Bieganie Jest Bez Sensu

Dzisiaj chciałbym napisać kilka zdań o tym dlaczego bieganie jest bez sensu i osoby, które zdecydowały się poświęcać czas na ten sport są najprawdopodobniej pozbawione zdrowego rozsądku a ich zachowanie jest co najmniej irracjonalne. Nie bójmy się tego słowa. Jest mocno irytujące dla zwyczajnego człowieka, który zachowuje tak, jak powinien zachowywać się normalny człowiek, czyli po prostu nie biega.

Wstawanie wcześnie rano. Masakra! Nastawianie budzika z własnej, nieprzymuszonej woli, o godzinę dwie przed czasem, który rzeczywiście potrzebny jest na dotarcie do pracy to objaw czystego masochizmu. Kiedy Twój organizm wciąż błaga o sen ty zwlekasz się z łóżka i po ciemku, bo przecież jeszcze nie wstało słońce, suniesz w kierunku przygotowanej wieczorem kupki biegowych ciuchów po to aby wybiec w mrok na spotkanie wschodu słońca. Mijając rano na ulicy pojedyncze osoby idące do pracy na ranną zmianę,  pod nosem przeklinające swój los i to, że musiałby wstawać tak rano, widzisz jak pukają się w czoło kiedy przebiegasz obok nich z wielkim bananem na twarzy.

Jako biegacz jesteś ciągle po kontuzji, ewentualnie przed kontuzją. Wciąż bolą cię nogi, ścięgna, mięśnie albo kolana. Kuśtykasz praktycznie każdego dnia po treningu, stękając przy każdym pochylaniu się, siadaniu, schylaniu się albo wchodzeniu i schodzeniu po schodach. Co najdziwniejsze, nie potrafisz ukryć i widać to na pierwszy rzut oka, że o zgrozo! sprawia ci to jakąś dziwną, nieukrywaną swoistą satysfakcję. Po prostu lubisz jak Cię boli!

Spotykając innego biegacza nie rozmawiacie już o niczym innym tylko o waszych ostatnich startach, najbliższych startach, startach na które nie udało wam się dostać, startach na które chcecie się dostać. Potem gdy już wyczerpiecie ten pasjonujący temat, dla odmiany rozpoczynacie rozmowę o butach do biegania, sprzęcie do biegania, waszych życiówkach, trasach biegowych oraz oczywiście o swoich aktualnych i przebytych kontuzjach. W międzyczasie oczywiście oboje stękacie licytując się którego z was dzisiaj bardziej boli. (patrz punkt 2 )

Jeździsz po Polsce albo po świecie tylko po to aby zaliczyć start w jakimś maratonie albo półmaratonie. Wydajesz swoją ciężko zarobioną kasę aby dostać numerek startowy już kilka miesięcy przed samą imprezą. Każdy normalny, zdrowo myślący człowiek udaje się w podróż aby odpocząć, poleżeć na leżaku, pozwiedzać zabytki i ewentualnie kupić sobie coś ładnego. Ty lecisz samolotem 10 godzin, po to aby spać w szkole wraz z innymi biegaczami na twardej podłodze, zjeść makaron z plastikowego talerza a potem o 6 rano wstać, rozgrzać się, pobiec 42km w tłumie innych spoconych ludzi, rozpychających się łokciami a po dotarciu na metę odświeżyć się i kuśtykając po cichu wsiąść w twój środek lokomocji i po prostu wrócić do domu. Oczywiście wracasz szczęśliwy i spełniony. Dziwne!

Zamiast odwiedzać Zarę, Bershkę albo co najmniej H&M szlajasz się po Decathlonach, Inter Sportach albo co najgorsze polujesz na promocję sportową w Lidlu. Oglądasz kolorowe buty, sprawdzasz ich dropy, amortyzację, stabilizację i inne cuda. A potem gdy już zdecydujesz się na dany model, dodatkowo wdziewasz się w obcisłe dresy i biegasz po ulicach niczym uciekinier z remake’u filmu „Faceci w Rajtuzach.” Zgroza!

