20 z jasnym celem. Dorwać małego! :) Dopadasz ofiarę niczym lew ranną łanię, Wyprzedasz, odskakujesz na kilkadziesiąt metrów. W głowie zapala się mały zielony kwadracik z napisem „Zadanie wykonane”. Duma jest z Ciebie Dumna! Jest satysfakcja? Jest. Mała bo cel był mały (niski:P) ale zawsze. Ukontentowany zwalniasz i suniesz dalej. Nagle zapominasz o gościu bo przed tobą pojawiają się kolejne dwa punkty w czerwonych dresach. Do roboty!

10897905_10153016470474917_3633504384889871965_n

Standardowy start. Dokucza ci wciąż jeszcze nie doleczony naciągnięty Achilles, no ale zapisałeś się przecież już kilka miesięcy temu. Co, nie pobiegniesz? Ty nie pobiegniesz?  Oczywiście mając świadomość tego, że nie jesteś w pełni formy ustalenia z samym sobą przed startem są proste. Lecisz treningowo. Lecisz bez spiny. Porozglądasz się trochę na trasie, pozdrawiając dopingujących i dobrze się przy tym bawiąc. Pogadasz ze znajomymi. Będzie fajnie. Taaaak jasne, tak to sobie tłumacz! :) Już przed startem atmosfera Ci się udziela. Jest adrenalina. Wzrasta napięcie. I start. Wystrzeliwujesz jak z procy i lecisz na maksa. Noga boli ale co tam, czujesz że jest moc i siła. Skupiony na trasie nie pozdrowiłeś nikogo bo śrubowałeś wynik i nie było czasu. Kulejący i zziajany wpadasz na metę. Wynik dupy nie urwał, bo nie mógł w końcu nie byłeś w pełni sił. A zakładanej radości z samego biegu też nie było, bo od połowy dystansu doskwierała ci niedoleczona kontuzja.. Cholera, co się stało, przecież nie tak miało być!

Duma często próbuje podejść Cię z zaskoczenia przebierając się za motywację. Ale nie daj się zwieść temu przebraniu. Duma to często irracjonalne, bazujące na niskich instynktach złe decyzje. To igranie z kontuzją, która może wykluczyć Cię z świata biegania na długie, bolesne miesiące. To krótkowzroczne myślenie i samolubne zachowanie które oddziałuje także źle na innych biegaczy, których zaślepiony zdajesz się nie zauważać i nie szanować na trasie. Dlatego kontroluj ją. Staraj się ją okiełznać. Zarzuć na nią lejce i zmuś do współpracy. Bo musisz wiedzieć, że ułożona, świadoma i mądrze dozowana stanowi wraz z motywacją parę idealnych koni, które pogalopują z tobą aż na koniec świata. Aż do celów o których realizacji nawet nie śniłeś…

 

Chris Kwacz

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Duma

  1. Bardzo często spotykam się z tym zjawiskiem. Ludzie zapominają o zdrowym rozsądku i po co biegają. Nie wspominając o zapisach na biegi o których nie mają zielonego pojęcia. Ale Polak potrafi 😊

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s