Tak jesteś dziwny. Tak, jesteś kosmitą, który wśród tłumu normalnych ludzi wzbudza czasami śmiech, uwagi albo uszczypliwe komentarze. Ale chcę Ci powiedzieć, że jeśli tylko spojrzysz tym normalnym ludziom głęboko w oczy to dostrzeżesz w nich także szacunek, podziw i zazdrość. Bo musisz wiedzieć mój drogi, że oni tak naprawdę też by chcieli biegać tak jak ty, tylko jeszcze nie  zebrali w sobie tyle siły aby sami się do tego przekonać. Dodatkowo zapewniam Cię, że biegając po ulicach, lasach, polach z pewnością spotkasz całą masę innych takich jak ty odmieńców, którzy zrozumieją cię bez żadnych słów. I z pewnością, jak to kosmici mają w zwyczaju, wyciągną na trasie rękę w galaktycznym pozdrowieniu, bardzo podobnym do tego którym witają się ci prawdziwi kosmici z Star Treka :)

startrek

„Running. The Final Frontier” :)

 

Chris Kwacz

Reklamy

45 uwag do wpisu “Bieganie Jest Bez Sensu

    1. Podobnie, a wręcz identycznie jest w ‚moim świecie’. Jestem psiarzem I zamiast kupować ciuchy, latam jak głupia po sklepach zoologicznych, by kupić N-tą zabawkę/szelki/obroże/smycz. Zamiast spotykać się w weekend na imprezach z innymi ludźmi, idę z psem na trening. Wyjeżdżam do innego miasta tylko po to, by spotkać się z ludzki takimi jak ja i by pies mógł poznać inne czworonogi.
      To nazywa się właśnie pasja i to jest coś, co trzyma nas przy życiu :)

      Polubienie

    2. Witaj, dopiero dziś trafiłam na twój artykuł, ale jakże on mi jest bliski :).Z tą różnicą , że ja zamiast słyszeć ,że biegam w rajtuzach słyszę …na stare lata jej odbiło :)
      pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  1. hahahaha niezła beka opisałeś pawie wszystko co tak bardzo kocham w bieganiu zapominałeś dodać że kocham oglądać wschody słońca, prysznic tuż po biegu oraz resztę świata po drodze do pracy na którą nie mogę się doczekać (ponieważ co dziwne po takim wysiłku jestem pełen mocy i chęci do działania a trenuje ponad 5 lat :D)

    Polubienie

  2. Super tekst! Prawda i tylko prawda! Usmialem sie…normalnie jakbym widział siebie. A „Szacunek, podziw i zazdrość” – ten fragment naprawde mnie wzruszyl, bo w wiekszosci przypadkow tak wlasnie jest. Najpierw drwią z twoich „rajtuz”, zeby pozniej powiedziec: stary, ale ja bym chcial tak biegac i sie nie meczyc jak ty….true story. Piona biegowa!

    Polubienie

  3. ekstra tekst i jakże motywujący :) przerwałam bieganie przez zimę i uwierz mi czytając Twój tekst … mam ochotę zacząć trening już dzisiaj i poczuć się kosmitą :) to naprawdę super uczucie i miło jest jak ktoś obcy , kto biegnie naprzeciw pozdrawia mnie :) dzięki za motywację :) pozdrawiam

    Polubienie

  4. Mam 20 lat, przebiegłem 2 maratony, teraz nawet mi się nie chce kilometra biegać :D Nudne w chuuuuu. Aczkolwiek cenię ludzi którzy odnajdują w tym pasję tak jak ja przez rok :)

    Polubienie

  5. Ja wolę jak mi się świat nieco szybciej przesuwa, dlatego dużo jeżdżę na rolkach, jednakże ludzi biegających i inne aktywne przypadki uważam za fenomen. Bo im się chce.. well done!

    Polubienie

  6. A ja tam lubie biegać. miałam przerwe trzy miesiecznom po usunieciu łękotki w kolanie ale zaczęłam na nowo biegac i nawet daje radę.

    Polubienie

  7. Kosmita to był mój Tata, który w latach 80 -tych biegał wyczynowo maratony, ( zyciowka 2h:13′), wtedy patrzyli na Niego jak na wariata kiedy wracająca wakacji pociągiem wysiadał gdzieś w polach i biegł do domu pozostawiając rodzine. Pozdrawiam Wszystkich pozytywnie zakręconych Kosmitow.

    Polubienie

  8. Mój mąż od dawna mi powtarza, że jestem kosmitką, ot wykrakał :P
    Biegam od wiosny tego roku, nie pokonuje długich dystansow ale staram się to robić regularnie (przy dwójce dzieciorów nie zawsze się udaje) uwielbiam to ;)
    Niech moc będzie z Nami :)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s